poniedziałek, 21 stycznia 2013

II. Inteligencja nauczycieli wf'u.

Ta lekcja jest historycznie nudna..., ziewnęłam po czym walnęłam głową w ławkę. Przekręciłam ją na bok i zobaczyłam, że Kastiel śpi.
- Dobra! To teraz wraz z sąsiadem ławki obok macie zrobić zadanie 15 i 16 ze strony 48 - powiedziała nauczycielka historii.
Podniosłam głowę, popatrzyłam chwilę na Umeharę, wzruszyłam ramionami i sama zaczęłam robić zadanie. Przede mną siedziała Ayano i pracowała wraz z Matsuri, dziewczyną którą poznałam pierwszego dnia i pierwotnie siedziała ławkę wcześniej, teraz siedziała przed Kastielem. Nee-san jest do wszystkiego zdolna.
Nagle znieruchomiałam. Nie było odpowiedzi do pytania w podręczniku. Co za szajs! Dobra, uspokój się Adsuro, uspokój... A, jest!
- Jak skończycie to podpiszcie prace nazwiskami obojga i odłóżcie mi na biurko - dodała nauczycielka, kiedy zadzwonił dzwonek.
Podpisałam i położyłam na blacie biurka.
- Umehara pomagał, czy spał? - spytała.
- Pomagał – odparłam, machając ręką.
- Widzę, że teraz śpi…
- Przed chwilą się położył. Wcześniej to pomagał mi z szukaniem - uśmiechnęłam się i wróciłam na miejsce, by spakować książki.
- I po co mnie kryjesz? – zapytał, wstając.
- A dlaczego nie? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Przez chwilę mierzył mnie wzrokiem, po czym wzruszył ramionami i poszedł za resztą klasy na wf.
Trudny gość, pomyślałam, kręcąc głową.
Zeszłam powoli po schodach i poszłam do szatni, gdzie dziewczyny już się przebierały. Szybko zmieniłam ubrania i poszłam z nimi na dwór, gdzie czekała już nauczycielka.
- Dziś biegi na zaliczenie, a potem piłka nożna. - zarządziła kobieta.
- Aduuu... ja nie chcę... - jęknęła Ayano uwieszając mi się na ramieniu.
- Nie martw się! Będzie dobrze! - poklepałam ją po plecach.
- Na szczęście to bieg na 300 metrów. - powiedziała Hirata, podchodząc do nas.
- Aaa! To spoko! - zawołałam, akurat w tym biegu to byłam dobra.
- Więc, dobierzcie się w trójki, stańcie na linii i zaczynamy, nie? - wf'istka zaczęła coś ustawiać w stoperze.
- Matsuri-san, chcesz z nami biec? - spytałam w jej kierunku. Dziewczyna kiwnęła głową i poszłyśmy jako pierwsze. Im szybciej tym lepiej. Reszta dziewczyn usiadła na trawie w cieniu.
- Dobra, do biegu! Gotowe? Start! - na początku Hirata była na przodzie, gdyż jej linia była przed moją i Ayano, ale szybko się z nią zrównałyśmy.
Jak mówiłam, w biegu na 300 metrów jestem dobra, nie za krótki, nie za długi. W sam raz - dobiegłam pierwsza, za mną Kitsune, a na końcu Matsuri.
- Króliki zawsze są szybkie - Ayano oparła ręce na biodrach, a głowę skierowała do dołu, ja zrobiłam to samo, tyle, że twarz skierowałam ku niebu.
- Ok, możecie chwilę odpocząć, a potem idźcie do chłopaków o pograjcie w piłkę - mówiąc to nauczycielka zapisywała wyniki w zeszycie.
- Mogłyśmy biec ostatnie... - jęknęła Aya.
- Dobra, tam! - zawołałam machając ręką.
- Ale jak wam brakło kilku sekund do lepszej oceny to wam podwyższę - wf'istka spojrzała na nas. - Będziecie bardziej pracować niż inni więc wam podciągnę w razie czego. To są zalety pójścia na pierwszy ogień.
