sobota, 11 maja 2013

IX. Zabawna randka.



*Ayano*
Zaraz po szkole i całej tej rozmowie o Adsu, poszłam od razu do domu.
Zupełnie wypadło mi z głowy, że umówiłam się dziś z Kenem, ale przypomniałam sobie o tym później.
Westchnęłam i zaczęłam się zastanawiać, po co chciałby się ze mną spotkać.
Za oknem zbierały się ciemne chmury. Deszcz albo śnieg. Ubierając szary płaszcz i szalik w czerwono-białe paski, sięgnęłam po telefon. Dostałam sms'a od Kena.
"Gdzie jesteś?"
- A gdzie mam być? W domu - mruknęłam do siebie, a odpisałam mu, że idę.
Szłam do tego parku i szłam... Aż w końcu dotarłam na miejsce.
Ken siedział na ławce z rękoma opartymi na oparciu ławki, a głową skierowaną do góry. Miał na sobie zieloną kurtkę i jeansy, które miał w szkole.
- Cześć - powiedziałam nachylając się nad nim.
- Woah! - krzyknął przestraszony i spadł z ławki. Nie wnikam, jak to zrobił.
- To tylko ja - burknęłam lekko zaskoczona jego reakcją.
- Tak, tak, przepraszam... - jęknął podnosząc się. - Jesteś może głodna? Bo ja bym coś zjadł. Oczywiście, ja stawiam.
- Skoro nalegasz - uśmiechnęłam się ponuro.
I skierowaliśmy się w stronę McDonalda. Zamówiliśmy... Happy meal'e. Ja wybrałam różowego kucyka pony, a Ken zielonego. Zaczęliśmy się nimi bawić. Ludzie wokół nas patrzyli się z politowaniem, lecz my zamknęliśmy się we własnym świecie.
W ten sposób dawno się z nikim nie bawiłam. W dodatku to nie ja zaczęłam, tylko on. Pierwszy raz jakiś chłopak nie zachowywał się przy mnie poważnie tylko.. tak swobodnie. Cieszył się, że dołączyłam do zabawy. Jakbym widziała Adsu, też taki pocieszny.

*Ken*
Jestem w raju! Ayano nie patrzy na mnie jak na idiotę! Ona nawet się bawi ze mną! Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny, co by zaakceptowała mój charakter. Mimo że po drodze zaczepiłem jakąś dziewczynę, to ona nawet nie zwróciła na to uwagi. Nagle mój wzrok przykuła budka na zdjęcia.
- Chodź sobie zrobimy pamiątkowe zdjęcie, co? - uśmiechnąłem się.
- Hah, okej - weszliśmy do budki. Usiedliśmy na krześle i kliknąłem by zrobiło zdjęcie. Ale nie robiło. Czekaliśmy chwilę, dwie, nadal nic. Zacząłem się denerwować i już miałem kopnąć to, kiedy rozległo się pstryknięcie. Aya się roześmiała, kolejne pstryknięcie. Również się zacząłem śmiać, jeszcze jedno pstryknięcie. Jak się uspokoiliśmy i usiedliśmy normalnie zrobiło ostatnie zdjęcie. Wychodząc wydrukowało dwa arkusze.
- Ha ha ha ha ha! - wybuchliśmy śmiechem z samych siebie.
- O lol - zaczęła próbują się uspokoić.
- Może chodźmy połazić po sklepach czy coś? – zaproponowałem, gdy już mogłem normalnie mówić.
- Spoko - odparła. Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu z ubraniami.
Nawzajem wybieraliśmy sobie ubrania, ale takie śmieszne. Na przykład, ja wybrałem różową bluzkę z jednorożcem, złote legginsy, zielone spodenki oraz żółtą kokardę we włosy, ale taką wieeeelką!
Kiedy wyszła z przebieralni parsknąłem śmiechem i turlałem się po ziemi. Ayano jakby nigdy nic szła dalej i udawała modelkę. Gdy nadeszła moja kolej, dała mi szarą bluzkę z krótkim rękawem, różowo-niebieskie spodnie w paski i pomarańczowy szal.
Jak się już przebrałem, odsunąłem gwałtownie zasłonę i wyszedłem, robiąc różne pozy. Dziewczyna popłakała się ze śmiechu.
Ludzie wokół nas patrzyli się dziwnie, lecz nie zwracaliśmy na nich uwagi. Ważne, że my się dobrze bawiliśmy.
W końcu wyszliśmy z tego sklepu i poszliśmy przed siebie, aż dotarliśmy do fontanny.
Wrzuciłem grosz modląc się, by nasza randka była jak najbardziej udana. Nie wiem o czym myślała, ale miałem nadzieję, że też mogła by o tym pomyśleć...

*Ayano*
Chce ciastko..., pomyślałam jak wrzucił pieniądz do wody. W sumie to ciekawe czego sobie Ken zażyczył. Może też chce ciastko?
- To gdzie teraz idziemy? - zapytał.
- Nie wiem - odparłam.
Przez chwilę miał zamyślony wyraz twarzy.
- To może teraz pójdziemy na ciastko? - zaproponował.
Czytał mi w myślach czy co?! Ale nic.. ciastkoooo!
- Marzenia się spełniają! - wypaliłam.
- Hee? - zdziwił się unosząc brwi.
- Nie, nie nic - uśmiechnęłam się głupio.
Poszliśmy do cukierni. Chłopak poszedł kupić, a ja usiadłam przy stoliku. Już po chwili przed moim nosem wylądowało ciastko z kremem śmietankowym.
- Mam nadzieję, że lubisz takie? - spytał niepewnie.
- Aaaa~ Dziękii! - zawołałam uradowana. - Uwielbiam akurat to ciastko!
- To świetnie! Bo ja też je uwielbiam. Najlepszy jest środek, nie? - zaśmiał się wesoło.
- Pewnie! - odparłam jedząc.
Jedliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. W sumie mieliśmy wspólne tematy. Okazało się, że on też lubi tych samych wykonawców co ja.
Jak już skończyliśmy i Ken zapłacił, wyszliśmy. Poszliśmy mały kawałek, a tu się rozpadało. Pobiegliśmy pod... drzewo.
- Ale ulewa.. - zaczął.
- Nooo... - odpowiedziałam patrząc w niebo. Wtedy spadł na mnie żołądź, odbił się od głowy i upadł przed moimi nogami. Schyliłam się, podniosłam go i cisnęłam o ziemię. Zaczęłam go wdeptywać w ziemię, a chłopak patrzył się na mnie zaszokowany, lecz za chwilę się roześmiał i ja z nim.
Kilkanaście minut potem stwierdziliśmy, że za długo pada i poszliśmy do domów. Znaczy się, Ken mnie odprowadził, a potem poszedł w swoją stronę

1 komentarz: