03 marca, szkoła.
*Kastiel*
Lekcje się już dawno
zaczęły..., a Adsuro nie ma... Przecież zawsze była, to czemu jej nie ma?
Opierałem głowę o rękę i patrzyłem się na puste miejsce.
W dodatku nie ma też
Kitsune...
Nagle, jak na
zawołanie wleciała do sali. Nie wbiegła, tylko wleciała. Razem z drzwiami.
Uderzyła o ścianę, która oddzielała okna. Wtedy wszedł do sali mężczyzna.
Podszedł do niej i ujął jej głowę.
- Hej, mam pomysł.
Moja szefowa mówiła, że nie będziesz walczyć, jeśli ktoś dla ciebie bliski jest
zagrożony. W takim razie połamię ci wszystkie kości, a na twoich oczach zabiję
twoją siostrzyczkę. Co ty na to? - zapytał uśmiechając się ponuro. Do klasy
wbiegła dziewczyna. Miała blado niebieskie włosy do ramion i czarne oczy.
- Uri-chan! -
krzyknęła słabym głosem.
- Idealnie! - zawołał
łapiąc Adsuro za włosy i uderzając jej głową o szybę rozbijając tym samym.
Zostawił tak dziewczynę i podszedł do drugiej. Złapał ją pod gardło i przyłożył
nóż drugą ręką do krtani. - Twój królewicz nie poradzi sobie. - Zaśmiał się z
własnego żartu.
- Uri...-chan... -
wyjąkała tamta próbując cokolwiek zrobić.
- Wy nawet nie
drgnijcie, bo zabije ją! - warknął w stronę klasy.
Adsu powoli się
podniosła opierając o framugę okna. Stróżki krwi leciały po jej twarzy.
- Tsukiyo... ufasz
mi, prawda? - zapytała łapiąc oddech.
- Pewnie. Najbardziej
na świecie - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
- To dobrze...
zamknij oczy.. - mówiąc to uderzyła w okno i złapała kilka dużych kawałków
szkła. - Jeżeli myślisz, że jesteś silniejszy tylko dlatego, że jesteś
mężczyzną to się mylisz. - Mówiąc to wzięła kolejny głęboki wdech zamykając
przy tym oczy. Otworzyła je i rzuciła odłamkami trafiając tym w jego rękę.
Puścił tą dziewczynę, a Adsu płynnym ruchem podbiegła, złapała ją za rękę i
zakręciła tak, iż znalazła się za nią. Szybko wykręciła mu ręce i postawiła
nogę na plecach.
- Niezły ruch maleńka
- powiedział odwracając głowę bokiem, by spojrzeć na Adsuro. - Mimo że nie
wyglądasz jak ona, to wzrok ten sam. Widać, że jesteś córką Masako-sama.
Nagle jej źrenice się
poszerzyły. Nigdy nie widziałem, by się tak wściekła. Złapała go za włosy i
uderzyła o ścianę, a później rzuciła nim na drugi koniec sali.
- Nie ma takiej opcji
- warknęła powoli podchodząc. - Nigdy nie będę taka jak ona! Nigdy nie
skrzywdziłabym własnych dzieci..! I nie zabiłabym własnego męża! Nawet takiej
opcji nie ma! Ja będę bronić mojej rodziny, a nie zabijać! - złapała go za kołnierz
i podniosła do góry. Już miała go uderzyć, kiedy ta druga objęła ją i
przytrzymała rękę.
- Przestań. Nie
krzywdź ludzi...! - powiedziała zrozpaczona. - Obiecałaś.. obiecałaś mi, że już
nigdy nie będziesz mi pokazywać takiej siebie! - Adsu spojrzała na nią i
puściła faceta.
- Spierdalaj stąd
póki mam cierpliwość - burknęła w kierunku mężczyzny.
- Jeszcze się
spotkamy. Gwarantuję to. - I opuścił salę uśmiechając się pod nosem.
- Uri-chan... -
zaczęła.
- Nie nazywaj mnie
tak - mówiąc to odepchnęła jej rękę i odeszła kawałek.
- Ale...!
Przepraszam... Mam... twój telefon. Zgubiłaś go... po drodze... - podała jej
komórkę, a jej mina była kompletnie zdezorientowana, po czym odbiła się na jej
twarzy wściekłość.
- Dlatego się
wróciłaś? - spytała.
Klasa patrzyła na je obie.
Rozmawiały nawet się nie przejmując, że my tu jesteśmy. A tym bardziej, że
jedna z nich jest ranna.
