No.. dziś są moje urodziny...,
pomyślałam leżąc na kanapie do góry nogami oraz z ręką na twarzy.
- Nie powinnaś jeść
tyle słodyczy! A Tsukiyo? Ona pewno też chce! - zawołał tata, a Tsuki tylko
pokręciła głową.
- Ale ja je
uwielbiam! - odparłam z ładując kolejny kawałek ciasta do buzi.
- Obyś nie przytyła
od tego! - pstryknął mnie w nos.
- Mam to gdzieś! -
zaśmiałam się wesoło.
- Rozumiem... no, to
czas na prezenty! Ten jest dla Tsu-chan, a ten dla Adsu-chan - mówiąc to podał
nam dwa, różnej wielkości pakunki. Prezent Tsukiyo był węższy o wiele.
- Co to? Co to? -
zapytałam otwierając. W moim były skrzypce, a ona dostała flet poprzeczny.
- Nie wiedziałem co
wam kupić... - podrapał się w głowę z zakłopotaniem. - Wpadłem na to. Mam
nadzieję, że kiedyś razem zagramy. Adsuro, Tsukiyo - powiedział.
- Pewnie! Tylko
czekaj, aż się nauczymy grać! Nie, Tsuki? - zawołałam z zapałem, a moja siostra
pokiwała głową.
- Będę czekał.
Otworzyłam oczy. Ktoś
dobijał się do drzwi. Usiadłam normalnie, po czym poszłam do drzwi. Otworzyłam
je, a wtedy ktoś założył mi worek na głowę i mocno związał. Byłam tak
zaskoczona, że wpadłam w pułapkę. Próbowałam się wydostać, ale to na nic. Owa
osoba zamknęła drzwi na klucz, przerzuciła sobie mnie przez ramię i poszła.
Nie wiem jak długo
szliśmy, może z dziesięć minut? Albo piętnaście? Nie wiem. Ale wiem jedno.
Stanęliśmy. Mnie położono na ziemi, rozwiązano oraz zdjęto worek.
- Co to ma zna... -
zaczęłam oburzona, kiedy światło się zapaliło i ujrzałam ludzi z mojej klasy.
- WSZYSTKIEGO
NAJLEPSZEGO! - krzyknęli.
- Ha ha ha ha ha,
jaka mina! - zaśmiała się Ayano jako pierwsza.
Fakt, miałam tępą
minę.
- Urządziliśmy ci
przyjęcie niespodziankę. Uciesz się chodź trochę... - powiedziała Hirata.
- A nie, nie, nie.
Nie chodzi o to, że się nie cieszę, ale.. nie wiem co powiedzieć. Pierwszy raz
ktoś zrobił mi przyjęcie urodzinowe... Takie.. no... no takie! - zawołałam
machając rękoma. - A teraz, kto mnie "porwał"?
- Ja. - Odparła
nee-san z dumą.
- Aha... - mruknęłam.
- Mogłam się domyślić. Tylko ty masz klucze do mojego mieszkania prócz mnie. A
ja swoje zwykle chowam. - Jej mina była nie do opisania teraz. Zakłopotana,
zdziwiona, zaszokowana..., nie wiem jak ją ująć, ale mina Ayi była boska.
- Dobra tam! -
krzyknęła machając olewająco ręką.
- Nno! To teraz niech
każdy da prezent! - zarządziła sensei, a ja znowu zrobiłam tępą minę.
Niektórzy dawali
prezent kupiony przez kilka osób, niektórzy sami.
Nagle weszła
pielęgniarka z czekoladowym tortem.
- Czemu zawsze czekoladowe?!
Ja przecież nie lubię czekolady! - oburzyła się nee-san.
- Ale to nie twoje
urodziny, tylko Adsu-chan - odparł na to Ken szturchając ją w bok.
- Wiem - burknęła.
- No, pomyśl życzenie
i zdmuchnij świeczki - uśmiechnęła się kobieta stawiając przede mną ciasto.
- Ej, ej, tylko nie
zdmuchnij tak jak ostatnio - zaśmiała się Aya. Na samo wspomnienie też się
roześmiałam.
W piętnaste urodziny
dmuchnęłam tak, że świeczki się przewróciły.
- Postaram się
panować nad siłą wydechu! - powiedziałam udając przejęty ton.
- Ja zrobię zdjęcie!
- zawołała Seiko z aparatem.
Wszyscy zaczęli mi
śpiewać "Sto lat". Zawsze jak ktoś mi śpiewał rumieniłam się. Tym
razem też tak było.
W końcu pomyślałam
życzenie i zdmuchnęłam świeczki. Zaczęli mi bić brawo.
- A! Tym razem było
normalnie! - zawołałam.
- Brawo - nee-san
poklepała mnie po ramieniu.
- Co sobie
zażyczyłaś? - zapytała Hirata.
- Życzeń się nie mówi
na głos, bo stracą swoją magię -
odpowiedział za mnie Taisuke.
- To teraz zaczynamy
imprezę~ - nauczycielka pogłośniła muzykę.
W sumie, zastanawia
mnie, że jest pielęgniarka... prawie jej nie znam. Ale... wydaje się być miła.
- I zaraz i tak
rocznikowo będzie mieć 18 lat - stwierdził Nataniel.
- Naprawdę?! Jak to!?
- wykrzyknęłam udając niesamowicie zaskoczoną tym faktem. Roześmialiśmy się.
Uwielbiam ich. Są po
prostu niesamowici.
- Załatwiłyśmy sprzęt
do karaoke! - uśmiechnęły się obie kobiety.
- Adsu! Czyń honory!
- zawołał ze śmiechem Ken.
- Ale ja nie chce
samaaa... - powiedziałam. - Ktoś chce ze mną? - wtedy podeszła do mnie Chitose
i Miyoshi z klubu teatralnego, który też był. Zaśpiewałyśmy piosenkę Zassou no Uta, zespołu Buono!
Śpiewając ją
śmiałyśmy się i tańczyłyśmy, a kiedy śpiewałyśmy "hai hai hai"
brałyśmy lewą rękę do góry i machałyśmy.
- Nieźle króliczku -
odezwał się Kastiel jak stanęłam z boku, by się napić.
- Ooo! Już myślałam,
że ciebie nie ma! - odparłam na to.
- Heh, jak widać
jestem. Nieźle śpiewasz - uśmiechnął się i mnie poczochrał.
- Dzięki Góro Lodowa
- powiedziałam. Przez chwilę zaczęliśmy się tak przekomarzać.
Chyba i jemu, i mi
sprawiało to ogromną frajdę.
Po zakończeniu
imprezy, Aya i Seiko pomogły mi nieść prezenty z powrotem do domu.
Wszyscy się rwali do
pomocy, ale ja wybrałam te najspokojniejsze. Nie pijane.
- Ale żeby sensei
pozwoliła pić... przecież jest nauczycielką.. - mówiła Ryusaki.
- Widać chciała się
zabawić - zaśmiałam się.
- Dobrze od czasu do
czasu się rozerwać - stwierdziła nee-san.
Uśmiechnęłam się i
spojrzałam w niebo.
- To były moje
najlepsze urodziny.
- Nie wątpię. - Obie
spojrzały na mnie i również na ich twarzach zagościł uśmiech.
Kastiel ma ode mnie opiernicz ! Powinien jej dać uroczy prezent, a nie dał !
OdpowiedzUsuńAle mimo to ,świetne !