Rozległ się dźwięk
mojego budzika w telefonie... Wzięłam go i wyłączyłam.
Przez chwilę tak
leżałam na boku, wpatrując się w niebieską ścianę.
Spojrzałam na
zegarek.
- 7.40!? –
wrzasnęłam, podnosząc się gwałtownie. Złapałam pierwsze lepsze ubrania z szafy,
pobiegłam do łazienki o mało co nie uderzając w ścianę, umyłam zęby, ubrałam
się i uczesałam włosy. Pobiegłam do kuchni, wzięłam bułkę, zabrałam torbę i
wybiegłam z domu, patrząc, czy na pewno się dobrze ubrałam.
Czemu muszę mieszkać
tak daleko..?, spytałam samą siebie i przełknęłam kawałek pieczywa.
Nagle się zatrzymałam
i zobaczyłam psa. Dużego psa. Podszedł do mnie i błagalnym wzrokiem patrzył na
bułkę. Co miałam zrobić? Oddałam mu całą i pogłaskałam po głowie biegnąc dalej
w kierunku szkoły.
Szybko, szybko... nie
chce być nazywana spóźnialską..., myślałam, gdy przebiegałam przez drzwi
budynku. Po drodze wpadłam na jakąś dziewczynę o czarnych włosach do pasa oraz
żółtymi, czy złotymi oczami.
- Przeprasz... am...
- powiedziałam.
- Ja też. Hm? Ty
jesteś z mojej klasy, nie? Jestem Seiko Ryusaki - odparła dziewczyna wyciągając
rękę w moją stronę. Uścisnęłam ją uśmiechając się.
- Pośpieszmy się, bo
się jeszcze bardziej spóźnimy - zaśmiałam się i pociągnęłam ją za rękę.
Na schodach,
przeskakiwałyśmy po dwa stopnie, by jak najszybciej dotrzeć do klasy.
- Dzie...ń dob... ry
– wymamrotałyśmy, łapiąc oddech i puszczając swoje ręce..
- Świetne wyczucie
czasu! Akurat byłam przy tobie, Adsuruś! Seiko, tobie niestety muszę wpisać
spóźnienie.. - zawołała nauczycielka.
Ryusaki odburknęła
coś pod nosem i obie poszłyśmy na swoje miejsca. Ona siedziała pod ścianą w
ostatniej ławce.
- Otwórzcie
podręczniki na 63 stronie, dziewczynę będzie czytać... Adsuro, a chłopaka...
Taisuke. - zarządziła wychowawczyni.
Nudna ta lekcja...
tak jak i kolejne cztery..., a na przerwie między czwartą a piątą lekcją
przyszły do mnie dwie dziewczyny z samorządu.
- Jesteś Adsuro, prawda?
- spytała brązowowłosa.
- Nikt inny nie ma na
imię Adsuro. – odpowiedziałam, ziewając.
- Jesteśmy z
samorządu - powiedziała druga o zielonych włosach.
- A ja z klasy 2-B -
powiedziałam udając grzeczny ton.
- Pomińmy te
formalności. Jako, że jesteś nowa, to powinnaś też należeć do jakiegoś
szkolnego klubu - powiedziała brązowa, a ja uniosłam wysoko brwi.
- Masz do wyboru klub
robótek ręcznych i piłki ręcznej - dodała zielona.
- A co jak żadnego
nie wybiorę? - zapytałam.
- Musisz jakiś wybrać
- zaprzeczyła pierwsza kręcąc głową.
- Nie lubię ani
robótek ręcznych, ani piłki ręcznej - warknęłam. - Macie tylko dwa kluby na
szkołę? Śmieszne.
- Słuchaj, wszystkie
inne mają wystarczającą ilość czło... - zaczęła druga.
- A ja mam to gdzieś!
Nie będę robić czegoś, czego nie lubię! Raczej zostanę bez klubowym uczniem -
burknęłam.
- Ale..!
- Nie to nie, nie
rozumiesz!? - gwałtownie wstałam chcąc chodź trochę pokazać, że nie chcę,
ale... one były wyższe, jak wszyscy.
- Takie jest
zarządzenie dyrektorki!
- A ja mam je w
dupie! – krzyknęłam, robiąc krok w ich stronę.
- Chciałyśmy być miłe
na początek, ale widać, że z tobą się nie da!
- Jak widać nie! -
powiedziałam.
- Idziemy Naora! -
zawołała brązowowłosa.
- Ale Shige...! -
zielonowłosa chciała coś powiedzieć, ale ta pociągnęła ją za rękę i wyszły z
sali.
- Chryste! –
warknęłam, gwałtownie siadając na krześle.