- Tak. Pomyślałam, że
może jest ważny i...
- Popieprzyło cię do
reszty?! Gdybyś go zostawiła taka sytuacja nie miałaby miejsca! To jest tylko
rzecz materialna o wiele mniej cenniejsza niż życie! - zawołała z troską.
- Przepraszam...
- Dobra, już dobra.
Przestań przepraszać. Następnym razem będziesz wiedziała - Adsu podrapała się w
głowę, a potem zobaczyła krew.
- Dzień dobry -
odezwała się Ayano wchodząc do sali, tuż za nią była pielęgniarka, która zajęła
się opatrywaniem Adsuro. - Powinnaś uważać na to jak zostawiasz po sobie ślady.
- Nie mów.. - zaczęła
zaskoczona siadając na swojej ławce.
- Już się tym zajęłam
- odparła machając ręką. - O! To jest ta twoja siostra bliźniaczka? Mało
podobne jesteście.
- Ach.. to dlatego,
że mam mieszane rysy, a Adsu jest kropla w kroplę jak tata - odparła ta druga.
- Jestem Tsukiyo. Miło mi poznać. Ur... Adsuro, jakiego nazwiska używasz?
- Uchiro... aaa!
Piecze! Proszę przestać! - krzyczała zrozpaczona.
- Proszę, niech ktoś
ją przytrzyma... - zaczęła kobieta.
Kitsune i Ryusaki
złapały ją za ręce i nogi, a Hirata trzymała jej głowę.
- Jeszcze tylko
chwilka i skończę przemywać. Wytrzymaj...
Gdy już przemyła rany
założyła bandaż na głowę i rękę.
*Adsuro*
Zadzwonił mój telefon
więc go odebrałam.
Zamarłam.
- Co jest? - spytała
Ayano, kiedy odłożyłam telefon.
- Pamiętasz tą grę, w
którą często się bawiłyśmy jak byłyśmy małe? Tą o tym kto pokona przeciwnika
przechodzi dalej i jak wygra panuje nad innymi...
- No, pamiętam i co z
nią? - zapytała unosząc brwi.
- To teraz są walki
między mafiami. A ja zostałam szefem jednej z nich. To znaczy... mam sobie
założyć mafię! W ciągu tygodnia muszę zebrać ludzi, którym będę ufać...! -
zawołałam zszokowana.
- Żartujesz? -
nee-san również się zdziwiła.
- Może i umiem
udawać, ale bez przesady! Skąd ja wezmę ludzi do tej mafii?! I czemu akurat
ja?! - oparłam głowę o ręce załamana i zaczęłam myśleć.
- Spoko, na pewno
masz jedną osobę w niej - spojrzałam na nee-san. - Mnie oczywiście!
- Ja może i nie umiem
walczyć, ale na pewno przyda ci się haker czy ktoś do obmyślania strategii -
zaoferowała Tsukiyo.
- Eghem... - odchrząknęła
nauczycielka zwracając tym na siebie uwagę. - Mój narzeczony jest zafascynowany
piractwem i nauczyliśmy się ich sztuczek. Walką szablą też oczywiście. Nie
będzie ci przeszkadzać starsza pani? - powiedziała.
- Też umiem walczyć -
odezwała się Seiko.
- Umiem strzelać z
broni palnych, głównie z tych dużych, patrz karabiny - dodała Matsuri.
- Ja potrafię dobrze
walczyć za pomocą kija - uśmiechnął się Ken.
- Ja znam judo i
karate - zawołała Shoko.
- Nawet dobrze
strzelam z pistoletu - Kastiel szturchnął mnie w ramię z ponurym uśmiechem.
- Ja też potrafię
nawet nieźle strzelać - dodał Taisuke.
Okazało się, że każdy
w klasie potrafi jakoś walczyć.
Nataniel stwierdził,
że będzie pomagał Tsuki w taktykach i tym podobnych, a pielęgniarka dołączyła
do nas, bo stwierdziła, że ktoś musi opatrywać nas.
- W takim razie,
nasza mafia nazywa się Blacretions! - zarządziłam.
*^* jaaakaaa akcja *^* WIĘCEJ CEEEE - i to więcej walecznej Adsu :D
OdpowiedzUsuńA dodasz także wątki romantyczne między Adsiel ? *_*
OdpowiedzUsuńTak bardzo mi się podoba, myślisz że wytrzymam do nowego rozdziału?! Przyszykuj się że będę Ci spamić !
Hwaiting!