*Kastiel*
Przez okno wpadały
promienie słońca, które mnie obudziły. Otworzyłem oczy i ujrzałem... Biust
Adsuro...
- Kastiel... Już się
obudziłeś? – spytała, lekko zarumieniona.
Poczułem jak krew
napływa mi do twarzy z zakłopotania i zerwałem się z niej, jednocześnie
spadając z łóżka.
- Wszystko w
porząd..?! - zaczęła, ale nogi zaplątały jej się w kołdrę i upadła na mnie, a
nasze usta się zetknęły.
Patrzyłem w jej
zdziwione oczy, a ona w moje.
- Prze..
przepraszam... – zaczęła, podnosząc się ze mnie.
- Ja.. też przepraszam
– odparłem, lekko zaszokowany tym co przed chwilą miało miejsce.
Usiadła z powrotem na
łóżku drapiąc się w tył głowy, którą delikatnie pochyliła.
Podniosłem się na
łokciach. Chciałem coś powiedzieć, ale głos odmówił mi posłuszeństwa.
Siedzieliśmy jeszcze
tak przez chwilę, aż w końcu odzyskałem głos.
- Chodźmy do kuchni
coś zjeść.. - kiwnęła głową i wstała.
Wyszedłem pierwszy z
pokoju, a Adsu za mną.
- Mogłaś mnie zrzucić
z siebie.. - zacząłem idąc po schodach. - Pewnie masz tyle siły, by mnie zwalić
na bok - obróciłem się w jej kierunku, by się jej przyjrzeć.
- Tak, ale... Nie
chciałam cię budzić - odparła z niewinnym wyrazem twarzy.
- Mimo wszystko
mogłaś mnie zepchnąć na bok i całej sytuacji by nie było.. – dodałem,
odwracając się, by tylko nie zobaczyła mojej zaczerwienionej twarzy.
Nagle stanąłem w
drzwiach od salonu jak wyryty, a ona uderzyła w moje plecy.
- Co się stało? -
zapytała.
No tak, jest niższa.
Wychyliła się zza mojego ramienia i popatrzyła.
- Dzień
doberek! - zawołała... moja matka. - Oraz hmm... Słodziutka dziewczyno mojego
syna, jak ci na imię♥? - wtedy podbiegła do Adsuro, ujęła jej dłonie w swoje. -
Jestem Michi. Jego mama, a tam stoi tata, Takuya. Opiekuj się dobrze
naszym synem♥!
- No synu!
Naprawdę śliczną znalazłeś sobie partnerkę! Jestem z ciebie dumny synu! -
powiedział ojciec, podchodząc do mnie i klepiąc w ramię.
- T-to nie jest moja
dziewczyna! – krzyknąłem, lekko zirytowany z rumieńcami na policzkach. Adsu
patrzyła to na mnie, to na moją matkę. - Jest koleżanką z klasy, którą
spotkałem po drodze, jakiś facet ją zaczepił, to pomogłem jej, a że potem
rozpętała się burza to przyprowadziłem do domu, bo ona mieszka dużo dalej –
wyrzuciłem z siebie na jednym oddechu.
- I dałeś jej swoje
ubrania, hm? - spytała matka, mierząc mnie podejrzliwym spojrzeniem.
- Była cała
przemoczona, przecież mogłaby się przeziębić! - warknąłem.
- Jak ty się o nią
troszczysz! Ach, Takuś, nasz synek jest taki opiekuńczy!
Na moim czole
pojawiła się pulsująca żyłka.
- Denerwujesz mnie!
- Taka mała i słodka~
Nie dziwię się, że ją wybrałeś! - dodała kręcąc głową i trzymając dłonie przy
policzkach.
- Synu, wiesz jaka
jest twoja matka. Nie przemówisz jej do rozumu - mruknął lekko przybity ojciec.
Ten to nigdy z nią
nie walczy, tylko przyznaje jej rację. Co z niego za facet.
- Ale wiesz, to w
matce jest też wspaniałe - uśmiechnął się. - A twoja... Koleżanka?
- Ma na imię Adsuro -
burknąłem.
- Adsuro i jak dalej?
- dopytywała matka. Już miałem otworzyć usta by powiedzieć, lecz uprzedzono
mnie.
- Adsuro Uchiro -
odpowiedziała Adsuro. - Bardzo mi miło państwa poznać.
- Awww~ Jest w
fartuszku!! - pisnęła mama, podbiegając do Adsu i przytulając ją.
- A... No bo...
Zaczęłam robić śniadanie... Chciałabym się jakoś odwdzięczyć za przenocowanie
mnie...
- Pomogę ci~ - matka
złapała drugi fartuch i razem zaczęły przygotowywać śniadanie.
- Wczorajszej nocy
była niezła ulewa - mruknął ojciec, siadając na krześle przy stole i
przecierając okulary. - Bałem się, że piorun w nas trafi.
Nie odpowiedziałem,
tylko usiadłem na kanapie, a wzrok skierowałem na dziewczynę w fartuszku, która
jakby nigdy nic śmiała się z moją matką.
Niesamowite. Znajduje
się w obcym domu, a zachowuje się, jakby była w swoim. Adsuro coraz bardziej
mnie zaskakuje.
Kilka minut potem
podały do stołu i usiedliśmy razem. Siedziałem obok niej, a rodzice na
przeciwko nas.
- Wyglądacie razem
tak uroczo - odezwała się w końcu mama, opierając dłoń na policzku. -
Szczególnie jak śpicie. Na dowód mam zdjęcie!
Zakrztusiłem się, a
Adsu znieruchomiała.
- Co masz...? –
zapytałem, patrząc na nią kątem oka.
- Ma nawet je
wydrukowane, wiesz, że to maniaczka... Niby po co jej byłaby nowa drukarka? -
powiedział ojciec i napił się herbaty.
- Spójrzcie,
spójrzcie! - pokazała mi zdjęcie, jak przytulam Adsuro.
- Ty cho... -
zacząłem.
- Wyglądasz uroczo
jak śpisz - zaśmiała się dziewczyna przykładając dłoń do ust. Spojrzałem na nią
lekko zdziwiony.
- Tobie nie
przeszkadza, jak ktoś narusza twoją prywatność? - zapytałem ponuro, odchylając
się na krześle.
- Nie wiem jak to
jest, ale twoja mama i tata są naprawdę mili - uśmiechnęła się.
- No chyba nie -
odparłem.
- Podły jesteś synu - burknął ojciec i znowu upił łyk herbaty.
- Ciesz się, że masz
takich, a nie innych rodziców - powiedziała, a w jej tonie nie było żadnego
wyrazu.
Wtedy przypomniały mi
się słowa Ayano, że jej ojciec nie żyje i wychowywała się bez matki.
***
PRZEPRASZAM, ŻE DAWNO NIC NIE BYŁOO! Ale miałam szlaban na kompa ,_,''"
Awww *u* Już sobie wyobrażam to zdjęcie *_* Słoodkie ^^
OdpowiedzUsuń