czwartek, 23 stycznia 2014

XX. Spóźnienie.


Dzień w szkole minął tak szybko, że aż się sama przestraszyłam. Ale przecież nie mogę pokazać wszystkim, iż sama jestem przestraszona, prawda?
Gwałtownie odsunęłam się na krześle, po czym wyciągnęłam ręce do góry.
- Spaaaać mi się chce! - zawołałam ziewając i drapiąc się w głowę.
- Adsuro? - spytała Tsukiyo podchodząc do mnie. Wyszczerzyłam się i pstryknęłam ją w nos.
- Jesteśmy tak zajebiści, że rozjebiemy ich w drobny pył! - krzyknęłam stawiając nogę na krześle.
- Widzę, że masz dobry humor, co? - uśmiechnęła się Ayano odwracając na krześle w moją stronę.
- Hah! - oparłam ręce na biodrach. Przeszłam się powoli po sali i gwałtownie odwróciłam w ich stronę. - Będzie dobrze!
- Skopmy im tyłki! - dołącza się do mnie nee-san.
- No ja myślę! - zawołałam. - Macie wszyscy pół godziny! Równo o 15:50 spotykamy się pod szkołą! Macie mieć nasze wspaniałe, markowe płaszcze i apaszki firmy Tsukiyo&Gensai-sensei company! Zawiążcie je sobie jak chcecie!
- Pół godziny to trochę za dużo, może starczyć każdemu równie dobrze, dziesięć minut - stwierdziła Seiko.
- Nie kłóć się ze mną! - pomachałam ręką i skierowałam się do wyjścia z sali..
- Ah, Adsu-chan! Czekaj na mnie! - krzyknęła Tsuki podbiegając do mnie.
Stanęłam.
- A ty... Będziesz trzymać się Nataniela i pani pielęgniarki. Tak jak już ustaliliśmy Shoko będzie was pilnować - westchnęłam. - Pół godziny jest mi potrzebne, by zdążyć do sklepu.
- W dziesięć minut przecież też byś zdążyła - powiedział Kastiel.
- On jest daleeeeko~ - uśmiechnęłam się. - Mam nadzieję, że się wyrobię. A jak mnie o szesnastej nie będzie, to ruszajcie sami. A teraz wybaczcie! - i wybiegłam z sali.

*Tsukiyo*
- Głupia Adsu! - zawołałam z naburmuszoną miną. - Zawsze wszystko chce robić sama i nigdy nic mi nie mówi!
- Ha ha ha, wiesz... Ten typ tak ma - stwierdziła Kitsune. - Zwykle wszystko wolała robić sama. Dla mnie to nie nowość. Dobra, ludzie, zbierajmy się wszyscy!
I rozeszliśmy się.
Gdy już doszłam do mieszkania podeszłam do okna. Było po chmurno cały dzień, ale teraz to naprawdę zapowiadało się na burzę.
Zaczęłam szukać parasolki. Zamiast tego znalazłam kilkanaście zestawów HF. Adsu mówiła, że kupiła je i schowała. Zostawiłam odsuniętą szufladę i poszłam po torbę.
Spakowałam słuchawki do niej, po czym założyłam płaszcz i chustkę na szyję.
Kiedy wyszłam z domu i byłam już kilka metrów od niego przypomniałam sobie, że nie wzięłam parasolki. Los chciał, by akurat teraz zaczęło padać. Zarzuciłam kaptur i ruszyłam w kierunku szkoły.
- Czemu nie wzięłaś parasola? Adsu by się wściekła - usłyszałam i przestało na mnie padać. Popatrzyłam na.. Kastiela., który użyczył mi parasola. Tak jak ja miałam płaszcz zapięty całkowicie, tak on miał odpięty do połowy torsu, a bandankę miał przewiązaną na głowie.
Uśmiechnęłam się do siebie.
Ma teraz tak wielu przyjaciół... to takie niesamowite. Zawsze trzymała się z boku. A gdy się udzielała to tylko w bójkach...
- Adsu ma wielkie szczęście - powiedziałam podnosząc głowę do góry by patrzeć na niebo.
- Co? - spytał zdziwiony.
- Nie, nic. Jesteśmy pierwsi - stwierdziłam rozglądając się.

- Lubisz Adsuro? - wypaliłam pierwsze co mi przyszło do głowy. Nagle jego twarz zrobiła się czerwona.
- Cz-czy to ma jakieś znaczenie? - zapytał i poruszył znacząco brwiami.
- Bo wiesz, Adsu nigdy nie miała przyjaciół prócz Ayano. Tylko ona nie dała się zastraszyć. Mimo że została wciągnięta do "jej świata" to i tak się z nią przyjaźni - mówiłam patrząc w dal.
- Przyjaźnimy się z nią bez względu na jej przeszłość, pochodzenie, czy cokolwiek innego - stwierdził. Spojrzałam na niego, a on miał wzrok skierowany w tamtym kierunku, w którym ja wcześniej miałam zwrócony.
- Nawet nie wiesz, ile takie słowa dla niej znaczą - uśmiechnęłam się szeroko.
Wtedy zauważyłam Kitsune i Kena. Oboje mieli apaszki przewiązane na ramionach, jedno na lewym, drugie na prawym.
- Hejooooł! - krzyknął Kishi. - Aaaah!! Kastiel draniu! Nie dość, że zarywasz do Adsu-chan, to jeszcze jej siostry!? Nie znasz umiaru!!
- Wal się, lowelasie - burknął.
- W końcu ustawiłam wszystkie! - zawołałam. - Każdy niech weźmie po jednym.
Powoli wszyscy zaczęli się zbierać i każdy dostawał słuchawki. W końcu zostały ostatnie dla Adsuro.
- Adsuuu... - jęknęłam. - Czemu ciebie nadal nie ma?
- Już jest szesnasta. Ustalone miejsce starcia to park za miastem, niedaleko w sumie on jest - powiedziała Ayano.
Ruszyliśmy wolnym krokiem, a ja po drodze każdemu mówiłam z kim ma być w parze, kto ma walczyć na przodzie, a kto z tyłu.
- Trochę się spóźniliście, Blacretions! - krzyknął jakiś mężczyzna, który stał na gałęzi drzewa. - Moi chłopcy już zaczynali się nudzić. Kto u was jest szefem?
- Co, chcecie od razu za głównego bossa się zabrać? Chyba sobie żartujesz! - zawołała Kitsune i wyciągnęła z kieszeni mały pręt. Szybkim ruchem ręki wydłużyła go. Seiko podeszła do niej i wyciągnęła zza płaszcza dwa krótkie sztylety. Kishi stanął pomiędzy nimi z długim kijem.
- Będziemy z Kastielem was osłaniać - odezwał się Taisuke i naładował pistolet, a Umehara zrobił to samo.
- Damy radę - wymamrotała Matsuri i położyła się na ziemi celując karabinem.
Shoko i sensei stanęły przede mną, Natanielem i pielęgniarką. Obie przybrały pozycje bojowe, w tym nauczycielka wyciągnęła szablę.
- Adsu, czekamy na ciebie - wyszeptałam i ruszyli.
Przeciwnicy nie czekali zbyt długo. Ayano zdążyła już walczyć z dwoma, którzy wyglądali na silnych. Ken i Ryusaki również nie mieli czasu się oglądać.
Mieli przewagę liczebną. Do strzelaniny przyłączyli się Kunichi, chłopak z zielonymi włosami i brązowymi oczami oraz Hitoshi, dziewczyna o czerwonych włosach i błękitnych oczach, oboje należą do klubu łuczniczego. U boku Seiko nagle stanęła Raichio z kataną, ma ona krótkie, białe włosy i ciemno-niebieskie oczy. Teraz to już cała nasza klasa walczyła. Nawet Shoko i sensei by nas bronić. Nie miałam zbytnio czasu zastanawiać się, musiałam analizować ruchy każdego z Blacretions, a także ruchy naszych przeciwników. Muszę jak najlepiej poznać mocne i słabe strony naszej klasy. Dziś dopasowałam ich typem broni jaką walczą, następnym razem będzie tak, że będą się uzupełniać.
Wtedy spojrzałam na Kitsune. Została otoczona przez kilku mężczyzn, w tym jeden wyrwał jej kij. Ken leżał na ziemi i jeden z przeciwników stał mu na rękach.
Kastiel i Yamada ledwo co się wyrabiali, a Hiracie brakowało już amunicji.
Nikt nie sądził, że będzie aż taka różnica..

Obejrzałam się, Katsu, Gensai-sensei, Nataniel oraz pielęgniarka są trzymani przez wroga. Jeden z nich szedł właśnie w moim kierunku. Przez chwilę mignęło mi wspomnienie, a wtedy nie wiadomo skąd pojawiła się Adsuro i powaliła go kopnięciem.

1 komentarz:

  1. Ahh, pięknie, zapowiada się dosyć ciekawa bójka >.< No cóż, mimo że nie przepadam... podoba mi się i chcę więcej *-*
    Troszkę się gubiłam , ale daję radę :D

    OdpowiedzUsuń