poniedziałek, 24 lutego 2014

XXII. Cofnięcie się w czasie.

*Adsuro*
Ta... wszyscy przyszli do szkoły jakby nigdy nic... Trochę to było dziwne..., nie powiem.
- Adsuuuroo! - zawołała Shoko gwałtownie uderzając rękoma o moją ławkę.
- Hmmm? - mruknęłam nawet na nią nie patrząc.
- Jak się poznałaś z Kitsune? I jak się z nią zaprzyjaźniłaś? - spytała. - Chcę poznać tą historię!
Ayano spojrzała na mnie, a ja na siebie. Po czym wybuchłyśmy śmiechem.
- Taaak, to na pewno jest ciekawe pytanie - zaśmiała się nee-san.
- Bardzo, bardzo ciekawa historia - dodałam.
- A tak na serio.. - zaczęła Aya.
- To jest nudna. - Skończyłam za nią kiwając głową.
- Adsuu! Ale ja też cem poznać historię waszego poznania się! - zaprotestowała Seiko.
- Dawno, dawno temu, żyła sobie piękna i niesamowita dziewczyna imieniem Ayano... - zaczęła nee-san, a ja patrzyłam się na nią jak na idiotkę.
- Wmawiaj sobie - przerwałam jej. - Miałyśmy wtedy z osiem lat i już byłaś piękna i niesamowita?
- Od dziecka! - odparła z dumą.
- Tak, tak, a w tej bajce były smoki? - spytałam.
- No jacha! - uśmiechnęła się szeroko.
- Ej, ja chcę znać historię waszego poznania się! - krzyknęła Shoko.
- Dobra, dobra - mruknęłam drapiąc się w tył głowy.
- Kiedy byłyśmy w podstawówce, przeniosłam się do jej szkoły. Trafiłyśmy do różnych klas, lecz ją poznałam jako pierwszą...

*~Dziewięć lat temu...*~
- Witaj w szkole Kuroshin - powiedziała dyrektorka do małej Adsuro. - Chodź, zaprowadzę cię do sali. - Zaczęły iść korytarzem, kiedy podbiegła do niej Ayano.
- Pani dyrektor, mam dla pani te papiery! - zawołała, a wtedy ujrzała Adsu. - Istnieją tacy niscy ludzie? Przecież to przedszkolak!
Dziewczynka zarumieniła się.
- Jestem Ayano Kitsune, a ty, Człowieku Tło? - spytała.
- Adsuro Uchiro - wymamrotała niepewnie.
- Klasa?
- 2-B...
- Ja jestem z 2-C, ale co roku zmieniają się osoby w klasie więc może trafimy do tej samej.
Zadzwonił dzwonek.
- Kitsune, zajmiesz się nią po lekcji? Oprowadzisz po szkole? - spytała dyrektorka. - A ja ją zaprowadzę do klasy.
Nawet jak weszła do sali to nikt nie zwrócił na nią uwagi. Kiedy nauczycielka odczytywała listę i doszła do jej nazwiska wszyscy wydali się zdziwieni, że ktoś taki u nich jest.
Całą lekcję siedziała cicho, a na przerwie przyszła Ayano.
- Człowieku Tło, idziemy - zarządziła.
- Nie musisz mnie oprowadzać - powiedziała.
- Tu jest sala od informatyki, a tam od techniki - mówiła kompletnie ją ignorując. Zeszły po schodach na parter - tutaj jest stołówka, a na drugim końcu korytarza gabinet dyrektorki i sekretariat. Na drugim piętrze lekcje mają klasy 4-6 i lepiej tam nie chodź i pod żadnym pozorem nie wolno ci iść na piętro trzecie! Jest tam gimnazjum, ale to nie są zwykli gimnazjaliści... więc nie wchodź nawet na pół piętro... No i chyba na tym skończymy oprowadzanie. Teraz jest przerwa śniadaniowa, masz coś ze sobą?
- Ja? Um... nie mam... - odpowiedziała lekko zażenowana.
- Dziś się z tobą podzielę, ale jutro zrobisz śniadanie dla nas obu! - zarządziła. Adsu spojrzała na nią zdziwiona. Uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Mam nadzieję, że będzie smakować - stwierdziła.
- No ja myślę!
Następnego dnia Adsuro przyszła do szkoły i czekała aż zjawi się Ayano. I na lekcjach, i na przerwie wpatrywała się w drzwi oczekując jej nadejścia. Jednakże nie pojawiła się. Zrezygnowana wróciła do domu. Przez cały tydzień chodziła ze śniadaniem dla dwóch osób wiernie czekając. Ale przyszło jej tylko rozczarowanie.
W końcu postanowiła iść do jej klasy. Cicho otworzyła drzwi i weszła do sali. Kitsune siedziała na końcu wpatrując się w okno..., z ręką w gipsie.
- Co się stało? - zapytała podchodząc do niej. Aya gwałtownie podskoczyła na krześle zwracając na nią uwagę.
- Nie pojawiaj się tak nagle, mogłam dostać zawału! - zawołała ze zdezorientowaną miną.
- Przepraszam - wyszeptała zakłopotana. - Co ci się stało w rękę?
- Możesz nie uwierzyć, ale napadli na mnie jak wracałam do domu tego dnia co się poznałyśmy i jak uciekałam to sobie złamałam rękę - odpowiedziała.
- To moja wina... - powiedziała zasmucona.
- Niby czemu? Ja się wywaliłam, nie ty.
- Przeze mnie cię zaatakowali. Nie wolno mi się z nikim przyjaźnić, bo zrobią krzywdę... - do jej oczu napłynęły łzy.
- O czym ty mówisz? - uniosła wysoko brwi.
- Oni chcą widzieć jak cierpię... Posiadanie przyjaciela jest niemożliwe dla mnie...
- Ja nim będę! - odparła stając jedną nogą na krześle. - Od dziś mów mi "Moja najwspanialsza, najmądrzejsza i najpiękniejsza nee-san!" - a jej oczy błyszczały z dumy.
Adsu popatrzyła na nią dłuższą chwilę i zaczęła się śmiać.
- Bardzo skromna jesteś - powiedziała jak już się uspokoiła.
- No jacha! - uśmiechnęła się Ayano. - Zrobiłaś śniadanko?
- Cały tydzień robiłam dla dwóch osób, dziś też - również się uśmiechnęła.
- To chodźmy przed szkołę zjeść.
Usiadły przed szkołą i Adsuro wyciągnęła pudełko z przyrządzonym jedzeniem, kulki ryżowe, trójkątne kanapki i ryba pokrojona w różne kształty.
- Hm... nieźle! - powiedziała patrząc na kształt. Wzięła jedną do buzi - Oooo! Dobre! Od dziś robisz mi codziennie śniadania! - zawołała z pełną buzią.
- Zrozumiano! - Uchiro również zaczęła jeść.
- Pamiętaj, ja się zastraszyć nie dam! I chcę widzieć na twojej twarzy uśmiech!
- Obiecuję, nie zobaczysz moich łez, nigdy - mówiąc to zasalutowała niczym żołnierz, po czym obie się roześmiały.

- Nooo i tak to mniej więcej było, w sensie, nasze poznanie się, potem trafiłyśmy do tej samej klasy i zaprzyjaźniłyśmy się jeszcze bardziej – zawołałam krzyżując ręce za głową i bujając się na krześle.
- Nuda - dodała Aya.
- Szczerze..? Dla mnie brzmi świetnie wasza historia – stwierdziła Shoko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz