Ta lekcja jest historycznie nudna..., ziewnęłam po czym walnęłam
głową w ławkę. Przekręciłam ją na bok i zobaczyłam, że Kastiel śpi.
- Dobra! To teraz wraz z sąsiadem ławki obok macie zrobić zadanie 15 i 16 ze strony 48 - powiedziała nauczycielka historii.
Podniosłam
głowę, popatrzyłam chwilę na Umeharę, wzruszyłam ramionami i sama
zaczęłam robić zadanie. Przede mną siedziała Ayano i pracowała wraz z
Matsuri, dziewczyną którą poznałam pierwszego dnia i pierwotnie
siedziała ławkę wcześniej, teraz siedziała przed Kastielem. Nee-san jest
do wszystkiego zdolna.
Nagle znieruchomiałam. Nie było odpowiedzi do pytania w podręczniku. Co za szajs! Dobra, uspokój się Adsuro, uspokój... A, jest!
- Jak skończycie to podpiszcie prace nazwiskami obojga i odłóżcie mi na biurko - dodała nauczycielka, kiedy zadzwonił dzwonek.
Podpisałam i położyłam na blacie biurka.
- Umehara pomagał, czy spał? - spytała.
- Pomagał – odparłam, machając ręką.
- Widzę, że teraz śpi…
- Przed chwilą się położył. Wcześniej to pomagał mi z szukaniem - uśmiechnęłam się i wróciłam na miejsce, by spakować książki.
- I po co mnie kryjesz? – zapytał, wstając.
- A dlaczego nie? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Przez chwilę mierzył mnie wzrokiem, po czym wzruszył ramionami i poszedł za resztą klasy na wf.
Trudny gość, pomyślałam, kręcąc głową.
Zeszłam
powoli po schodach i poszłam do szatni, gdzie dziewczyny już się
przebierały. Szybko zmieniłam ubrania i poszłam z nimi na dwór, gdzie
czekała już nauczycielka.
- Dziś biegi na zaliczenie, a potem piłka nożna. - zarządziła kobieta.
- Aduuu... ja nie chcę... - jęknęła Ayano uwieszając mi się na ramieniu.
- Nie martw się! Będzie dobrze! - poklepałam ją po plecach.
- Na szczęście to bieg na 300 metrów. - powiedziała Hirata, podchodząc do nas.
- Aaa! To spoko! - zawołałam, akurat w tym biegu to byłam dobra.
- Więc, dobierzcie się w trójki, stańcie na linii i zaczynamy, nie? - wf'istka zaczęła coś ustawiać w stoperze.
-
Matsuri-san, chcesz z nami biec? - spytałam w jej kierunku. Dziewczyna
kiwnęła głową i poszłyśmy jako pierwsze. Im szybciej tym lepiej. Reszta
dziewczyn usiadła na trawie w cieniu.
- Dobra, do biegu! Gotowe?
Start! - na początku Hirata była na przodzie, gdyż jej linia była przed
moją i Ayano, ale szybko się z nią zrównałyśmy.
Jak mówiłam, w biegu
na 300 metrów jestem dobra, nie za krótki, nie za długi. W sam raz -
dobiegłam pierwsza, za mną Kitsune, a na końcu Matsuri.
- Króliki
zawsze są szybkie - Ayano oparła ręce na biodrach, a głowę skierowała do
dołu, ja zrobiłam to samo, tyle, że twarz skierowałam ku niebu.
-
Ok, możecie chwilę odpocząć, a potem idźcie do chłopaków o pograjcie w
piłkę - mówiąc to nauczycielka zapisywała wyniki w zeszycie.
- Mogłyśmy biec ostatnie... - jęknęła Aya.
- Dobra, tam! - zawołałam machając ręką.
-
Ale jak wam brakło kilku sekund do lepszej oceny to wam podwyższę -
wf'istka spojrzała na nas. - Będziecie bardziej pracować niż inni więc
wam podciągnę w razie czego. To są zalety pójścia na pierwszy ogień.
Westchnęłyśmy i klapnęłyśmy pod drzewem.
- No, wstawać i do chłopaków, raz! - krzyknęła do nas kobieta.
Ledwo co usiadłyśmy i już wstawać...
Westchnęłyśmy i poszłyśmy do nich.
- Heeeej! Mamy grać z wami! – zawołałam, by nas zauważyli.
- No chyba sobie żartujesz - powiedział jeden z chłopców.
- Chciałabym, ale nie. Musimy grać z wami - odparłam znudzona.
- Ja sobie będę grzecznie stała z boku i nikomu nie przeszkadzała... - mruknęła Ayano.
- Uchiro idzie do nas, a wy dwie do przeciwnej drużyny i teraz będzie po równo - zarządził inny z nich.
Kitsune i Matsuri trzymały się z boku, by nie przeszkadzać i się nie zmęczyć.
Przez chwilę patrzyłam jak chłopcy z mojej drużyny biegną próbując odebrać przeciwnikowi piłkę. Biegli prosto na mnie. Dranie.
Do
głowy wpadł mi głupi pomysł. Pobiegłam w ich kierunku i kiedy byłam już
wystarczająco blisko zrobiłam ślizg i piłka poleciała w kierunku
przeciwników, ale Kastiel już był przy niej i wbił bramkę - był w
drużynie ze mną.
Chyba piętnaście minut później cała reszta dziewczyn grała z nami.
Mówiłam może, że słońce mnie usypia? Nie? To teraz mówię.
Zaczęłam
ziewać i akurat miałam takie szczęście, że piłka uderzyła mnie prosto w
głowę. Pod siłą uderzenia zrobiłam krok do tyłu i upadłam.
- Auu... - wymamrotałam, ale powoli kontakt mi się urywał, wszystko stawało się czarne..
- ..suro...! - ktoś mnie wołał, ale ja zemdlałam.
*Ayano*
Gdy ujrzałam jak Adsu dostaje tą piłką w łeb to myślałam, że chyba piłka zajmie miejsce głowy... no mnie zatkało.
Nauczyciele szybko pojawili się przy niej.
- Trzeba ją zanieść do pielęgniarki... - mruknęła nasza wf'istka.
W
życiu nie widziałam genialniejszej kobiety! Co ona tu robi w szkole?!
Powinna być wykładowcą jakimś! Naprawdę... Intelekt ludzki jest coraz
większy...
- Weź no ją któryś i zanieś do pielęgniarki. - powiedział mężczyzna, a mi szczęka opadła.
Ja
pierdolę, co za debile w tej szkole pracują! Ona mogła dostać jakiegoś
wstrząsu mózgu czy coś, a ci tak spokojnie o tym mówią!
- Te, czerwony, jak ci tam... - zaczęła nauczycielka. - Ty ją zanieś i tak nic nie robisz.
Ha! Ume... jak on tam miał... chwila... yyy... nie ważne.
- Dobra... - mruknął, wziął ją na ręce i skierował się w stronę szkoły.
W sumie to ja mogłam ją zanie... chyba mój mózg wyparował przez tą temperaturę...
*Adsuro*
- ...(musi)ała mocno oberwać - usłyszałam kobiecy głos.
- Ehh... no troche. - burknął chłopak. A to chyba był Kastiel...
- Jeżeli chcesz to możesz iść z powrotem na lekcje... - zaczęła kobieta.
- Wolę tu posiedzieć.
- Zrywasz się, hm? - zaśmiała się. - O, śpiąca królewna już się obudziła?
- Tak... - mruknęłam. - Zimno... w głowę...
- Bo masz lód na głowie, głuptasie - odparła. - Nadal cię boli głowa?
-
Trochę mi słabo. Ale bez przesady - dodałam. Zamknęłam na chwilę oczy,
wzięłam parę głębokich wdechów i zrobiło mi się lepiej. - Już jest
wszystko w porządku - powiedziałam podnosząc się. - Czemu jestem w
ubraniach?
- Koleżanki z klasy przyniosły ci na przerwie ubrania, a
ja cię przebrałam, strój leży na krześle, schowałam go do torby -
uśmiechnęła się pielęgniarka. - Właśnie, ty mnie chyba nie znasz, jestem
Urako Asahara - popatrzyłam na nią. Miała krótko ścięte blond włosy
oraz szare oczy.
- Teraz powinniśmy mieć angielski z wychowawczynią. - powiedział Kastiel. - Możesz wstać?
- A czemu miałabym nie móc? - uniosłam brwi.
Jeszcze będzie ze mnie kalekę robił! Pff!
Wstałam i się zachwiałam.
-
Nie tak szybko koleżanko. - zaśmiała się kobieta, kiedy Umehara mnie
przytrzymał. - Skoro tak ci się śpieszy to kolega będzie musiał cię
"podtrzymać na duchu".
- "Na duchu"? - zapytaliśmy równocześnie.
- A ha ha ha, tak mówię. - odparła.
- Raczej nie mam wyjścia, zaraz i tak nauczycielka po mnie pośle... - burknął i pomógł mi iść.
- Czy ktokolwiek umie cokolwiek?! - wrzasnęła nauczycielka, kiedy tylko weszliśmy.
- Adsuruś! W tobie ostatniej nadzieja! Czy wiesz mo...
- Pani jej nie pyta, bo ona ledwo kontaktuje. - zaśmiał się ponuro Umehara.
- Na pewno lepiej niż ty, kiedy nie śpisz. - odparłam mu równie ponuro.
- Zboczeńcu, nie dotykaj jej! - warknęła Ayano podbiegła do nas i "przejęła mnie".
- Aha - tylko to mi przyszło do głowy.
Klasa wybuchła śmiechem, nauczycielka również.
- Góra lodowa - zboczeńcem? To jest dobre - zawołał jakiś chłopak.
- A chcesz w twarz? - warknął Kastiel.
- Ej, ej! Tylko bez bójek mi tutaj! - krzyknęła nauczycielka śmiejąc się.
- A ja to bym zjadła coś słodkiego... - powiedziałam.
- W domu jest czekolada. - odpowiedziała Aya.
- Ja chcę do domu! - jęknęłam.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
piątek, 18 stycznia 2013
I. Tępa mina
Huu, oto jestem pod
moją nową szkołą, pomyślałam przykładając dłoń do czoła, by ochronić się przed
słońcem.
Jestem Adsuro Uchiro,
mam 17 lat, lecz jestem niska w porównaniu do rówieśników. Mam granatowe włosy
sięgające łopatek i niebieskie oczy. Chodzę do drugiej liceum, lecz jestem
najmłodsza z rocznika, gdyż urodziłam się 31.12 ...
Powoli poszłam w
kierunku budynku, nic a nic mi się nie śpieszyło. Mimo że to był mój pierwszy
dzień. W dodatku w nowym mieście, po drodze zechciałam pójść na dach szkoły,
ale w każdej szkole, w której byłam, wejście tam było zakazane.
- Tutaj jesteś! -
usłyszałam za sobą czyjś głos. - Twoja wychowawczyni powiedziała mi, że jeszcze
ciebie nie ma, sądzę, że zabłądziłaś. Chodź za mną. - mówiła kobieta o lekko
siwych włosach. Miała brązowe oczy, które były za okularami, jej twarz była
pulchna przez co wyglądała jak starsza poczciwa pani.
- Kim pani jest? -
spytałam unosząc brwi.
- Dyrektorką moje
dziecko, dyrektorką. - odparła.
- Miło panią poznać.
- uśmiechnęłam się do niej.
- Skoro mamy to już
za sobą to chodźmy na drugie piętro do sali lekcyjnej, nauczycielka powinna
przekazać ci plan lekcji. - weszłyśmy po schodach, a potem stanęłyśmy pod salą
lekcyjną. - To baw się dobrze. - powiedziała do mnie i odeszła w swoim
kierunku. Ja chwilę stałam pod salą i patrzyłam się tępo w drzwi. Westchnęłam,
szarpnęłam za drzwi i weszłam do środka.
- Dzień dobry! -
zawołałam z głupią miną.
- Dzień... a! Ty
musisz być Adsuro Uchiro! Ta nowa uczennica! W końcu jesteś! - krzyknęła
uradowana kobieta o brązowych włosach oraz szarych oczach i podbiegła do mnie.