Westchnęłyśmy i klapnęłyśmy pod drzewem.
- No, wstawać i do chłopaków, raz! - krzyknęła do nas kobieta.
Ledwo co usiadłyśmy i już wstawać...
Westchnęłyśmy i poszłyśmy do nich.
- Heeeej! Mamy grać z wami! – zawołałam, by nas zauważyli.
- No chyba sobie żartujesz - powiedział jeden z chłopców.
- Chciałabym, ale nie. Musimy grać z wami - odparłam znudzona.
- Ja sobie będę grzecznie stała z boku i nikomu nie przeszkadzała... - mruknęła Ayano.
- Uchiro idzie do nas, a wy dwie do przeciwnej drużyny i teraz będzie po równo - zarządził inny z nich.
Kitsune i Matsuri trzymały się z boku, by nie przeszkadzać i się nie zmęczyć.
Przez chwilę patrzyłam jak chłopcy z mojej drużyny biegną próbując odebrać przeciwnikowi piłkę. Biegli prosto na mnie. Dranie.
Do głowy wpadł mi głupi pomysł. Pobiegłam w ich kierunku i kiedy byłam już wystarczająco blisko zrobiłam ślizg i piłka poleciała w kierunku przeciwników, ale Kastiel już był przy niej i wbił bramkę - był w drużynie ze mną.
Chyba piętnaście minut później cała reszta dziewczyn grała z nami.
Mówiłam może, że słońce mnie usypia? Nie? To teraz mówię.
Zaczęłam ziewać i akurat miałam takie szczęście, że piłka uderzyła mnie prosto w głowę. Pod siłą uderzenia zrobiłam krok do tyłu i upadłam.
- Auu... - wymamrotałam, ale powoli kontakt mi się urywał, wszystko stawało się czarne..
- ..suro...! - ktoś mnie wołał, ale ja zemdlałam.
*Ayano*
Gdy ujrzałam jak Adsu dostaje tą piłką w łeb to myślałam, że chyba piłka zajmie miejsce głowy... no mnie zatkało.
Nauczyciele szybko pojawili się przy niej.
- Trzeba ją zanieść do pielęgniarki... - mruknęła nasza wf'istka.
W życiu nie widziałam genialniejszej kobiety! Co ona tu robi w szkole?! Powinna być wykładowcą jakimś! Naprawdę... Intelekt ludzki jest coraz większy...
- Weź no ją któryś i zanieś do pielęgniarki. - powiedział mężczyzna, a mi szczęka opadła.
Ja pierdolę, co za debile w tej szkole pracują! Ona mogła dostać jakiegoś wstrząsu mózgu czy coś, a ci tak spokojnie o tym mówią!
- Te, czerwony, jak ci tam... - zaczęła nauczycielka. - Ty ją zanieś i tak nic nie robisz.
Ha! Ume... jak on tam miał... chwila... yyy... nie ważne.
- Dobra... - mruknął, wziął ją na ręce i skierował się w stronę szkoły.
W sumie to ja mogłam ją zanie... chyba mój mózg wyparował przez tą temperaturę...
*Adsuro*
- ...(musi)ała mocno oberwać - usłyszałam kobiecy głos.
- Ehh... no troche. - burknął chłopak. A to chyba był Kastiel...
- Jeżeli chcesz to możesz iść z powrotem na lekcje... - zaczęła kobieta.
- Wolę tu posiedzieć.
- Zrywasz się, hm? - zaśmiała się. - O, śpiąca królewna już się obudziła?
- Tak... - mruknęłam. - Zimno... w głowę...
- Bo masz lód na głowie, głuptasie - odparła. - Nadal cię boli głowa?
- Trochę mi słabo. Ale bez przesady - dodałam. Zamknęłam na chwilę oczy, wzięłam parę głębokich wdechów i zrobiło mi się lepiej. - Już jest wszystko w porządku - powiedziałam podnosząc się. - Czemu jestem w ubraniach?
- Koleżanki z klasy przyniosły ci na przerwie ubrania, a ja cię przebrałam, strój leży na krześle, schowałam go do torby - uśmiechnęła się pielęgniarka. - Właśnie, ty mnie chyba nie znasz, jestem Urako Asahara - popatrzyłam na nią. Miała krótko ścięte blond włosy oraz szare oczy.
- Teraz powinniśmy mieć angielski z wychowawczynią. - powiedział Kastiel. - Możesz wstać?
- A czemu miałabym nie móc? - uniosłam brwi.
Jeszcze będzie ze mnie kalekę robił! Pff!
Wstałam i się zachwiałam.
- Nie tak szybko koleżanko. - zaśmiała się kobieta, kiedy Umehara mnie przytrzymał. - Skoro tak ci się śpieszy to kolega będzie musiał cię "podtrzymać na duchu".
- "Na duchu"? - zapytaliśmy równocześnie.
- A ha ha ha, tak mówię. - odparła.
- Raczej nie mam wyjścia, zaraz i tak nauczycielka po mnie pośle... - burknął i pomógł mi iść.
- Czy ktokolwiek umie cokolwiek?! - wrzasnęła nauczycielka, kiedy tylko weszliśmy.
- Adsuruś! W tobie ostatniej nadzieja! Czy wiesz mo...
- Pani jej nie pyta, bo ona ledwo kontaktuje. - zaśmiał się ponuro Umehara.
- Na pewno lepiej niż ty, kiedy nie śpisz. - odparłam mu równie ponuro.
- Zboczeńcu, nie dotykaj jej! - warknęła Ayano podbiegła do nas i "przejęła mnie".
- Aha - tylko to mi przyszło do głowy.
Klasa wybuchła śmiechem, nauczycielka również.
- Góra lodowa - zboczeńcem? To jest dobre - zawołał jakiś chłopak.
- A chcesz w twarz? - warknął Kastiel.
- Ej, ej! Tylko bez bójek mi tutaj! - krzyknęła nauczycielka śmiejąc się.
- A ja to bym zjadła coś słodkiego... - powiedziałam.
- W domu jest czekolada. - odpowiedziała Aya.
- Ja chcę do domu! - jęknęłam.

piątek, 18 stycznia 2013

I. Tępa mina



Huu, oto jestem pod moją nową szkołą, pomyślałam przykładając dłoń do czoła, by ochronić się przed słońcem.
Jestem Adsuro Uchiro, mam 17 lat, lecz jestem niska w porównaniu do rówieśników. Mam granatowe włosy sięgające łopatek i niebieskie oczy. Chodzę do drugiej liceum, lecz jestem najmłodsza z rocznika, gdyż urodziłam się 31.12 ...
Powoli poszłam w kierunku budynku, nic a nic mi się nie śpieszyło. Mimo że to był mój pierwszy dzień. W dodatku w nowym mieście, po drodze zechciałam pójść na dach szkoły, ale w każdej szkole, w której byłam, wejście tam było zakazane.
- Tutaj jesteś! - usłyszałam za sobą czyjś głos. - Twoja wychowawczyni powiedziała mi, że jeszcze ciebie nie ma, sądzę, że zabłądziłaś. Chodź za mną. - mówiła kobieta o lekko siwych włosach. Miała brązowe oczy, które były za okularami, jej twarz była pulchna przez co wyglądała jak starsza poczciwa pani.
- Kim pani jest? - spytałam unosząc brwi.
- Dyrektorką moje dziecko, dyrektorką. - odparła.
- Miło panią poznać. - uśmiechnęłam się do niej.
- Skoro mamy to już za sobą to chodźmy na drugie piętro do sali lekcyjnej, nauczycielka powinna przekazać ci plan lekcji. - weszłyśmy po schodach, a potem stanęłyśmy pod salą lekcyjną. - To baw się dobrze. - powiedziała do mnie i odeszła w swoim kierunku. Ja chwilę stałam pod salą i patrzyłam się tępo w drzwi. Westchnęłam, szarpnęłam za drzwi i weszłam do środka.
- Dzień dobry! - zawołałam z głupią miną.
