*Adsuro*
Ta... wszyscy przyszli
do szkoły jakby nigdy nic... Trochę to było dziwne..., nie powiem.
- Adsuuuroo! -
zawołała Shoko gwałtownie uderzając rękoma o moją ławkę.
- Hmmm? - mruknęłam
nawet na nią nie patrząc.
- Jak się poznałaś z
Kitsune? I jak się z nią zaprzyjaźniłaś? - spytała. - Chcę poznać tą historię!
Ayano spojrzała na
mnie, a ja na siebie. Po czym wybuchłyśmy śmiechem.
- Taaak, to na pewno
jest ciekawe pytanie - zaśmiała się nee-san.
- Bardzo, bardzo
ciekawa historia - dodałam.
- A tak na serio.. -
zaczęła Aya.
- To jest nudna. -
Skończyłam za nią kiwając głową.
- Adsuu! Ale ja też
cem poznać historię waszego poznania się! - zaprotestowała Seiko.
- Dawno, dawno temu,
żyła sobie piękna i niesamowita dziewczyna imieniem Ayano... - zaczęła nee-san,
a ja patrzyłam się na nią jak na idiotkę.
- Wmawiaj sobie -
przerwałam jej. - Miałyśmy wtedy z osiem lat i już byłaś piękna i niesamowita?
- Od dziecka! -
odparła z dumą.
- Tak, tak, a w tej
bajce były smoki? - spytałam.
- No jacha! -
uśmiechnęła się szeroko.
- Ej, ja chcę znać
historię waszego poznania się! - krzyknęła Shoko.
- Dobra, dobra -
mruknęłam drapiąc się w tył głowy.
- Kiedy byłyśmy w
podstawówce, przeniosłam się do jej szkoły. Trafiłyśmy do różnych klas, lecz ją
poznałam jako pierwszą...
*~Dziewięć lat
temu...*~
- Witaj w szkole
Kuroshin - powiedziała dyrektorka do małej Adsuro. - Chodź, zaprowadzę cię do
sali. - Zaczęły iść korytarzem, kiedy podbiegła do niej Ayano.
- Pani dyrektor, mam
dla pani te papiery! - zawołała, a wtedy ujrzała Adsu. - Istnieją tacy niscy ludzie?
Przecież to przedszkolak!
Dziewczynka
zarumieniła się.
- Jestem Ayano
Kitsune, a ty, Człowieku Tło? - spytała.
- Adsuro Uchiro -
wymamrotała niepewnie.
- Klasa?
- 2-B...
- Ja jestem z 2-C,
ale co roku zmieniają się osoby w klasie więc może trafimy do tej samej.
Zadzwonił dzwonek.
- Kitsune, zajmiesz
się nią po lekcji? Oprowadzisz po szkole? - spytała dyrektorka. - A ja ją
zaprowadzę do klasy.
Nawet jak weszła do
sali to nikt nie zwrócił na nią uwagi. Kiedy nauczycielka odczytywała listę i
doszła do jej nazwiska wszyscy wydali się zdziwieni, że ktoś taki u nich jest.
Całą lekcję siedziała
cicho, a na przerwie przyszła Ayano.
- Człowieku Tło,
idziemy - zarządziła.
- Nie musisz mnie
oprowadzać - powiedziała.
- Tu jest sala od
informatyki, a tam od techniki - mówiła kompletnie ją ignorując. Zeszły po
schodach na parter - tutaj jest stołówka, a na drugim końcu korytarza gabinet
dyrektorki i sekretariat. Na drugim piętrze lekcje mają klasy 4-6 i lepiej tam
nie chodź i pod żadnym pozorem nie wolno ci iść na piętro trzecie! Jest tam
gimnazjum, ale to nie są zwykli gimnazjaliści... więc nie wchodź nawet na pół
piętro... No i chyba na tym skończymy oprowadzanie. Teraz jest przerwa
śniadaniowa, masz coś ze sobą?
- Ja? Um... nie
mam... - odpowiedziała lekko zażenowana.
- Dziś się z tobą
podzielę, ale jutro zrobisz śniadanie dla nas obu! - zarządziła. Adsu spojrzała
na nią zdziwiona. Uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Mam nadzieję, że
będzie smakować - stwierdziła.
- No ja myślę!
Następnego dnia
Adsuro przyszła do szkoły i czekała aż zjawi się Ayano. I na lekcjach, i na
przerwie wpatrywała się w drzwi oczekując jej nadejścia. Jednakże nie pojawiła
się. Zrezygnowana wróciła do domu. Przez cały tydzień chodziła ze śniadaniem
dla dwóch osób wiernie czekając. Ale przyszło jej tylko rozczarowanie.
W końcu postanowiła
iść do jej klasy. Cicho otworzyła drzwi i weszła do sali. Kitsune siedziała na
końcu wpatrując się w okno..., z ręką w gipsie.
- Co się stało? -
zapytała podchodząc do niej. Aya gwałtownie podskoczyła na krześle zwracając na
nią uwagę.
- Nie pojawiaj się
tak nagle, mogłam dostać zawału! - zawołała ze zdezorientowaną miną.
- Przepraszam -
wyszeptała zakłopotana. - Co ci się stało w rękę?
- Możesz nie
uwierzyć, ale napadli na mnie jak wracałam do domu tego dnia co się poznałyśmy
i jak uciekałam to sobie złamałam rękę - odpowiedziała.
- To moja wina... -
powiedziała zasmucona.
- Niby czemu? Ja się
wywaliłam, nie ty.
- Przeze mnie cię
zaatakowali. Nie wolno mi się z nikim przyjaźnić, bo zrobią krzywdę... - do jej
oczu napłynęły łzy.
- O czym ty mówisz? -
uniosła wysoko brwi.
- Oni chcą widzieć
jak cierpię... Posiadanie przyjaciela jest niemożliwe dla mnie...
- Ja nim będę! -
odparła stając jedną nogą na krześle. - Od dziś mów mi "Moja
najwspanialsza, najmądrzejsza i najpiękniejsza nee-san!" - a jej oczy
błyszczały z dumy.
Adsu popatrzyła na
nią dłuższą chwilę i zaczęła się śmiać.
- Bardzo skromna
jesteś - powiedziała jak już się uspokoiła.
- No jacha! -
uśmiechnęła się Ayano. - Zrobiłaś śniadanko?
- Cały tydzień
robiłam dla dwóch osób, dziś też - również się uśmiechnęła.
- To chodźmy przed
szkołę zjeść.
Usiadły przed szkołą
i Adsuro wyciągnęła pudełko z przyrządzonym jedzeniem, kulki ryżowe, trójkątne
kanapki i ryba pokrojona w różne kształty.
- Hm... nieźle! -
powiedziała patrząc na kształt. Wzięła jedną do buzi - Oooo! Dobre! Od dziś
robisz mi codziennie śniadania! - zawołała z pełną buzią.
- Zrozumiano! -
Uchiro również zaczęła jeść.
- Pamiętaj, ja się
zastraszyć nie dam! I chcę widzieć na twojej twarzy uśmiech!
- Obiecuję, nie
zobaczysz moich łez, nigdy - mówiąc to zasalutowała niczym żołnierz, po czym
obie się roześmiały.
- Nooo i tak to mniej
więcej było, w sensie, nasze poznanie się, potem trafiłyśmy do tej samej klasy
i zaprzyjaźniłyśmy się jeszcze bardziej – zawołałam krzyżując ręce za głową i
bujając się na krześle.
- Nuda - dodała Aya.
-
Szczerze..? Dla mnie brzmi świetnie wasza historia – stwierdziła Shoko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz