niedziela, 1 września 2013

XIII. Prezent i zdjęcie.



Obudziłam się o 8:30. Zerwałam się z łóżka.
Spóźnię się! Pobiegłam do łazienki, ubrałam się, umyłam zęby oraz uczesałam włosy. Szybko zapakowałam ciasto do torby, zarzuciłam płaszcz, nie zapinając go i  założyłam buty. Złapałam za klucze i, zamknąwszy mieszkanie, wybiegłam z bloku. Biegłam ulicą, trzymając ciasto tak, by się nie rozwaliło.
- No i gdzie się tak śpieszysz? Mieliśmy być na 9.00 w szkole - powiedziała Ayano podbiegając do mnie.
- Nee-san! - zawołałam zdziwiona.
- No ja, a kto inny? - spytała unosząc brew.
- To się w takim razie nie śpieszę... - wolnym krokiem poszłyśmy do szkoły, która była... Pusta. - Nikogo nie ma? - zapytałam.
- Pewno są na apelu. Odłóż to, co masz i chodźmy.

Po apelu nawet nie znaleźliśmy swojej klasy. Wyszłyśmy z sali jako pierwsze i poszłyśmy do klasy. Posiedziałyśmy chwilę z Ayą, kiedy przyszła reszta.
- Adsuruś! Wesołych świąt! - krzyknęła nauczycielka, przytulając mnie.
- Dobry! - odpowiedziałam wesoło.
- No to co? Ustawiajmy stoły, żarcie i wigilia klasowa, nie? - zawołał Ken.
Wszyscy zabraliśmy się do pracy, a potem jedliśmy.
- Adsuro-san, spójrz na mnie - powiedziała Hirata z aparatem w rękach.
Nie zorientowana odwróciłam się w jej stronę z babeczką w ustach.
- Efff! Nie róp mi stjef(Ejj! Nie rób mi zdjęć)! - krzyknęłam, próbując szybko przełknąć.
- Nie mówi się z pełnymi ustami - pouczyła mnie Seiko.
- Kto przyniósł te ciasto czekoladowe? - spytała Gensai-sensei.
- Jaaa! - odpowiedziałam, machając ręką.
- Gdzie kupiłaś? Jest pyszne!
- Ha! Zrobiłam! Domowej roboty jest! - odparłam, odchylając się.
- Naprawdę? - wtedy wszyscy poszli spróbować.
- A teraz czas na prezenty! - krzyknęła nauczycielka. - Adsuruś, rozdasz je? - zapytała i założyła mi czapkę Mikołaja na głowę. Poprawiłam ją, wstałam i wzięłam do ręki worek.
- Mm.. co tu pisze... A! Ayano! - podbiegłam do niej i dałam pakunek. Każdemu rozdałam i ostatni należał do mnie. Nie otworzyłam go, bo pobiegłam do nauczycielki zobaczyć jej reakcję na prezent. Nigdy nie widziałam, by ktoś się tak cieszył z kubka z misiem w środku. Poczułam się cholernie szczęśliwa, że trafiłam z prezentem..., nie, nie tylko dlatego. Spojrzałam na klasę. Gadali między sobą, śmiali się... Naprawdę przy nich jestem szczęśliwa. Nie chcę by coś im się stało... Nie chcę ich stracić...
Poszłam otworzyć swój prezent. Był zapakowany w czerwoną torebkę i przewiązany białą kokardką. Odwiązałam ją i zajrzałam do środka. Breloczek z misiem, który trzymał serduszko oraz mała, niebieska róża. Uśmiechnęłam się do siebie. Ktoś wysunął mi z ręki wstążkę i przywiązał do włosów.
- I teraz nie jesteś na głowie cała niebieska - zaśmiał się Kastiel.
- Zróbmy sobie zdjęcia! Tak grupowo, parami i klasowo! - zaproponowała Matsuri. Podeszła do nas i nastawiła aparat. - Spójrzcie na mnie. - Kastiel stanął obok mnie, a ja siedziałam na ławce. Pstryknięcie. - Jeszcze jedno dla pewności. Uśmiechnijcie się, czy coś.. - zasugerowała. Wtedy zrobił taki gest, jakby chciał objąć mnie ramieniem. Jednak jego ręka zamiast na ramię, powędrowała do ust, gdzie złapała kącik moich warg i pociągnęła lekko do góry, tym samym rozciągając moje usta w krzywym uśmiechu. Nie będąc mu dłużna zrobiłam to samo. Na pewno wyszło urocze zdjęcie.
- Ja też chcę zdjęcie z Adsu - powiedziała Seiko i też zrobiono mi zdjęcie z nią, jak mnie przytula.
Kolejne zdjęcia jakie zrobiła Hirata to: Ayano i Kena, Seiko i Tasuke, mnie i nauczycielkę, mnie, Ayano, Matsuri i Seiko, całą klasę i kilkanaście innych.
- Ej, Ada, a kiedy robisz urodziny? - spytała nee-san, podchodząc do mnie.
- Huh? Nie wiem, chyba nie robię, a co? - odparłam patrząc na nią.
- Kiedy masz urodziny?! - krzyknęła zdziwiona połowa klasy.
- No... 31 grudnia.. - powiedziałam lekko speszona.
- To przecież na dniach! - zawołała nauczycielka.
- Noo.. no tak - patrzyłam po kolei na każdego. Cała klasa, nawet Kastiela zaciągnęli, poszła na drugą połowę sali, zrobili (nie)małe kółeczko i zaczęli o czymś dyskutować. Westchnęłam, wyciągnęłam swoje klucze i przypięłam do nich breloczek.
Wigilię spędziłam u rodziny Ayano. Co roku mnie do siebie zapraszali. Jej tata mówił, że jestem dla niego jak druga córka.
Za to na drugi dzień świąt rodzice Kastiela mnie zaprosili. Nawet nie wiem skąd wzięli mój numer... Może z jego telefonu? Potęga rodziców jest czasem przerażająca.
Naprawdę cieszę się, że przyszłam do tej szkoły. To był mój najlepszy wybór w życiu.

29 grudnia...
Hmmm... Powinnam pojechać odwiedzić tatę i zapalić mu znicz.., Jak postanowiłam, tak też zrobiłam.
Ale tym razem kupiłam niebieskie róże.
Będąc już nad jego grobem odgarnęłam śnieg i położyłam kwiaty. Złożyłam ręce do modlitwy, a potem zaczęłam opowiadać co się wydarzyło. Powiedziałam o tamtym dniu, który spędziłam u Kastiela, Wigili klasowej, Wigili u Ayano i o Bożym Narodzeniu u rodziny Kastiela.
- Okazało, że jego rodzice są chrześcijanami, a on sam nie wypowiedział się na temat wiary. Mi to w sumie nie przeszkadza - powiedziałam do grobu. - Wiara, płeć, pochodzenie, rasa... to wszystko nie ma znaczenia. Ważne, by się razem dobrze bawić, prawda? Zawsze mi to powtarzałeś! - zamilkłam na chwilę. - Wiesz tato.. naprawdę mi ciebie brakuje... Ale... jak spędzam czas z moją klasą, to nawet nie mam czasu rozmyślać o tamtym dniu. Zaczęłam żyć tak jak chciałeś. Idę przed siebie nie patrząc za siebie. Nie muszę się już uśmiechać sama do siebie. Mam przyjaciół. Nie ważne co się stanie, obronię ich.