*Ayano*
Zaraz po szkole i
całej tej rozmowie o Adsu, poszłam od razu do domu.
Zupełnie wypadło mi z
głowy, że umówiłam się dziś z Kenem, ale przypomniałam sobie o tym później.
Westchnęłam i
zaczęłam się zastanawiać, po co chciałby się ze mną spotkać.
Za oknem zbierały się
ciemne chmury. Deszcz albo śnieg. Ubierając szary płaszcz i szalik w
czerwono-białe paski, sięgnęłam po telefon. Dostałam sms'a od Kena.
"Gdzie
jesteś?"
- A gdzie mam być? W
domu - mruknęłam do siebie, a odpisałam mu, że idę.
Szłam do tego parku i
szłam... Aż w końcu dotarłam na miejsce.
Ken siedział na ławce
z rękoma opartymi na oparciu ławki, a głową skierowaną do góry. Miał na sobie
zieloną kurtkę i jeansy, które miał w szkole.
- Cześć -
powiedziałam nachylając się nad nim.
- Woah! - krzyknął
przestraszony i spadł z ławki. Nie wnikam, jak to zrobił.
- To tylko ja -
burknęłam lekko zaskoczona jego reakcją.
- Tak, tak,
przepraszam... - jęknął podnosząc się. - Jesteś może głodna? Bo ja bym coś
zjadł. Oczywiście, ja stawiam.
- Skoro nalegasz -
uśmiechnęłam się ponuro.
I skierowaliśmy się w
stronę McDonalda. Zamówiliśmy... Happy meal'e. Ja wybrałam różowego kucyka
pony, a Ken zielonego. Zaczęliśmy się nimi bawić. Ludzie wokół nas patrzyli się
z politowaniem, lecz my zamknęliśmy się we własnym świecie.
W ten sposób dawno
się z nikim nie bawiłam. W dodatku to nie ja zaczęłam, tylko on. Pierwszy raz
jakiś chłopak nie zachowywał się przy mnie poważnie tylko.. tak swobodnie.
Cieszył się, że dołączyłam do zabawy. Jakbym widziała Adsu, też taki pocieszny.
*Ken*
Jestem w raju! Ayano
nie patrzy na mnie jak na idiotę! Ona nawet się bawi ze mną! Jeszcze nigdy nie
spotkałem takiej dziewczyny, co by zaakceptowała mój charakter. Mimo że po
drodze zaczepiłem jakąś dziewczynę, to ona nawet nie zwróciła na to uwagi.
Nagle mój wzrok przykuła budka na zdjęcia.
- Chodź sobie zrobimy
pamiątkowe zdjęcie, co? - uśmiechnąłem się.
- Hah, okej -
weszliśmy do budki. Usiedliśmy na krześle i kliknąłem by zrobiło zdjęcie. Ale
nie robiło. Czekaliśmy chwilę, dwie, nadal nic. Zacząłem się denerwować i już
miałem kopnąć to, kiedy rozległo się pstryknięcie. Aya się roześmiała, kolejne
pstryknięcie. Również się zacząłem śmiać, jeszcze jedno pstryknięcie. Jak się
uspokoiliśmy i usiedliśmy normalnie zrobiło ostatnie zdjęcie. Wychodząc
wydrukowało dwa arkusze.
- Ha ha ha ha ha! -
wybuchliśmy śmiechem z samych siebie.
- O lol - zaczęła
próbują się uspokoić.
- Może chodźmy
połazić po sklepach czy coś? – zaproponowałem, gdy już mogłem normalnie mówić.
- Spoko - odparła.
Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu z ubraniami.
Nawzajem wybieraliśmy
sobie ubrania, ale takie śmieszne. Na przykład, ja wybrałem różową bluzkę z
jednorożcem, złote legginsy, zielone spodenki oraz żółtą kokardę we włosy, ale
taką wieeeelką!
Kiedy wyszła z
przebieralni parsknąłem śmiechem i turlałem się po ziemi. Ayano jakby nigdy nic
szła dalej i udawała modelkę. Gdy nadeszła moja kolej, dała mi szarą bluzkę z
krótkim rękawem, różowo-niebieskie spodnie w paski i pomarańczowy szal.
Jak się już przebrałem,
odsunąłem gwałtownie zasłonę i wyszedłem, robiąc różne pozy. Dziewczyna
popłakała się ze śmiechu.
Ludzie wokół nas
patrzyli się dziwnie, lecz nie zwracaliśmy na nich uwagi. Ważne, że my się
dobrze bawiliśmy.
W końcu wyszliśmy z
tego sklepu i poszliśmy przed siebie, aż dotarliśmy do fontanny.
Wrzuciłem grosz
modląc się, by nasza randka była jak najbardziej udana. Nie wiem o czym
myślała, ale miałem nadzieję, że też mogła by o tym pomyśleć...
*Ayano*
Chce ciastko...,
pomyślałam jak wrzucił pieniądz do wody. W sumie to ciekawe czego sobie Ken
zażyczył. Może też chce ciastko?
- To gdzie teraz
idziemy? - zapytał.
- Nie wiem -
odparłam.
Przez chwilę miał
zamyślony wyraz twarzy.
- To może teraz
pójdziemy na ciastko? - zaproponował.
Czytał mi w myślach
czy co?! Ale nic.. ciastkoooo!
- Marzenia się
spełniają! - wypaliłam.
- Hee? - zdziwił się
unosząc brwi.
- Nie, nie nic -
uśmiechnęłam się głupio.
Poszliśmy do
cukierni. Chłopak poszedł kupić, a ja usiadłam przy stoliku. Już po chwili
przed moim nosem wylądowało ciastko z kremem śmietankowym.
- Mam nadzieję, że
lubisz takie? - spytał niepewnie.
- Aaaa~ Dziękii! -
zawołałam uradowana. - Uwielbiam akurat to ciastko!
- To świetnie! Bo ja
też je uwielbiam. Najlepszy jest środek, nie? - zaśmiał się wesoło.
- Pewnie! - odparłam
jedząc.
Jedliśmy i
rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. W sumie mieliśmy wspólne tematy. Okazało
się, że on też lubi tych samych wykonawców co ja.
Jak już skończyliśmy
i Ken zapłacił, wyszliśmy. Poszliśmy mały kawałek, a tu się rozpadało. Pobiegliśmy
pod... drzewo.
- Ale ulewa.. -
zaczął.
- Nooo... -
odpowiedziałam patrząc w niebo. Wtedy spadł na mnie żołądź, odbił się od głowy
i upadł przed moimi nogami. Schyliłam się, podniosłam go i cisnęłam o ziemię.
Zaczęłam go wdeptywać w ziemię, a chłopak patrzył się na mnie zaszokowany, lecz
za chwilę się roześmiał i ja z nim.
Kilkanaście minut
potem stwierdziliśmy, że za długo pada i poszliśmy do domów. Znaczy się, Ken
mnie odprowadził, a potem poszedł w swoją stronę
Aww urocze *_* Jednak wolę wątki z Adsiel :3
OdpowiedzUsuń