czwartek, 30 stycznia 2014

XXI. Duch walki.

- Co wy kurwa robicie?! - wrzasnęła. - Pytam się?! Co wy robicie!? Mówiliście, że jesteście silni!
Mimo wszystko widziałam, że jest przerażona. Adsu nie chce nikogo stracić, a teraz się właśnie na to zanosiło.
- Więc to ty jesteś szefową? - rosły mężczyzna o fioletowych włosach i czarnych oczach podszedł do nas. Miał w uchu wiele kolczyków. Zaczęła się trząść.
- Zajebie was! - krzyknęła i uderzyła go mieczem schowanym w pochwie w skroń, przez co stracił przytomność. Podbiegła do tych co otaczali Ayano. A mi głos utknął w gardle.
Obserwowałam jej niesamowite ruchy. Szybka i zwinna... Odbiła się od ziemi i złapała jednego za kołnierz, a potem zmusiła go do gwałtownego uderzenia w ziemię. Tego co trzymał Kitsune dźgnęła w brzuch.
- Mieliśmy im dokopać! - zawołała uderzając kolejnego z obrotu. - Mnie nie ma... i jest tak do beznadziejnie?! Wierzę w to, że jesteście silni, do cholery!
- A... Adsu, za tobą! - w końcu wydobyłam z siebie cokolwiek.
- Żeby zachodzić dziewczynę od tyłu... - warknęła i wyciągnęła katanę, która była połączona łańcuchem z... czymś schowanym pod płaszczem zapiętym tylko na dwa guziki na dekolcie, by się obronić. Na włosach miała zawiązaną chustkę, tak jak wiążą sobie małe dzieci.
- Dzięki.. - mruknęła Ayano i wzięła swój kij.
- Skopmy im tyłki - uścisnąwszy sobie dłonie, Kitsune rzuciła nią. Adsu w locie wyciągnęła drugi miecz z pochwy zza płaszcza. Okazało się, że te miecze były ze sobą połączone łańcuchem. Tylną stroną mieczy uderzyła w głowy dwóch mężczyzn, którzy zaszli Taisuke i Kastiela. - Nie obijajcie się panowie - uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła w kierunku Hiraty.
Widząc to, Seiko i Ken sami sobie poradzili.
- Matsuri, jak już nie masz amunicji.. to jeb w głowę! - zawołała z szerszym uśmiechem. - Walcz tym co masz! - Dziewczyna skinęła głową.
Patrzyłam na siostrę z coraz większą radością. Od razu wszyscy dostali zastrzyku energii.
Yamada i Umehara zaczęli walczyć na pięści, gdyż im też się skończyły naboje. Shoko kopnęła przeciwnika trzymającego sensei, a ta zaraz pomogła tamtej. Każdy każdemu pomagał.
- Niesamowite... - wyszeptałam.
Jeszcze przed chwilą spisywałam nas na straty, a teraz role zupełnie się obróciły.
- Ile razy upadniecie, tyle razy trzeba się podnieść! - krzyknęła i uderzyła kolejnego. - No i koniec! - uśmiechnęła się opierając nogę na "stosie" leżących mężczyzn, przy wszystkich leżały podobne stosy. - Jeee! Jesteśmy najlepsi! - zawołała unosząc ręce do góry.
- Dobra, dobra, ale teraz.., gdzie ty byłaś?! - Ayano podeszła do niej, objęła ramieniem i zaczęła targać jej włosy.
- Au, au, uaaaaauuuu! Przestań! Przepraszam! Boli! Pomocyyyy! - lamentowała próbując się uwolnić z sideł dziewczyny.
- Teraz to ci nawet Pan Bóg nie pomoże! - warknęła jeszcze mocniej trąc jej głowę.
- Nawet jak ci powiem gdzie byłam to i tak to nic nie zmieni! - odpowiedziała.
- To mów - puściła ją i patrzyła w jej oczy.
- Poszłam do starych znajomych, niestety ich nie było, bo by się nam przydali. W dodatku jeden z nich tworzy bronie. Te katany to jego dzieło. Miał mi dać inne, ale jak mówiłam, nie było go, a jego matka dała te, bo z tego co się dowiedziałam, tamtych nie skończył jeszcze. No i.. to chyba tyle. - powiedziała drapiąc się w głowę. - Wybaczycie? - spytała lekko się kłaniając i składając dłonie jak do modlitwy, a jedno oko zamknęła.
- Ważne, że jesteś teraz z nami - Seiko podeszła do nich i się uśmiechnęła.
