Tydzień potem...
*Adsuro*
- Upierdliwe to... - burknęłam pozwalając Chitose by pomogła mi ubrać tą cholernie skomplikowaną sukienkę.
- Pani Gensai taką uszyła... Dużo w niej kokard do zawiązania i w ogóle...
- No właśnie! Trochę przegięła! - krzyknęłam.
- Ale musisz przymierzyć, by przed spektaklem nie było niespodzianki, że nie pasuje. I lepiej byś już na próbach w niej chodziła. Musisz się przyzwyczaić...
- Do czegoś tak upierdliwego! - dodałam. Uśmiechnęła się do mnie i oceniła "swoje dzieło". - I jak wyglądam?
- Ślicznie i słodko - odparła.
- Tsaaa... dzięki... Mogę już to zdjąć? - zapytałam.
- Jeszcz.. - nagle dostałam sms. Podeszłam do telefonu i sprawdziłam to. "Chodź szybko do sali!" - taką treść zawierał sms od Tsukiyo.
- Muszę na chwilę wyjść! - zawołałam i pobiegłam do klasy. - Co się stało? - spytałam na wejściu.
- Spójrz wszyscy już jesteśmy w swoich ubraniach Blacretions! - krzyknęła radośnie Tsuki obracając się w moją stronę i ją zamurowało. Ba. Wszystkich zamurowało.
- Nie komentujcie tej sukienki... - powiedziałam zażenowana.
- Kyaaaa! Adsuro ma moje największe dzieło na sobie! - pisnęła wychowawczyni podbiegając do mnie i oceniając. - Tutaj jest źle zapięte... - zaczęła szybko poprawiać. Nagle mogłam swobodniej oddychać.
- Od razu lepiej... - wzięłam głębszy wdech.
- Nie powinno się jej zbyt mocno spinać, materiał musi być pomarszczony w niektórych miejscach - pouczyła mnie. - Hmm.. szkoda tylko, że zrobiłam ją białą z czarnymi dodatkami... mogłam dodać koloru...
- Już wystarczy, że będę musiała nosić taką kieckę... - warknęłam spode łba.
- Słodko wyglądasz więc co ty chcesz? - zawołała z wyrzutem.
- Nic, nic - pomachałam ręką. - Gdyby pani wiedziała jaki problem jest ubrać taką sukienkę... - wymamrotałam pod nosem.
- No, no. Króliczek w takiej sukience. Po prostu wziąć aparat i robić zdjęcia - zaśmiał się Kastiel podchodząc do mnie. Wzięłam głębszy wdech i zrobiłam naburmuszoną minę.
- Czep się. - Odparłam po prostu krzyżując ręce na piersi.
- A więc jesteś shotą w słodkiej, marszczonej biało-czarnej sukience, czarnych rękawiczkach ii...? - dopytywała nee-san.
- Nie powiem co jeszcze będę mieć na sobie - pokazałam jej język.
- Długą wstążkę wokół szyi, którą będą trzymać też Shun i Yasuo - wtrąciła Shoko.
- Skąd wiesz..? - zapytałam zdziwiona.
- Nie nie doceniaj mojej linii wywiadowczej! - krzyknęła z błyskiem w oku.
- Biedna Adsu.., ale nie będą cię molestować, prawda? - Ken podszedł do mnie i ujął ręce w wyrazie łączenia się w bólu.
- O czym ty pierdolisz? - zapytałam z wysoko uniesionymi brwiami i uśmiechem na ustach, których kącik drgał. - Osobiście jeszcze nie znam całego układu. Na razie mam nauczyć się hm... raz.. dwa.. trzy... piętnaście piosenek. Na szczęście większość z nich znam, a na resztę mam czas do końca maja...
- Ile?! Przecież jest początek kwietnia! - krzyknęła zaszokowana nee-san.
- Spoko, w niektórych piosenkach nie mam zbyt dużo śpiewania tylko takie "la la la" - zaśmiałam się machając olewająco ręką.
- Dasz radę? - spytała Seiko lekko zmartwiona.
Roześmiałam się.
- Nie powinniśmy martwić się moimi występami, tylko walkami - powiedziałam po prostu, patrząc jej w oczy. - Jeśli znajdę chwilę to się nauczę ich, ale ważniejsze jest dla mnie to, by nikogo nie stracić.
- Adsuro.. - zaczęła Ryusaki.
- Tak mam na imię - przerwałam jej zamykając oczy z uśmiechem na twarzy. - Mam nadzieję, że trafimy na jakiś słabych przeciwników - zaczęłam drapać się w głowę.
- Uhm - kiwnęła głową.
Widziałam starach w oczach większości. Jeżeli ja nie będę go okazywać to powinno im to polepszyć nastrój.
- Będzie dobrze! Dla mnie na pewno nie może być gorzej! - wystawiłam kciuk w stronę klasy. Spojrzeli na mnie zdziwieni. - Ubrałam taką sukienkę. To jest totalna kompromitacja dla mnie! Więc no problemo!
Zaczęli się śmiać.
Udało mi się chwilowo poprawić ich nastrój. Chwilowo...
Spojrzałam w okno w stronę nieba.
Przez głowę przeleciał mi szyderczy uśmiech i te słowa...
"- Zniszczę wszystko i wszystkich których kochasz... Nie pozostanie ci nic na tym świecie!"
Zmarszczyłam brwi.
- Idę zdjąć tą sukienkę i zaraz tutaj wracam... - mruknęłam wychodząc z sali.
- Ho ho! Jakaż urocza sukienka - usłyszałam. Odwróciłam się w tamtą stronę. Owa osoba była płci żeńskiej, miała krótkie różowe włosy i fioletowe oczy.
- A ty kto? - zapytałam znudzona.
- Jestem Umeko - odpowiedziała z szyderczym uśmiechem. Powoli podeszła do mnie. - Od tak niedawna tu jesteś, a już wszyscy w twojej klasie ciebie uwielbiają. Ken, Kastiel, Nataniel, Taisuke... - warknęła ujmując mój kosmyk włosów. - Wszyscy uważają cię za słodziutką i niewinną..., wkurwiasz mnie. - Gwałtownie szarpnęła, a ja postanowiłam, że ugnę się.
Nie będę bić się z kimś ze szkoły...
- Taka odważna byłaś przed chwilą! - krzyknęła. Zamknęła palce w pięść i chciała mnie uderzyć, kiedy Kastiel złapał jej rękę.
- Co jest Umeko? Chciałaś uderzyć naszą maskotkę? - spytał obejmując mnie ramieniem.
Ona jedynie coś odwarknęła i sobie poszła.
- Dlaczego się nie broniłaś? - zdziwiła się nee-san.
- Tak po prostu - powiedziałam patrząc się tępo w ziemię i poszłam w kierunku klubu teatralnego by się przebrać.
Yay! Kastiel *_* Adsuro *_* Adsiel *_*
OdpowiedzUsuń*Maniaczka Adsiel* Jejku, jak fajnie się zapowiada, wyobraziłam Sobie ją w tej sukience :P Czekam na c.d