Dzień w szkole minął
tak szybko, że aż się sama przestraszyłam. Ale przecież nie mogę pokazać
wszystkim, iż sama jestem przestraszona, prawda?
Gwałtownie odsunęłam
się na krześle, po czym wyciągnęłam ręce do góry.
- Spaaaać mi się
chce! - zawołałam ziewając i drapiąc się w głowę.
- Adsuro? - spytała
Tsukiyo podchodząc do mnie. Wyszczerzyłam się i pstryknęłam ją w nos.
- Jesteśmy tak
zajebiści, że rozjebiemy ich w drobny pył! - krzyknęłam stawiając nogę na
krześle.
- Widzę, że masz
dobry humor, co? - uśmiechnęła się Ayano odwracając na krześle w moją stronę.
- Hah! - oparłam ręce
na biodrach. Przeszłam się powoli po sali i gwałtownie odwróciłam w ich stronę.
- Będzie dobrze!
- Skopmy im tyłki! -
dołącza się do mnie nee-san.
- No ja myślę! -
zawołałam. - Macie wszyscy pół godziny! Równo o 15:50 spotykamy się pod szkołą!
Macie mieć nasze wspaniałe, markowe płaszcze i apaszki firmy
Tsukiyo&Gensai-sensei company! Zawiążcie je sobie jak chcecie!
- Pół godziny to
trochę za dużo, może starczyć każdemu równie dobrze, dziesięć minut -
stwierdziła Seiko.
- Nie kłóć się ze
mną! - pomachałam ręką i skierowałam się do wyjścia z sali..
- Ah, Adsu-chan!
Czekaj na mnie! - krzyknęła Tsuki podbiegając do mnie.
Stanęłam.
- A ty... Będziesz
trzymać się Nataniela i pani pielęgniarki. Tak jak już ustaliliśmy Shoko będzie
was pilnować - westchnęłam. - Pół godziny jest mi potrzebne, by zdążyć do
sklepu.
- W dziesięć minut
przecież też byś zdążyła - powiedział Kastiel.
- On jest daleeeeko~
- uśmiechnęłam się. - Mam nadzieję, że się wyrobię. A jak mnie o szesnastej nie
będzie, to ruszajcie sami. A teraz wybaczcie! - i wybiegłam z sali.
*Tsukiyo*
- Głupia Adsu! -
zawołałam z naburmuszoną miną. - Zawsze wszystko chce robić sama i nigdy nic mi
nie mówi!
- Ha ha ha, wiesz...
Ten typ tak ma - stwierdziła Kitsune. - Zwykle wszystko wolała robić sama. Dla
mnie to nie nowość. Dobra, ludzie, zbierajmy się wszyscy!
I rozeszliśmy się.
Gdy już doszłam do
mieszkania podeszłam do okna. Było po chmurno cały dzień, ale teraz to naprawdę
zapowiadało się na burzę.
Zaczęłam szukać
parasolki. Zamiast tego znalazłam kilkanaście zestawów HF. Adsu mówiła, że
kupiła je i schowała. Zostawiłam odsuniętą szufladę i poszłam po torbę.
Spakowałam słuchawki
do niej, po czym założyłam płaszcz i chustkę na szyję.
Kiedy wyszłam z domu
i byłam już kilka metrów od niego przypomniałam sobie, że nie wzięłam
parasolki. Los chciał, by akurat teraz zaczęło padać. Zarzuciłam kaptur i
ruszyłam w kierunku szkoły.
- Czemu nie wzięłaś
parasola? Adsu by się wściekła - usłyszałam i przestało na mnie padać.
Popatrzyłam na.. Kastiela., który użyczył mi parasola. Tak jak ja miałam
płaszcz zapięty całkowicie, tak on miał odpięty do połowy torsu, a bandankę
miał przewiązaną na głowie.
Uśmiechnęłam się do
siebie.
Ma teraz tak wielu
przyjaciół... to takie niesamowite. Zawsze trzymała się z boku. A gdy się
udzielała to tylko w bójkach...
- Adsu ma wielkie
szczęście - powiedziałam podnosząc głowę do góry by patrzeć na niebo.
- Co? - spytał
zdziwiony.
- Nie, nic. Jesteśmy
pierwsi - stwierdziłam rozglądając się.
- Lubisz Adsuro? -
wypaliłam pierwsze co mi przyszło do głowy. Nagle jego twarz zrobiła się
czerwona.
- Cz-czy to ma jakieś
znaczenie? - zapytał i poruszył znacząco brwiami.
- Bo wiesz, Adsu
nigdy nie miała przyjaciół prócz Ayano. Tylko ona nie dała się zastraszyć. Mimo
że została wciągnięta do "jej świata" to i tak się z nią przyjaźni -
mówiłam patrząc w dal.
