- Co wy kurwa
robicie?! - wrzasnęła. - Pytam się?! Co wy robicie!? Mówiliście, że jesteście
silni!
Mimo wszystko
widziałam, że jest przerażona. Adsu nie chce nikogo stracić, a teraz się
właśnie na to zanosiło.
- Więc to ty jesteś
szefową? - rosły mężczyzna o fioletowych włosach i czarnych oczach podszedł do
nas. Miał w uchu wiele kolczyków. Zaczęła się trząść.
- Zajebie was! -
krzyknęła i uderzyła go mieczem schowanym w pochwie w skroń, przez co stracił
przytomność. Podbiegła do tych co otaczali Ayano. A mi głos utknął w gardle.
Obserwowałam jej
niesamowite ruchy. Szybka i zwinna... Odbiła się od ziemi i złapała jednego za kołnierz,
a potem zmusiła go do gwałtownego uderzenia w ziemię. Tego co trzymał Kitsune
dźgnęła w brzuch.
- Mieliśmy im
dokopać! - zawołała uderzając kolejnego z obrotu. - Mnie nie ma... i jest tak
do beznadziejnie?! Wierzę w to, że jesteście silni, do cholery!
- A... Adsu, za tobą!
- w końcu wydobyłam z siebie cokolwiek.
- Żeby zachodzić
dziewczynę od tyłu... - warknęła i wyciągnęła katanę, która była połączona
łańcuchem z... czymś schowanym pod płaszczem zapiętym tylko na dwa guziki na dekolcie,
by się obronić. Na włosach miała zawiązaną chustkę, tak jak wiążą sobie małe
dzieci.
- Dzięki.. - mruknęła
Ayano i wzięła swój kij.
- Skopmy im tyłki -
uścisnąwszy sobie dłonie, Kitsune rzuciła nią. Adsu w locie wyciągnęła drugi
miecz z pochwy zza płaszcza. Okazało się, że te miecze były ze sobą połączone
łańcuchem. Tylną stroną mieczy uderzyła w głowy dwóch mężczyzn, którzy zaszli
Taisuke i Kastiela. - Nie obijajcie się panowie - uśmiechnęła się pod nosem i
ruszyła w kierunku Hiraty.
Widząc to, Seiko i
Ken sami sobie poradzili.
- Matsuri, jak już
nie masz amunicji.. to jeb w głowę! - zawołała z szerszym uśmiechem. - Walcz
tym co masz! - Dziewczyna skinęła głową.
Patrzyłam na siostrę
z coraz większą radością. Od razu wszyscy dostali zastrzyku energii.
Yamada i Umehara
zaczęli walczyć na pięści, gdyż im też się skończyły naboje. Shoko kopnęła
przeciwnika trzymającego sensei, a ta zaraz pomogła tamtej. Każdy każdemu
pomagał.
- Niesamowite... -
wyszeptałam.
Jeszcze przed chwilą
spisywałam nas na straty, a teraz role zupełnie się obróciły.
- Ile razy
upadniecie, tyle razy trzeba się podnieść! - krzyknęła i uderzyła kolejnego. -
No i koniec! - uśmiechnęła się opierając nogę na "stosie" leżących
mężczyzn, przy wszystkich leżały podobne stosy. - Jeee! Jesteśmy najlepsi! -
zawołała unosząc ręce do góry.
- Dobra, dobra, ale
teraz.., gdzie ty byłaś?! - Ayano podeszła do niej, objęła ramieniem i zaczęła
targać jej włosy.
- Au, au, uaaaaauuuu!
Przestań! Przepraszam! Boli! Pomocyyyy! - lamentowała próbując się uwolnić z
sideł dziewczyny.
- Teraz to ci nawet
Pan Bóg nie pomoże! - warknęła jeszcze mocniej trąc jej głowę.
- Nawet jak ci powiem
gdzie byłam to i tak to nic nie zmieni! - odpowiedziała.
- To mów - puściła ją
i patrzyła w jej oczy.
- Poszłam do starych
znajomych, niestety ich nie było, bo by się nam przydali. W dodatku jeden z
nich tworzy bronie. Te katany to jego dzieło. Miał mi dać inne, ale jak
mówiłam, nie było go, a jego matka dała te, bo z tego co się dowiedziałam,
tamtych nie skończył jeszcze. No i.. to chyba tyle. - powiedziała drapiąc się w
głowę. - Wybaczycie? - spytała lekko się kłaniając i składając dłonie jak do
modlitwy, a jedno oko zamknęła.
- Ważne, że jesteś
teraz z nami - Seiko podeszła do nich i się uśmiechnęła.
- Wy pieprzone bachory...
- nagle zza Adsu i Ayano wyłonił się mężczyzna, który trzymał piłę mechaniczną.
