czwartek, 10 października 2013

XIV. Urodziny.



No.. dziś są moje urodziny..., pomyślałam leżąc na kanapie do góry nogami oraz z ręką na twarzy.
- Nie powinnaś jeść tyle słodyczy! A Tsukiyo? Ona pewno też chce! - zawołał tata, a Tsuki tylko pokręciła głową.
- Ale ja je uwielbiam! - odparłam z ładując kolejny kawałek ciasta do buzi.
- Obyś nie przytyła od tego! - pstryknął mnie w nos.
- Mam to gdzieś! - zaśmiałam się wesoło.
- Rozumiem... no, to czas na prezenty! Ten jest dla Tsu-chan, a ten dla Adsu-chan - mówiąc to podał nam dwa, różnej wielkości pakunki. Prezent Tsukiyo był węższy o wiele.
- Co to? Co to? - zapytałam otwierając. W moim były skrzypce, a ona dostała flet poprzeczny.
- Nie wiedziałem co wam kupić... - podrapał się w głowę z zakłopotaniem. - Wpadłem na to. Mam nadzieję, że kiedyś razem zagramy. Adsuro, Tsukiyo - powiedział.
- Pewnie! Tylko czekaj, aż się nauczymy grać! Nie, Tsuki? - zawołałam z zapałem, a moja siostra pokiwała głową.
- Będę czekał.
Otworzyłam oczy. Ktoś dobijał się do drzwi. Usiadłam normalnie, po czym poszłam do drzwi. Otworzyłam je, a wtedy ktoś założył mi worek na głowę i mocno związał. Byłam tak zaskoczona, że wpadłam w pułapkę. Próbowałam się wydostać, ale to na nic. Owa osoba zamknęła drzwi na klucz, przerzuciła sobie mnie przez ramię i poszła.
Nie wiem jak długo szliśmy, może z dziesięć minut? Albo piętnaście? Nie wiem. Ale wiem jedno. Stanęliśmy. Mnie położono na ziemi, rozwiązano oraz zdjęto worek.
- Co to ma zna... - zaczęłam oburzona, kiedy światło się zapaliło i ujrzałam ludzi z mojej klasy.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! - krzyknęli.
- Ha ha ha ha ha, jaka mina! - zaśmiała się Ayano jako pierwsza.
Fakt, miałam tępą minę.
- Urządziliśmy ci przyjęcie niespodziankę. Uciesz się chodź trochę... - powiedziała Hirata.
- A nie, nie, nie. Nie chodzi o to, że się nie cieszę, ale.. nie wiem co powiedzieć. Pierwszy raz ktoś zrobił mi przyjęcie urodzinowe... Takie.. no... no takie! - zawołałam machając rękoma. - A teraz, kto mnie "porwał"?
- Ja. - Odparła nee-san z dumą.
- Aha... - mruknęłam. - Mogłam się domyślić. Tylko ty masz klucze do mojego mieszkania prócz mnie. A ja swoje zwykle chowam. - Jej mina była nie do opisania teraz. Zakłopotana, zdziwiona, zaszokowana..., nie wiem jak ją ująć, ale mina Ayi była boska.
- Dobra tam! - krzyknęła machając olewająco ręką.
- Nno! To teraz niech każdy da prezent! - zarządziła sensei, a ja znowu zrobiłam tępą minę.
Niektórzy dawali prezent kupiony przez kilka osób, niektórzy sami.
Nagle weszła pielęgniarka z czekoladowym tortem.
- Czemu zawsze czekoladowe?! Ja przecież nie lubię czekolady! - oburzyła się nee-san.
- Ale to nie twoje urodziny, tylko Adsu-chan - odparł na to Ken szturchając ją w bok.
- Wiem - burknęła.
- No, pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki - uśmiechnęła się kobieta stawiając przede mną ciasto.
- Ej, ej, tylko nie zdmuchnij tak jak ostatnio - zaśmiała się Aya. Na samo wspomnienie też się roześmiałam.
W piętnaste urodziny dmuchnęłam tak, że świeczki się przewróciły.
- Postaram się panować nad siłą wydechu! - powiedziałam udając przejęty ton.
- Ja zrobię zdjęcie! - zawołała Seiko z aparatem.
Wszyscy zaczęli mi śpiewać "Sto lat". Zawsze jak ktoś mi śpiewał rumieniłam się. Tym razem też tak było.
W końcu pomyślałam życzenie i zdmuchnęłam świeczki. Zaczęli mi bić brawo.
- A! Tym razem było normalnie! - zawołałam.
- Brawo - nee-san poklepała mnie po ramieniu.
- Co sobie zażyczyłaś? - zapytała Hirata.
- Życzeń się nie mówi na głos, bo stracą swoją magię -  odpowiedział za mnie Taisuke.
- To teraz zaczynamy imprezę~ - nauczycielka pogłośniła muzykę.
W sumie, zastanawia mnie, że jest pielęgniarka... prawie jej nie znam. Ale... wydaje się być miła.
- I zaraz i tak rocznikowo będzie mieć 18 lat - stwierdził Nataniel.
- Naprawdę?! Jak to!? - wykrzyknęłam udając niesamowicie zaskoczoną tym faktem. Roześmialiśmy się.
Uwielbiam ich. Są po prostu niesamowici.
- Załatwiłyśmy sprzęt do karaoke! - uśmiechnęły się obie kobiety.
- Adsu! Czyń honory! - zawołał ze śmiechem Ken.
- Ale ja nie chce samaaa... - powiedziałam. - Ktoś chce ze mną? - wtedy podeszła do mnie Chitose i Miyoshi z klubu teatralnego, który też był. Zaśpiewałyśmy piosenkę Zassou no Uta, zespołu Buono!
Śpiewając ją śmiałyśmy się i tańczyłyśmy, a kiedy śpiewałyśmy "hai hai hai" brałyśmy lewą rękę do góry i machałyśmy.
- Nieźle króliczku - odezwał się Kastiel jak stanęłam z boku, by się napić.
- Ooo! Już myślałam, że ciebie nie ma! - odparłam na to.
- Heh, jak widać jestem. Nieźle śpiewasz - uśmiechnął się i mnie poczochrał.
- Dzięki Góro Lodowa - powiedziałam. Przez chwilę zaczęliśmy się tak przekomarzać.
Chyba i jemu, i mi sprawiało to ogromną frajdę.
Po zakończeniu imprezy, Aya i Seiko pomogły mi nieść prezenty z powrotem do domu.
Wszyscy się rwali do pomocy, ale ja wybrałam te najspokojniejsze. Nie pijane.
- Ale żeby sensei pozwoliła pić... przecież jest nauczycielką.. - mówiła Ryusaki.
- Widać chciała się zabawić - zaśmiałam się.
- Dobrze od czasu do czasu się rozerwać - stwierdziła nee-san.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam w niebo.
- To były moje najlepsze urodziny.
- Nie wątpię. - Obie spojrzały na mnie i również na ich twarzach zagościł uśmiech.

1 komentarz:

  1. Kastiel ma ode mnie opiernicz ! Powinien jej dać uroczy prezent, a nie dał !
    Ale mimo to ,świetne !

    OdpowiedzUsuń