- Wy pieprzone bachory... - nagle zza Adsu i Ayano wyłonił się mężczyzna, który trzymał piłę mechaniczną. Obie płynnym ruchem zrobiły obrót i jedna z prawej, a druga z lewej nogi kopnęły go w głowę. Kaszlnął krwią i opadł na ziemię.
- Będzie nam groził! - powiedziały równo prychając.
Wtedy zadzwonił telefon Adsuro. Podłączyła go do zestawu i mogliśmy słuchać tej rozmowy.
- Gratulacje, Blacretions przechodzą do następnej walki, Mafia Yano została pokonana, co oznacza, że już nie biorą udziału w Walce Mafii. Następny pojedynek dla Blacretions zostaje przydzielony za tydzień, w sobotę o szesnastej z mafią Black Blood - po czym się rozłączył.
- No to mamy tydzień laby~ - siostra przeciągnęła się i przeszła obok mnie, lecz na chwilę stanęła obok. - Nie wątp w nas, bo wtedy przegrywamy. Wszyscy musimy wierzyć, że wyjdziemy z tego cało i wygramy. - Podeszła potem do Kastiela, Yamady i Kishiego.
Odwróciłam się za nią. Zaczęła prowadzić ożywioną rozmowę z chłopakami.
Uśmiechnęłam się.
Nauczę się walczyć i nadejdzie czas, kiedy będę mogła spłacić cały swój dług u niej. Co więcej.. będę mogła dumnie stać u jej boku.
- No i co tak stoisz? Idziemy! - zawołała Ayano opierając rękę na moim ramieniu. Ryusaki podeszła do mnie i popchnęła delikatnie.
- Co powiecie, by zrobić jutro imprezę? - spytała Adsu ze skrzyżowanymi rękoma za głową.
- Tak! Tak! - zawołała Gensai-sensei z pielęgniarką równo. Znowu będą mogły się napić w towarzystwie.
- Może być nawet w moim domu! Jest duży! - dodała nauczycielka.
- Ja upiekę ciasto! - krzyknęła Adsuro unosząc rękę do góry.
- My zajmiemy się napojami. He he he.. - obie kobiety znowu powiedziały równo, wymieniając spojrzenia.
- Ale coś "normalnego" też proszę... Ja nie mam jeszcze osiemnastki! - zaśmiała się moja siostra.
- Ja też nie mam! - dodałam podchodząc do nich.
- Ale i tak jesteś starsza! - krzyknęła wymierzając we mnie palcem.
- Ha ha ha, Króliczek jak zwykle najmłodsza - Kitsune poklepała ją po głowie ze śmiechem, a ona mrugała przy każdym zetknięciu jej ręki z głową.
- Tak właściwie... to skąd się wziął „króliczek”? - wypaliła Shoko. - W sensie, że ksywka Adsu, skąd to wytrzasnęłaś?
- Nawet nie mów! To dopiero jest żenada! - krzyknęła Adsu próbując zatkać usta Ayano. Ta bez problemu sobie z nią poradziła, bo jest wyższa.
- Wcześniej nazywałam ją Kapucynką, taka rasa małp, a to tylko dlatego, że miała w sobie tyle energii, że to przechodziło ludzkie pojęcie. W jednej chwili umierała ze zmęczenia, a w drugiej już robiła coś innego. Króliki to też żywiołowe stworzenia, ale nie w tym rzecz - wtedy w jej oku pojawił się błysk. - Jej pierwszą rolą, którą musiała zagrać był Królik!
- Awww~ To musiało być urocze! - zawołała nauczycielka. - Adsu-chi, Adsu-chi, uszyję ci taki słoooodziuuutki kostium króliczka, co ty na to?
- Odmawiam do cholery jasnej! - warknęła chowając się... za mnie. - Tsukiii obroń mnie!
- Hę? Ja?! - zawołałam zaszokowana.
- Nie ufam całej reszcie... - mruknęła.
- Ha ha ha, no wiesz co? - Kastiel skrzyżował ręce na piersi i uważnie jej się przyglądał. - Czemu miałbym wydać Króliczka?
- Złapię cię~! - wtedy Ryusaki podbiegła szybko by ją złapać, ale Adsuro już była kilka metrów stąd.
- Ucieka! Ten kto ją złapie dostanie szóstkę na koniec roku z angielskiego! - zarządziła Gensai-sensei.
Każdy się skusił na tą propozycję. I wszyscy śmiali się z tego.

- To niesprawiedliweeeee!! - krzyknęła Adsu.

1 komentarz:

  1. Aww *u* Czemu to takie urocze *-* Gdzie mój Adsiel ?! ;.; Mało Adsiel ;.; ~ Podoba mi się baardzo ~ Tylko dużo błędów na początku, raczej chodzi mi głównie o spację :)
    Czekam na c.d.~!

    OdpowiedzUsuń