Po przedstawieniu
szłam z zamyśloną miną.
- O, nosisz okulary?
Do królików średnio pasują. - Kastiel podszedł do mnie.
- Mhm, tak... –
mruknęłam, nie zwracając na niego zbytnio uwagi.
Raczej mu się to nie
spodobało, że zignorowałam go, więc zdjął moje okulary i sam je założył.
- Umehara, daj jej
spokój. - powiedziała Seiko, zabierając mu moją własność.
- Ayano-san, on się
dobiera do Adsuro-chan - powiedziała Hirata.
- Wara od niej! -
zawołała Kitsune odpychając go. - Nad czym tak myślisz?
- Wiem! - walnęłam
pięścią o otwartą dłoń.
Wszystkie trzy,
Kastiel oraz Ken, który szedł w pobliżu popatrzyli na mnie z zainteresowaniem -
jedni z mniejszym, drudzy z większym.
- Dołączę do klubu
teatralnego! - powiedziałam.
- Żartujesz? -
spytała Matsuri.
- Nie dostaniesz się
- dodał Umehara.
- Wybacz Adsuro-san,
ale to raczej niemożliwe. - powiedział Nataniel, blondyn o niebieskich oczach z
mojej klasy, w dodatku był przewodniczącym.
- Śmiecie we mnie
wątpić?! - zawołałam.
- W sumie... to
pamiętam jak w podstawówce przekonywałaś nauczycieli... - mruknęła Aya z
zamyśleniem.
- Dasz radę,
Adsu-chan! - Ken podszedł i poczochrał mnie po głowie.
Zastanawiam się... od
kiedy to jestem tak z nimi związana... I od kiedy mówią do mnie tak
zdrobniale... eh... z resztą to nie ważne. Jeśli uważają mnie za przyjaciółkę,
to ja też tak zrobię.
- Eeeyyyyy... ymm...
to powinnam iść w przeciwną stronę, nie? - spytałam unosząc brwi.
- Z tego co wiem to
na przesłuchania wpuszczają też uczniów – stwierdził Nataniel po chwili
zastanowienia.
- To co, idziemy
zobaczyć jak sobie poradzisz? - zapytał Taisuke, chłopak z białymi włosami i
błękitnymi oczami.
Ha... ha ha... cała
klasa chyba zejdzie się zobaczyć jak próbuje swoich sił... No cóż.. nie mogę
ich zawieźć!
Wróciliśmy do sali na
następnej przerwie.
- Dzień dobryyy...? -
zaczęłam odchylając lekko drzwi, a Ayano kopnęła mnie i wpadłam do środka. -
Nee-san! Ty cholero!
- Nie mogłam się
powstrzymać - odpowiedziała.
- W czym mogę pomóc?
- spytała dziewczyna z pomarańczowymi, długimi włosami oraz zielonymi oczami.
- Ona chciała
dołączyć do klubu - powiedziała Hirata.
- Ona, znaczy kto? -
zapytała unosząc brew.
- Ona, znaczy się ja
- odpowiedziałam wstając.
- Słyszałaś o tym, że
jeśli nie jesteś dobra w aktorstwie i śpiewie to nie masz szans?
- Nie, ależ skąd! Nie
słyszałam o tym! - powiedziałam.
- To w takim razie
już wiesz.
- No przecież że
wiem, już zdążyli mnie wyśmiać - odparłam, przykładając dłoń do czoła.
- Och? To było
przekonujące - uśmiechnęła się. - Wywarłaś na mnie dobre wrażenie. Jestem jedną
z tych łagodniejszych. Nazywam się Chitose. Ogółem nas wszystkich jest
piętnaścioro.
- Chitose, co robisz?
- podszedł wtedy wysoki czarnowłosy chłopak z czarnymi oczami.
- Hiro, dziewczyna
chce dołączyć - pokazała na mnie.
Ten tylko przyjrzał
mi się uważnie po czym przyłożył palce do ust i zagwizdał.
- Ludzie, mamy
chętną! - zawołał, a wszyscy zbiegli się. - Od trzech lat klub nie widział
żadnego chętnego ze szkoły. Co nie zmienia faktu, że mamy wysokie wymagania.