- Dzień... a! Ty musisz być Adsuro Uchiro! Ta nowa uczennica! W końcu jesteś! - krzyknęła uradowana kobieta o brązowych włosach oraz szarych oczach i podbiegła do mnie. - Jestem twoją wychowawczynią. Nazywam się Chie Gensai. Mów mi Gensai-sensei~
- Tak, też myślę, że mamy ładną pogodę. - odparłam z tak tępą miną jak tylko potrafiłam.
Nagle podbiegła do mnie jakaś dziewczyna, stanęła przy mnie przeciągnęła rękę od mojej głowy przez powietrze do swojej głowy.
- Ha! Nie jestem już najniższa! Widzicie ile różnicy jest między nami?! - zawołała uradowana.
Przez chwilę miałam otwarte usta, ale zaraz je zamknęłam, gdyż zostałam otoczona przez kilka dziewczyn, które przekrzykiwały się nawzajem.
- Dobra! Stop! Odsunąć się od niej! - zarządziła nauczycielka, utorowała sobie drogę. - A teraz, załóż to! - powiedziała wyciągając kocie uszy z szuflady.
Ja wystawiłam rękę przed siebie na znak stopu.
- Odmawiam! - i jakby nigdy nic poszłam do ostatniej ławki pod oknem. - Ta ławka jest wolna? - zapytałam, a czarnowłosa dziewczyna, która zajmowała ławkę wcześniej kiwnęła głową. Wtedy spojrzałam na mojego sąsiada po prawej, który po prostu spał.
- A Kastiel znowu usnął, mógłby chociaż spojrzeć na nową. - burknęła jedna z dziewcząt.
- No chyba sobie żartujesz, on? Pan Góra Lodowa? - zaśmiał się jeden z chłopców.
- Racja. - odpowiedziała znudzona.
- Dobra, zrobię wam wolną lekcję, możecie się zapoznać z nową i tak dalej, i tak dalej! - nauczycielka zaczęła machać jedną ręką w prawo i w lewo, po czym zaczęła coś pisać w dzienniku.
- Jestem Ken Kishi. Miło mi słodką panienkę poznać. - chłopak o czarnych włosach i niebieskich oczach ujął moją dłoń i pocałował.
- Też m... - zaczęłam, ale śpiący kolega się obudził.
- Znowu będziesz podrywał każdą laskę jaką zobaczysz? To się już robi nudne. - burknął, a potem ziewnął opierając głowę na dłoni. Wtedy mogłam przyjrzeć mu. Miał czerwone włosy sięgające do ramion oraz czarne oczy. Jak dla mnie był przystojny.
- Kastiel, ty nieczuły draniu, nie odzywaj się. - odpowiedział z uśmiechem.
- Wiesz, że mam gdzieś to co do mnie mówisz. - warknął.
Przez chwilę patrzyłam na jednego i drugiego.
- Dzisiejsza pogoda jest naprawdę ładna! - wypaliłam, ale chyba mnie zignorowali. Nic tylko takim w głowy przywalić, ale nie. Nie zrobię tego. Westchnęłam, usiadłam na ławce, oparłam brodę o rękę i zaczęłam przeglądać sms'y w telefonie. Akurat jak na zawołanie dostałam jednego. Dźwięku nie miałam wyciszonego więc każdy usłyszał rockowy kawałek na sygnale.
- O, znasz IchiNiSanYOU? - spytał Kastiel.
- Tak, to jeden z lepszych zespołów rockowych. - odparłam tak jakby to było oczywiste.
- Oho! Chyba Nowa znalazła wspólny język z Górą Lodową. - zaśmiała się nauczycielka do siebie pod nosem. Ale mimo wszystko ja to usłyszałam.
- A znasz może Wordead? - spytał odchylając się do tyłu na krześle.
- Oczywiście! - zawołałam. - A ty znasz Christkaze?
- Żartujesz? - zapytał unosząc brwi i mierząc mnie poważnym wzrokiem. - Oczywiście, że znam!
Wyszczerzyłam się do niego. Wcale nie był taki straszny jak mówili przed chwilą.
Nagle drzwi od sali zostały gwałtownie otwarte.