- Jestem twoją wychowawczynią. Nazywam się Chie Gensai. Mów mi Gensai-sensei~
- Tak, też myślę, że
mamy ładną pogodę. - odparłam z tak tępą miną jak tylko potrafiłam.
Nagle podbiegła do
mnie jakaś dziewczyna, stanęła przy mnie przeciągnęła rękę od mojej głowy przez
powietrze do swojej głowy.
- Ha! Nie jestem już
najniższa! Widzicie ile różnicy jest między nami?! - zawołała uradowana.
Przez chwilę miałam
otwarte usta, ale zaraz je zamknęłam, gdyż zostałam otoczona przez kilka
dziewczyn, które przekrzykiwały się nawzajem.
- Dobra! Stop!
Odsunąć się od niej! - zarządziła nauczycielka, utorowała sobie drogę. - A
teraz, załóż to! - powiedziała wyciągając kocie uszy z szuflady.
Ja wystawiłam rękę
przed siebie na znak stopu.
- Odmawiam! - i jakby
nigdy nic poszłam do ostatniej ławki pod oknem. - Ta ławka jest wolna? -
zapytałam, a czarnowłosa dziewczyna, która zajmowała ławkę wcześniej kiwnęła
głową. Wtedy spojrzałam na mojego sąsiada po prawej, który po prostu spał.
- A Kastiel znowu
usnął, mógłby chociaż spojrzeć na nową. - burknęła jedna z dziewcząt.
- No chyba sobie
żartujesz, on? Pan Góra Lodowa? - zaśmiał się jeden z chłopców.
- Racja. -
odpowiedziała znudzona.
- Dobra, zrobię wam
wolną lekcję, możecie się zapoznać z nową i tak dalej, i tak dalej! -
nauczycielka zaczęła machać jedną ręką w prawo i w lewo, po czym zaczęła coś
pisać w dzienniku.
- Jestem Ken Kishi.
Miło mi słodką panienkę poznać. - chłopak o czarnych włosach i niebieskich
oczach ujął moją dłoń i pocałował.
- Też m... -
zaczęłam, ale śpiący kolega się obudził.
- Znowu będziesz
podrywał każdą laskę jaką zobaczysz? To się już robi nudne. - burknął, a potem
ziewnął opierając głowę na dłoni. Wtedy mogłam przyjrzeć mu. Miał czerwone
włosy sięgające do ramion oraz czarne oczy. Jak dla mnie był przystojny.
- Kastiel, ty
nieczuły draniu, nie odzywaj się. - odpowiedział z uśmiechem.
- Wiesz, że mam
gdzieś to co do mnie mówisz. - warknął.
Przez chwilę
patrzyłam na jednego i drugiego.
- Dzisiejsza pogoda
jest naprawdę ładna! - wypaliłam, ale chyba mnie zignorowali. Nic tylko takim w
głowy przywalić, ale nie. Nie zrobię tego. Westchnęłam, usiadłam na ławce,
oparłam brodę o rękę i zaczęłam przeglądać sms'y w telefonie. Akurat jak na
zawołanie dostałam jednego. Dźwięku nie miałam wyciszonego więc każdy usłyszał
rockowy kawałek na sygnale.
- O, znasz IchiNiSanYOU?
- spytał Kastiel.
- Tak, to jeden z
lepszych zespołów rockowych. - odparłam tak jakby to było oczywiste.
- Oho! Chyba Nowa
znalazła wspólny język z Górą Lodową. - zaśmiała się nauczycielka do siebie pod
nosem. Ale mimo wszystko ja to usłyszałam.
- A znasz może
Wordead? - spytał odchylając się do tyłu na krześle.
- Oczywiście! -
zawołałam. - A ty znasz Christkaze?
- Żartujesz? -
zapytał unosząc brwi i mierząc mnie poważnym wzrokiem. - Oczywiście, że znam!
Wyszczerzyłam się do
niego. Wcale nie był taki straszny jak mówili przed chwilą.
Nagle drzwi od sali
zostały gwałtownie otwarte.