- Przyjaźnimy się z
nią bez względu na jej przeszłość, pochodzenie, czy cokolwiek innego -
stwierdził. Spojrzałam na niego, a on miał wzrok skierowany w tamtym kierunku,
w którym ja wcześniej miałam zwrócony.
- Nawet nie wiesz,
ile takie słowa dla niej znaczą - uśmiechnęłam się szeroko.
Wtedy zauważyłam
Kitsune i Kena. Oboje mieli apaszki przewiązane na ramionach, jedno na lewym,
drugie na prawym.
- Hejooooł! -
krzyknął Kishi. - Aaaah!! Kastiel draniu! Nie dość, że zarywasz do Adsu-chan,
to jeszcze jej siostry!? Nie znasz umiaru!!
- Wal się, lowelasie
- burknął.
- W końcu ustawiłam
wszystkie! - zawołałam. - Każdy niech weźmie po jednym.
Powoli wszyscy
zaczęli się zbierać i każdy dostawał słuchawki. W końcu zostały ostatnie dla
Adsuro.
- Adsuuu... -
jęknęłam. - Czemu ciebie nadal nie ma?
- Już jest szesnasta.
Ustalone miejsce starcia to park za miastem, niedaleko w sumie on jest -
powiedziała Ayano.
Ruszyliśmy wolnym
krokiem, a ja po drodze każdemu mówiłam z kim ma być w parze, kto ma walczyć na
przodzie, a kto z tyłu.
- Trochę się
spóźniliście, Blacretions! - krzyknął jakiś mężczyzna, który stał na gałęzi
drzewa. - Moi chłopcy już zaczynali się nudzić. Kto u was jest szefem?
- Co, chcecie od razu
za głównego bossa się zabrać? Chyba sobie żartujesz! - zawołała Kitsune i
wyciągnęła z kieszeni mały pręt. Szybkim ruchem ręki wydłużyła go. Seiko
podeszła do niej i wyciągnęła zza płaszcza dwa krótkie sztylety. Kishi stanął
pomiędzy nimi z długim kijem.
- Będziemy z
Kastielem was osłaniać - odezwał się Taisuke i naładował pistolet, a Umehara
zrobił to samo.
- Damy radę -
wymamrotała Matsuri i położyła się na ziemi celując karabinem.
Shoko i sensei
stanęły przede mną, Natanielem i pielęgniarką. Obie przybrały pozycje bojowe, w
tym nauczycielka wyciągnęła szablę.
- Adsu, czekamy na
ciebie - wyszeptałam i ruszyli.
Przeciwnicy nie
czekali zbyt długo. Ayano zdążyła już walczyć z dwoma, którzy wyglądali na
silnych. Ken i Ryusaki również nie mieli czasu się oglądać.
Mieli przewagę
liczebną. Do strzelaniny przyłączyli się Kunichi, chłopak z zielonymi włosami i
brązowymi oczami oraz Hitoshi, dziewczyna o czerwonych włosach i błękitnych oczach,
oboje należą do klubu łuczniczego. U boku Seiko nagle stanęła Raichio z kataną,
ma ona krótkie, białe włosy i ciemno-niebieskie oczy. Teraz to już cała nasza
klasa walczyła. Nawet Shoko i sensei by nas bronić. Nie miałam zbytnio czasu
zastanawiać się, musiałam analizować ruchy każdego z Blacretions, a także ruchy
naszych przeciwników. Muszę jak najlepiej poznać mocne i słabe strony naszej
klasy. Dziś dopasowałam ich typem broni jaką walczą, następnym razem będzie
tak, że będą się uzupełniać.
Wtedy spojrzałam na
Kitsune. Została otoczona przez kilku mężczyzn, w tym jeden wyrwał jej kij. Ken
leżał na ziemi i jeden z przeciwników stał mu na rękach.
Kastiel i Yamada
ledwo co się wyrabiali, a Hiracie brakowało już amunicji.
Nikt nie sądził, że
będzie aż taka różnica..
Obejrzałam się,
Katsu, Gensai-sensei, Nataniel oraz pielęgniarka są trzymani przez wroga. Jeden
z nich szedł właśnie w moim kierunku. Przez chwilę mignęło mi wspomnienie, a
wtedy nie wiadomo skąd pojawiła się Adsuro i powaliła go kopnięciem.
Ahh, pięknie, zapowiada się dosyć ciekawa bójka >.< No cóż, mimo że nie przepadam... podoba mi się i chcę więcej *-*
OdpowiedzUsuńTroszkę się gubiłam , ale daję radę :D