środa, 6 listopada 2013

XV. Blacretions!




03 marca, szkoła.

*Kastiel*
Lekcje się już dawno zaczęły..., a Adsuro nie ma... Przecież zawsze była, to czemu jej nie ma? Opierałem głowę o rękę i patrzyłem się na puste miejsce.
W dodatku nie ma też Kitsune...
Nagle, jak na zawołanie wleciała do sali. Nie wbiegła, tylko wleciała. Razem z drzwiami. Uderzyła o ścianę, która oddzielała okna. Wtedy wszedł do sali mężczyzna. Podszedł do niej i ujął jej głowę.
- Hej, mam pomysł. Moja szefowa mówiła, że nie będziesz walczyć, jeśli ktoś dla ciebie bliski jest zagrożony. W takim razie połamię ci wszystkie kości, a na twoich oczach zabiję twoją siostrzyczkę. Co ty na to? - zapytał uśmiechając się ponuro. Do klasy wbiegła dziewczyna. Miała blado niebieskie włosy do ramion i czarne oczy.
- Uri-chan! - krzyknęła słabym głosem.
- Idealnie! - zawołał łapiąc Adsuro za włosy i uderzając jej głową o szybę rozbijając tym samym. Zostawił tak dziewczynę i podszedł do drugiej. Złapał ją pod gardło i przyłożył nóż drugą ręką do krtani. - Twój królewicz nie poradzi sobie. - Zaśmiał się z własnego żartu.
- Uri...-chan... - wyjąkała tamta próbując cokolwiek zrobić.
- Wy nawet nie drgnijcie, bo zabije ją! - warknął w stronę klasy.
Adsu powoli się podniosła opierając o framugę okna. Stróżki krwi leciały po jej twarzy.
- Tsukiyo... ufasz mi, prawda? - zapytała łapiąc oddech.
- Pewnie. Najbardziej na świecie - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
- To dobrze... zamknij oczy.. - mówiąc to uderzyła w okno i złapała kilka dużych kawałków szkła. - Jeżeli myślisz, że jesteś silniejszy tylko dlatego, że jesteś mężczyzną to się mylisz. - Mówiąc to wzięła kolejny głęboki wdech zamykając przy tym oczy. Otworzyła je i rzuciła odłamkami trafiając tym w jego rękę. Puścił tą dziewczynę, a Adsu płynnym ruchem podbiegła, złapała ją za rękę i zakręciła tak, iż znalazła się za nią. Szybko wykręciła mu ręce i postawiła nogę na plecach.
- Niezły ruch maleńka - powiedział odwracając głowę bokiem, by spojrzeć na Adsuro. - Mimo że nie wyglądasz jak ona, to wzrok ten sam. Widać, że jesteś córką Masako-sama.
Nagle jej źrenice się poszerzyły. Nigdy nie widziałem, by się tak wściekła. Złapała go za włosy i uderzyła o ścianę, a później rzuciła nim na drugi koniec sali.
- Nie ma takiej opcji - warknęła powoli podchodząc. - Nigdy nie będę taka jak ona! Nigdy nie skrzywdziłabym własnych dzieci..! I nie zabiłabym własnego męża! Nawet takiej opcji nie ma! Ja będę bronić mojej rodziny, a nie zabijać! - złapała go za kołnierz i podniosła do góry. Już miała go uderzyć, kiedy ta druga objęła ją i przytrzymała rękę.
- Przestań. Nie krzywdź ludzi...! - powiedziała zrozpaczona. - Obiecałaś.. obiecałaś mi, że już nigdy nie będziesz mi pokazywać takiej siebie! - Adsu spojrzała na nią i puściła faceta.
- Spierdalaj stąd póki mam cierpliwość - burknęła w kierunku mężczyzny.
- Jeszcze się spotkamy. Gwarantuję to. - I opuścił salę uśmiechając się pod nosem.
- Uri-chan... - zaczęła.
- Nie nazywaj mnie tak - mówiąc to odepchnęła jej rękę i odeszła kawałek.
- Ale...! Przepraszam... Mam... twój telefon. Zgubiłaś go... po drodze... - podała jej komórkę, a jej mina była kompletnie zdezorientowana, po czym odbiła się na jej twarzy wściekłość.
- Dlatego się wróciłaś? - spytała.
Klasa patrzyła na je obie. Rozmawiały nawet się nie przejmując, że my tu jesteśmy. A tym bardziej, że jedna z nich jest ranna.
- Tak. Pomyślałam, że może jest ważny i...
- Popieprzyło cię do reszty?! Gdybyś go zostawiła taka sytuacja nie miałaby miejsca! To jest tylko rzecz materialna o wiele mniej cenniejsza niż życie! - zawołała z troską.
- Przepraszam...
- Dobra, już dobra. Przestań przepraszać. Następnym razem będziesz wiedziała - Adsu podrapała się w głowę, a potem zobaczyła krew.
- Dzień dobry - odezwała się Ayano wchodząc do sali, tuż za nią była pielęgniarka, która zajęła się opatrywaniem Adsuro. - Powinnaś uważać na to jak zostawiasz po sobie ślady.
- Nie mów.. - zaczęła zaskoczona siadając na swojej ławce.
- Już się tym zajęłam - odparła machając ręką. - O! To jest ta twoja siostra bliźniaczka? Mało podobne jesteście.
- Ach.. to dlatego, że mam mieszane rysy, a Adsu jest kropla w kroplę jak tata - odparła ta druga. - Jestem Tsukiyo. Miło mi poznać. Ur... Adsuro, jakiego nazwiska używasz?
- Uchiro... aaa! Piecze! Proszę przestać! - krzyczała zrozpaczona.
- Proszę, niech ktoś ją przytrzyma... - zaczęła kobieta.
Kitsune i Ryusaki złapały ją za ręce i nogi, a Hirata trzymała jej głowę.
- Jeszcze tylko chwilka i skończę przemywać. Wytrzymaj...
Gdy już przemyła rany założyła bandaż na głowę i rękę.