- Słyszę to już
trzeci raz. - powiedziałam spokojnie. - A ja mimo wszystko chcę dołączyć i nie
będę tego powtarzać trzy razy. Kropka - dodałam stanowczo.
- Ooo... Widzę, że
twarda jesteś... - zaśmiał się jeden z tyłu.
- Wszyscy inni miękli
- odparł na to inny.
- Tak więc, was
wszystkich na czas przesłuchania proszę o opuszczenie sali - powiedział Hiro.
- Słyszałem, że na
prze... - zaczął Nataniel.
- Postanowiliśmy
zmienić zasady. My jesteśmy tutaj dopiero od pół roku i zdążyliśmy pozmieniać
swoje - odpowiedział z uśmiechem. - No, opuśćcie salę, a ciebie, moja droga
proszę byś udała się za Chitose, ona powie ci co masz robić i zaprezentować
przed nami.
- Ubierz tą
sukienkę... - Chitose wyciągnęła z szafy bladoniebieską suknię z falbankami do
kolan, kiedy byłyśmy w pokoju.
- Muszę...? -
spytałam lekko łamliwym głosem.
- Tak. Znasz może
bajkę o jakiejś księżniczce? - spytała.
- Jakąś powinnam znać
– odpowiedziałam, jednocześnie zastanawiając się, co ona jeszcze wyciągnie z
szafy...
- No, ubieraj
sukienkę, ubieraj - odwróciła się do mnie. - Albo w sumie nie... powiedz to co
ci przyjdzie do głowy, a najlepiej jak zaśpiewasz...
*Ayano*
- Nudzę się! -
zawołałam. Wszyscy popatrzyli na mnie. - Jak się skończy to się skończy i tak
się dowiem pierwsza i tak! A teraz idę obalić samorząd!
Kiedy dotarłam do
pokoju, bez pukania wparowałam i krzyknęłam: - Od dziś to ja sprawuję tu
władzę! Uchiro jest moim zastępcą, a Hirata skarbnikiem szkolnym. Jakieś
sprzeciwy? Nie? To do widzenia!
*Seiko*
- Kitsune trochę
porywcza jest.. - mruknęłam do siebie.
- Poszła obalić
samorząd...? - zapytał Nataniel nie kryjąc zdziwienia.
- Jak widać. -
zaśmiał się Ken.
Te dziesięć minut
staliśmy pod salą i czekaliśmy. Zostało jeszcze pięć minut przerwy...
A wtedy wyszła Adsuro
z głupią miną.
- No i jak? -
spytałam podchodząc do niej.
- Odrzucili cię? -
tym razem spytał się Kastiel.
Ona zrobiła smutną
minę, jakby miała się rozpłakać.
- Adsu-chan, będzie
dobrze, nie martw się! - dodała Hirata.
- T-tylko nie płacz
słodziutka! - zawołał Kishi oferując jej chusteczkę.
- Haa! Mam was
frajerzy! Przyjęli mnie! - krzyknęła z taką radością, że na mnie też przeszła,
nie... nie tylko na mnie, na wszystkich.
W tej małej,
niepozornej osóbce jest coś czego inni nie mają...
- Jak to przyjęli?
Naprawdę? - Nataniel, Kastiel, Ken i Taisuke nie posiadali się ze zdziwienia.
Sprawiła nawet, że
Góra Lodowa się nią zainteresowała, a jest zaledwie tutaj kilka dni.
- Adsurooo i jak?
Powiedz mi pierwszej czy zdałaś czy nie! - Kitsune wróciła z "obalania
samorządu"
- Przyjęli ją -
powiedziałam.
- Czemu to nie
ja się pierwsza dowiedziałam!? -
wrzasnęła podbiegając do niej.
- Bo oni byli
pierwsi! - zawołała radośnie.
- Wiesz co...
- Wiem, że dostałam
się do klubu, do którego nikt się nie dostał! - i pokazała jej język.
****
Euuhh... sorka, że dopiero teraz, ale po przeniesieniu jakoś mniej mi sie chce pisać i wstawiać notki XD Muszę się jakoś zmotywować ,_,
Piszcze mi w komentarzach kogo mam powiadamiać i gdzie, będę wdzięczna @.@