Obie płynnym ruchem zrobiły obrót i jedna z prawej, a druga z lewej nogi
kopnęły go w głowę. Kaszlnął krwią i opadł na ziemię.
- Będzie nam groził!
- powiedziały równo prychając.
Wtedy zadzwonił
telefon Adsuro. Podłączyła go do zestawu i mogliśmy słuchać tej rozmowy.
- Gratulacje, Blacretions
przechodzą do następnej walki, Mafia Yano została pokonana, co oznacza, że już
nie biorą udziału w Walce Mafii. Następny pojedynek dla Blacretions zostaje
przydzielony za tydzień, w sobotę o szesnastej z mafią Black Blood - po czym
się rozłączył.
- No to mamy tydzień
laby~ - siostra przeciągnęła się i przeszła obok mnie, lecz na chwilę stanęła
obok. - Nie wątp w nas, bo wtedy przegrywamy. Wszyscy musimy wierzyć, że
wyjdziemy z tego cało i wygramy. - Podeszła potem do Kastiela, Yamady i
Kishiego.
Odwróciłam się za
nią. Zaczęła prowadzić ożywioną rozmowę z chłopakami.
Uśmiechnęłam się.
Nauczę się walczyć i
nadejdzie czas, kiedy będę mogła spłacić cały swój dług u niej. Co więcej..
będę mogła dumnie stać u jej boku.
- No i co tak stoisz?
Idziemy! - zawołała Ayano opierając rękę na moim ramieniu. Ryusaki podeszła do
mnie i popchnęła delikatnie.
- Co powiecie, by
zrobić jutro imprezę? - spytała Adsu ze skrzyżowanymi rękoma za głową.
- Tak! Tak! -
zawołała Gensai-sensei z pielęgniarką równo. Znowu będą mogły się napić w
towarzystwie.
- Może być nawet w
moim domu! Jest duży! - dodała nauczycielka.
- Ja upiekę ciasto! -
krzyknęła Adsuro unosząc rękę do góry.
- My zajmiemy się
napojami. He he he.. - obie kobiety znowu powiedziały równo, wymieniając
spojrzenia.
- Ale coś
"normalnego" też proszę... Ja nie mam jeszcze osiemnastki! - zaśmiała
się moja siostra.
- Ja też nie mam! -
dodałam podchodząc do nich.
- Ale i tak jesteś
starsza! - krzyknęła wymierzając we mnie palcem.
- Ha ha ha, Króliczek
jak zwykle najmłodsza - Kitsune poklepała ją po głowie ze śmiechem, a ona
mrugała przy każdym zetknięciu jej ręki z głową.
- Tak właściwie... to
skąd się wziął „króliczek”? - wypaliła Shoko. - W sensie, że ksywka Adsu, skąd
to wytrzasnęłaś?
- Nawet nie mów! To
dopiero jest żenada! - krzyknęła Adsu próbując zatkać usta Ayano. Ta bez
problemu sobie z nią poradziła, bo jest wyższa.
- Wcześniej nazywałam
ją Kapucynką, taka rasa małp, a to tylko dlatego, że miała w sobie tyle
energii, że to przechodziło ludzkie pojęcie. W jednej chwili umierała ze
zmęczenia, a w drugiej już robiła coś innego. Króliki to też żywiołowe
stworzenia, ale nie w tym rzecz - wtedy w jej oku pojawił się błysk. - Jej
pierwszą rolą, którą musiała zagrać był Królik!
- Awww~ To musiało
być urocze! - zawołała nauczycielka. - Adsu-chi, Adsu-chi, uszyję ci taki
słoooodziuuutki kostium króliczka, co ty na to?
- Odmawiam do cholery
jasnej! - warknęła chowając się... za mnie. - Tsukiii obroń mnie!
- Hę? Ja?! -
zawołałam zaszokowana.
- Nie ufam całej
reszcie... - mruknęła.
- Ha ha ha, no wiesz
co? - Kastiel skrzyżował ręce na piersi i uważnie jej się przyglądał. - Czemu
miałbym wydać Króliczka?
- Złapię cię~! -
wtedy Ryusaki podbiegła szybko by ją złapać, ale Adsuro już była kilka metrów
stąd.
- Ucieka! Ten kto ją
złapie dostanie szóstkę na koniec roku z angielskiego! - zarządziła
Gensai-sensei.
Każdy się skusił na
tą propozycję. I wszyscy śmiali się z tego.
- To
niesprawiedliweeeee!! - krzyknęła Adsu.
Aww *u* Czemu to takie urocze *-* Gdzie mój Adsiel ?! ;.; Mało Adsiel ;.; ~ Podoba mi się baardzo ~ Tylko dużo błędów na początku, raczej chodzi mi głównie o spację :)
OdpowiedzUsuńCzekam na c.d.~!