*Adsuro*
Zadzwonił mój telefon więc go odebrałam.
Zamarłam.
- Co jest? - spytała Ayano, kiedy odłożyłam telefon.
- Pamiętasz tą grę, w którą często się bawiłyśmy jak byłyśmy małe? Tą o tym kto pokona przeciwnika przechodzi dalej i jak wygra panuje nad innymi...
- No, pamiętam i co z nią? - zapytała unosząc brwi.
- To teraz są walki między mafiami. A ja zostałam szefem jednej z nich. To znaczy... mam sobie założyć mafię! W ciągu tygodnia muszę zebrać ludzi, którym będę ufać...! - zawołałam zszokowana.
- Żartujesz? - nee-san również się zdziwiła.
- Może i umiem udawać, ale bez przesady! Skąd ja wezmę ludzi do tej mafii?! I czemu akurat ja?! - oparłam głowę o ręce załamana i zaczęłam myśleć.
- Spoko, na pewno masz jedną osobę w niej - spojrzałam na nee-san. - Mnie oczywiście!
- Ja może i nie umiem walczyć, ale na pewno przyda ci się haker czy ktoś do obmyślania strategii - zaoferowała Tsukiyo.
- Eghem... - odchrząknęła nauczycielka zwracając tym na siebie uwagę. - Mój narzeczony jest zafascynowany piractwem i nauczyliśmy się ich sztuczek. Walką szablą też oczywiście. Nie będzie ci przeszkadzać starsza pani? - powiedziała.
- Też umiem walczyć - odezwała się Seiko.
- Umiem strzelać z broni palnych, głównie z tych dużych, patrz karabiny - dodała Matsuri.
- Ja potrafię dobrze walczyć za pomocą kija - uśmiechnął się Ken.
- Ja znam judo i karate - zawołała Shoko.
- Nawet dobrze strzelam z pistoletu - Kastiel szturchnął mnie w ramię z ponurym uśmiechem.
- Ja też potrafię nawet nieźle strzelać - dodał Taisuke.
Okazało się, że każdy w klasie potrafi jakoś walczyć.
Nataniel stwierdził, że będzie pomagał Tsuki w taktykach i tym podobnych, a pielęgniarka dołączyła do nas, bo stwierdziła, że ktoś musi opatrywać nas.
- W takim razie, nasza mafia nazywa się Blacretions! - zarządziłam.