- Adsuro Uchiro!! - dana osoba podbiegła do mnie, złapała za kołnierz koszuli, podniosła do góry i zaczęła potrząsać. - Czemu mi nie powiedziałaś, że się przenosisz?! - wołała z wyrzutem.
- Aaa, dostane zaraz wstrząsu mózgu... - powiedziałam beznamiętnie. Wtedy dziewczyna podniosła mnie za ramiona bym patrzyła jej w oczy, gdyż była o głowę wyższa. - Dawno ciebie nie widziałam! - i przytuliła mnie.
- Ohayahooo! - wypaliłam, kiedy mnie odstawiła na podłogę. - Ciebie też dobrze widzieć.
- Nie urosłaś. - powiedziała.
Na moim czole pojawiła się pulsująca żyłka.
- Morda! - krzyknęłam uderzając ją łokciem w brzuch, lecz zablokowała cios.
- Już się nie denerwuj tak króliczku. - wręcz nienawidziłam tego przezwiska. Zamachnęłam się nogą, ale ona znowu zrobiła unik.
- Jak zawsze taka agresywna. - zaśmiała się.
- Oho ho! Kolejna pięk... - zaczął Ken, ale zatkało go, gdy zobaczył Ayano.
- To Kitsune Ayano... - mruknęła dziewczyna przede mną siedząca w ławce.
- I co z nią? - spytałam nachylając się nad nią, a ona spojrzała na mnie swoimi fioletowymi oczami zza okularów.
- Podobno jej umiejętności walki są na takim stopniu, że dwu metrowego faceta powaliła na ziemię.
- Ha! Też coś! - krzyknęła Ayano. - Razem z Adsu nie takich powalałyśmy w dzieciństwie, nie?! - mówiąc to oparła rękę na mojej głowie. Z moich ust cichutko poleciała sterta przekleństw.
- Tak, tak, jasne. - burknęłam takim tonem, że każdy pomyślałby o tym jak o żarcie.
- Dobra, zaraz się przepiszę do tej klasy! - mówiąc to wyszła.
- I jak powiedziała tak zrobi! - skwitowałam załamana.
- Znasz ją?! - zawołała wychowawczyni.
- Nom, to jest... jakby to powiedzieć... wiem. - uderzyłam pięścią w dłoń. - To jest moja siostra.
- Coooo!? - wrzasnęło kilka osób.
- To długa historia. - uśmiechnęłam się.
- Adsuruś, powiedz mi, jak się pisze twoje imię? - zapytała nagle nauczycielka.
- Czyta się ADsuro, ale pisze przez ATsuro. - powiedziałam znowu siadając na ławce.
- Ktoś ma po lekcjach czas? - spytała wychowawczyni, ale każdy przecząco kiwał głową, prócz Kastiela. - Umehara oprowadzisz Nową po szkole! - zawołała do niego.
- Czemu ja? - znudzony uniósł brwi.
- Bo ty nie masz nic do roboty i tak, i tak? - mruknęła sarkastycznie. - Jeżeli nią się dzisiaj zajmiesz przymknę oko na kilka twoich ucieczek z lekcji.
- Niech będzie.
A ja patrzyłam chwilę na niego, potem na nauczycielkę.
Po lekcjach Umehara z rękoma w kieszeniach zaczął oprowadzać mnie po szkole.
- Teraz pokażę ci miejsce, do którego nikt nie ma dostępu, znaczy, żaden uczeń. - zaczęliśmy iść po schodach, a kiedy dotarliśmy na miejsce, otworzył drzwi zamknięte na klucz i wyszliśmy na dach.
- Wow! - zawołałam. - Chciałam zobaczyć miasto z dachu, ale nie sądziłam, że to będzie coś takiego!
- Nieźle, co? - spytał uśmiechając się pod nosem.
- A żebyś wiedział!


****
Jak widać, przeniosłam moje Blacretions na blogspota. Mam nadzieję, że z nim wypali.
Wkrótce ukaże się podstrona "Bohaterowie" "Linki" "Autorka" itp. Jak ogarnę to... XD