- Taka mała, a taka
agresywna - zaśmiał się Kastiel, który leżał na ławce, ale głowę miał obróconą
w moją stronę.
- A co?! Nie pasuje
ci coś?! - spytałam kąśliwie.
- Ależ skąd -
uśmiechnął się ponuro i wrócił do spania.
Dziś nie jest mój
szczęśliwy dzień, o nie...
Szybko obróciłam
głowę w stronę okna i oparłam ją o rękę . Lewą dłonią zaczęłam stukać o blat
biurka.
- Szybko straciłaś
panowanie nad sobą - stwierdziła Matsuri podchodząc do mnie.
- Odejdź, bo na
ciebie też nawrzeszczę. - starałam się by mój głos był spokojny.
- Nie denerwuj się
tak! Złość piękności szkodzi króliczku! - Ayano podeszła do mnie i zaczęła
klepać mnie po głowie. Przy każdym uderzeniu zamykałam oczy i je otwierałam.
- Kurna! Przestań
już! - zawołałam, a w moim brzuchu zaburczało.
- Ha ha ha! Ktoś tu
jest głodny! - zaśmiała się Kitsune ze mnie.
Zamilkłam i walnęłam
głową w ławkę.
- Idę spać, jak się
obudzę to mi przejdzie.
- Ktoś nie miał czasu
sobie zrobić śniadania? - zapytała nee-san.
- Śniadanie to ważny
posiłek dnia... - dodała Hirata.
Nie odzywałam się
tylko dalej patrzyłam się tępo w biurko.
- Jeżeli chcesz to
mogę się podzielić. - pomiędzy Ayano a Matsuri stanęła Seiko. - Zrobiłam trochę
za dużo jak dla siebie. Jeżeli chcesz oczywiście.
Ludzie są naprawdę
mili...
- Serio? Podzielisz
się? - spytałam i zrobiłam minę słodkiego kotka.
- No tak.
Ryusaki usiadła na
miejscu nee-san obracając krzesło w moją stronę i zaczęłyśmy jeść.
W między czasie i
Kitsune, i Hirata, i Kastiel gdzieś wsiąkli, ściślej mówiąc, cała klasa
zniknęła.
- Spokojnie, jedz, ja
potem zaprowadzę cię do sali, do której wszyscy poszli - dodała.
- Hmm? A fie pofli?(a
gdzie poszli?) - zapytałam.
- Nie mówi się z pełnymi
ustami - powiedziała pstrykając mnie w nos.
Jednak podczas
jedzenia i tak rozmawiałyśmy. Stwierdzam, że to kolejna osoba, którą lubię.
- Dobra, to chodź na
apel.
- Apel?
- Tak, będziemy pewno
stały gdzieś z tyłu, ale..
- Nawet nie kończ.. -
burknęłam, a z torby wyciągnęłam okulary.
- Ha ha, przepraszam.
- zaśmiała się i poszłyśmy szybko na salę.
To nie była sala
gimnastyczna, jednakże pomieszczenie było dość spore i znajdowała się w nim
scena, a po lewej stronie drzwi - mały pokoik. To wyglądało jak miniaturowy
teatr.
- Klub teatralny
wystawia kolejną sztukę. Wszyscy uczniowie będący w szkole mają obowiązek tutaj
być, kiedy coś wystawiają. Jeżeli jakiś nauczyciel przyłapie kogoś w sali
lekcyjnej lub gdzieś, to dostaje się jakąś karę. Ale nie wiem nawet jaką.
Hmmm... poczekaj tutaj chwilę... - wtedy poszła przeciskać się między tłumem i
wróciła po minucie czy tam dwóch. Rozstawiła krzesło. - Stawaj na tym. Będziesz
widziała lepiej.
Założyłam okulary i
stanęłam na krześle.
- Są nieźli... -
powiedziałam z zachwytem.
- Tak, ale...
najlepsze jest to, że nikogo z naszej szkoły tam nie ma - odparła. Skierowałam
wzrok na nią.
- Jak to..?
- Każdy może
spróbować swoich sił, ale na ogół nikogo nie przyjmują. Musisz mieć
umiejętności na ich poziomie, a co więcej... umieć śpiewać. Większość ich sztuk
to musicale.
- Fajnie -
uśmiechnęłam się.
****
Woah, ta notka jest długa o_O
Obecne, które piszę są krótsze, ale staram się coraz dłuższe pisać ;3
heh jak ja dawno nie czytałam twoich wpisów, aż się stęskniłam *w*
OdpowiedzUsuńYmm ^^ Podoba mi się ;3 Polubiłam główną postać ! Jednak jedno mnie irytuje w twoim blogu >.< Weryfikacja obrazkowa jak chcę dodać komentarz :P
OdpowiedzUsuń