- Adsuro Uchiro!! -
dana osoba podbiegła do mnie, złapała za kołnierz koszuli, podniosła do góry i
zaczęła potrząsać. - Czemu mi nie powiedziałaś, że się przenosisz?! - wołała z
wyrzutem.
- Aaa, dostane zaraz
wstrząsu mózgu... - powiedziałam beznamiętnie. Wtedy dziewczyna podniosła mnie
za ramiona bym patrzyła jej w oczy, gdyż była o głowę wyższa. - Dawno ciebie
nie widziałam! - i przytuliła mnie.
- Ohayahooo! -
wypaliłam, kiedy mnie odstawiła na podłogę. - Ciebie też dobrze widzieć.
- Nie urosłaś. -
powiedziała.
Na moim czole
pojawiła się pulsująca żyłka.
- Morda! - krzyknęłam
uderzając ją łokciem w brzuch, lecz zablokowała cios.
- Już się nie
denerwuj tak króliczku. - wręcz nienawidziłam tego przezwiska. Zamachnęłam się
nogą, ale ona znowu zrobiła unik.
- Jak zawsze taka
agresywna. - zaśmiała się.
- Oho ho! Kolejna
pięk... - zaczął Ken, ale zatkało go, gdy zobaczył Ayano.
- To Kitsune Ayano...
- mruknęła dziewczyna przede mną siedząca w ławce.
- I co z nią? -
spytałam nachylając się nad nią, a ona spojrzała na mnie swoimi fioletowymi
oczami zza okularów.
- Podobno jej
umiejętności walki są na takim stopniu, że dwu metrowego faceta powaliła na
ziemię.
- Ha! Też coś! -
krzyknęła Ayano. - Razem z Adsu nie takich powalałyśmy w dzieciństwie, nie?! -
mówiąc to oparła rękę na mojej głowie. Z moich ust cichutko poleciała sterta
przekleństw.
- Tak, tak, jasne. -
burknęłam takim tonem, że każdy pomyślałby o tym jak o żarcie.
- Dobra, zaraz się
przepiszę do tej klasy! - mówiąc to wyszła.
- I jak powiedziała
tak zrobi! - skwitowałam załamana.
- Znasz ją?! -
zawołała wychowawczyni.
- Nom, to jest...
jakby to powiedzieć... wiem. - uderzyłam pięścią w dłoń. - To jest moja
siostra.
- Coooo!? - wrzasnęło
kilka osób.
- To długa historia.
- uśmiechnęłam się.
- Adsuruś, powiedz
mi, jak się pisze twoje imię? - zapytała nagle nauczycielka.
- Czyta się ADsuro,
ale pisze przez ATsuro. - powiedziałam znowu siadając na ławce.
- Ktoś ma po lekcjach
czas? - spytała wychowawczyni, ale każdy przecząco kiwał głową, prócz Kastiela.
- Umehara oprowadzisz Nową po szkole! - zawołała do niego.
- Czemu ja? -
znudzony uniósł brwi.
- Bo ty nie masz nic
do roboty i tak, i tak? - mruknęła sarkastycznie. - Jeżeli nią się dzisiaj
zajmiesz przymknę oko na kilka twoich ucieczek z lekcji.
- Niech będzie.
A ja patrzyłam chwilę
na niego, potem na nauczycielkę.
Po lekcjach Umehara z
rękoma w kieszeniach zaczął oprowadzać mnie po szkole.
- Teraz pokażę ci
miejsce, do którego nikt nie ma dostępu, znaczy, żaden uczeń. - zaczęliśmy iść
po schodach, a kiedy dotarliśmy na miejsce, otworzył drzwi zamknięte na klucz i
wyszliśmy na dach.
- Wow! - zawołałam. -
Chciałam zobaczyć miasto z dachu, ale nie sądziłam, że to będzie coś takiego!
- Nieźle, co? -
spytał uśmiechając się pod nosem.
- A żebyś wiedział!
****
Jak widać, przeniosłam moje Blacretions na blogspota. Mam nadzieję, że z nim wypali.
Wkrótce ukaże się podstrona "Bohaterowie" "Linki" "Autorka" itp. Jak ogarnę to... XD
Subskrybuj:
Posty (Atom)