piątek, 28 czerwca 2013

X. Zdjęcie.



*Kastiel*
Przez okno wpadały promienie słońca, które mnie obudziły. Otworzyłem oczy i ujrzałem... Biust Adsuro...
- Kastiel... Już się obudziłeś? – spytała, lekko zarumieniona.
Poczułem jak krew napływa mi do twarzy z zakłopotania i zerwałem się z niej, jednocześnie spadając z łóżka.
- Wszystko w porząd..?! - zaczęła, ale nogi zaplątały jej się w kołdrę i upadła na mnie, a nasze usta się zetknęły.
Patrzyłem w jej zdziwione oczy, a ona w moje.
- Prze.. przepraszam... – zaczęła, podnosząc się ze mnie.
- Ja.. też przepraszam – odparłem, lekko zaszokowany tym co przed chwilą miało miejsce.
Usiadła z powrotem na łóżku drapiąc się w tył głowy, którą delikatnie pochyliła.
Podniosłem się na łokciach. Chciałem coś powiedzieć, ale głos odmówił mi posłuszeństwa.
Siedzieliśmy jeszcze tak przez chwilę, aż w końcu odzyskałem głos.
- Chodźmy do kuchni coś zjeść.. - kiwnęła głową i wstała.
Wyszedłem pierwszy z pokoju, a Adsu za mną.
- Mogłaś mnie zrzucić z siebie.. - zacząłem idąc po schodach. - Pewnie masz tyle siły, by mnie zwalić na bok - obróciłem się w jej kierunku, by się jej przyjrzeć.
- Tak, ale... Nie chciałam cię budzić - odparła z niewinnym wyrazem twarzy.
- Mimo wszystko mogłaś mnie zepchnąć na bok i całej sytuacji by nie było.. – dodałem, odwracając się, by tylko nie zobaczyła mojej zaczerwienionej twarzy.
Nagle stanąłem w drzwiach od salonu jak wyryty, a ona uderzyła w moje plecy.
- Co się stało? - zapytała.
No tak, jest niższa. Wychyliła się zza mojego ramienia i popatrzyła.
- Dzień doberek! - zawołała... moja matka. - Oraz hmm... Słodziutka dziewczyno mojego syna, jak ci na imię♥? - wtedy podbiegła do Adsuro, ujęła jej dłonie w swoje. - Jestem Michi. Jego mama, a tam stoi  tata, Takuya. Opiekuj się dobrze naszym synem♥!
- No synu! Naprawdę śliczną znalazłeś sobie partnerkę! Jestem z ciebie dumny synu! - powiedział ojciec, podchodząc do mnie i klepiąc w ramię.
- T-to nie jest moja dziewczyna! – krzyknąłem, lekko zirytowany z rumieńcami na policzkach. Adsu patrzyła to na mnie, to na moją matkę. - Jest koleżanką z klasy, którą spotkałem po drodze, jakiś facet ją zaczepił, to pomogłem jej, a że potem rozpętała się burza to przyprowadziłem do domu, bo ona mieszka dużo dalej – wyrzuciłem z siebie na jednym oddechu.
- I dałeś jej swoje ubrania, hm? - spytała matka, mierząc mnie podejrzliwym spojrzeniem.
- Była cała przemoczona, przecież mogłaby się przeziębić! - warknąłem.
- Jak ty się o nią troszczysz! Ach, Takuś, nasz synek jest taki opiekuńczy!
Na moim czole pojawiła się pulsująca żyłka.
- Denerwujesz mnie!
- Taka mała i słodka~ Nie dziwię się, że ją wybrałeś! - dodała kręcąc głową i trzymając dłonie przy policzkach.
- Synu, wiesz jaka jest twoja matka. Nie przemówisz jej do rozumu - mruknął lekko przybity ojciec.
Ten to nigdy z nią nie walczy, tylko przyznaje jej rację. Co z niego za facet.
- Ale wiesz, to w matce jest też wspaniałe - uśmiechnął się. - A twoja... Koleżanka?
- Ma na imię Adsuro - burknąłem.
- Adsuro i jak dalej? - dopytywała matka. Już miałem otworzyć usta by powiedzieć, lecz uprzedzono mnie.
- Adsuro Uchiro - odpowiedziała Adsuro. - Bardzo mi miło państwa poznać.
- Awww~ Jest w fartuszku!! - pisnęła mama, podbiegając do Adsu i przytulając ją.
- A... No bo... Zaczęłam robić śniadanie... Chciałabym się jakoś odwdzięczyć za przenocowanie mnie...
- Pomogę ci~ - matka złapała drugi fartuch i razem zaczęły przygotowywać śniadanie.
- Wczorajszej nocy była niezła ulewa - mruknął ojciec, siadając na krześle przy stole i przecierając okulary. - Bałem się, że piorun w nas trafi.
Nie odpowiedziałem, tylko usiadłem na kanapie, a wzrok skierowałem na dziewczynę w fartuszku, która jakby nigdy nic śmiała się z moją matką.
Niesamowite. Znajduje się w obcym domu, a zachowuje się, jakby była w swoim. Adsuro coraz bardziej mnie zaskakuje.
Kilka minut potem podały do stołu i usiedliśmy razem. Siedziałem obok niej, a rodzice na przeciwko nas.
- Wyglądacie razem tak uroczo - odezwała się w końcu mama, opierając dłoń na policzku. - Szczególnie jak śpicie. Na dowód mam zdjęcie!
Zakrztusiłem się, a Adsu znieruchomiała.
- Co masz...? – zapytałem, patrząc na nią kątem oka.
- Ma nawet je wydrukowane, wiesz, że to maniaczka... Niby po co jej byłaby nowa drukarka? - powiedział ojciec i napił się herbaty.
- Spójrzcie, spójrzcie! - pokazała mi zdjęcie, jak przytulam Adsuro.
- Ty cho... - zacząłem.
- Wyglądasz uroczo jak śpisz - zaśmiała się dziewczyna przykładając dłoń do ust. Spojrzałem na nią lekko zdziwiony.
- Tobie nie przeszkadza, jak ktoś narusza twoją prywatność? - zapytałem ponuro, odchylając się na krześle.
- Nie wiem jak to jest, ale twoja mama i tata są naprawdę mili - uśmiechnęła się.
- No chyba nie - odparłem.
- Podły jesteś synu - burknął ojciec i znowu upił łyk herbaty.
- Ciesz się, że masz takich, a nie innych rodziców - powiedziała, a w jej tonie nie było żadnego wyrazu.
Wtedy przypomniały mi się słowa Ayano, że jej ojciec nie żyje i wychowywała się bez matki.


***
PRZEPRASZAM, ŻE DAWNO NIC NIE BYŁOO! Ale miałam szlaban na kompa ,_,''"