*Adsuro*
Odkręciłam wodę i
poczekałam, aż poleci gorąca. Stanęłam pod strumieniem wody i patrzyłam na
ścianę, chyląc głowę.
Kastiel jest naprawdę
miły..., pomyślałam.
Ciekawe jak wyglądają
jego rodzice...
Nagle usłyszałam
szczekanie psa. Podniosłam głowę do góry, przykręciłam wodę i zaczęłam nasłuchiwać.
On ma psa?
Śpiąca jestem...
Powoli moje powieki się zamykały.
Nie śpij!
Uderzyłam dłońmi w
policzki i potrząsnęłam głową.
Po kilkunastu
minutach stania, umyłam się i wyszłam spod prysznica.
- Zimno... -
szepnęłam do siebie. Uchyliłam drzwi i sięgnęłam po rzeczy. Opatuliłam się
ręcznikiem i przez chwilę siedziałam skulona, póki nie zrobiło mi się cieplej.
Ubrałam dość luźną,
męską, czarną bluzkę z krótkim rękawem oraz dresowe spodnie, trochę (a nawet
bardzo) na mnie za duże. Zapewne to były rzeczy Kastiela, jednakże nie będę
wnikać czyje, ani nie będę narzekać.
Wyszłam z łazienki i
zaczęłam się rozglądać.
- Kastiel? - spytałam
stawiając krok do przodu.
- Już wyszłaś? –
powiedział, stając przede mną, a piorun trzaskając rozświetlił jego sylwetkę.
Przestraszyłam się
jak nigdy i wbiegłam do łazienki, kuląc się pod drzwiami.
- A-Adsuro! Ej, to
ja! - zawołał zdziwiony pukając. - Słuchaj... yyy... w łazience pewno jest
niebezpieczniej niż w normalnym pokoju. Wyjdź - piorun ponownie trzasnął. Tym
razem wybiegłam z łazienki i wtuliłam się w niego, przerażona.
- Burzy się boisz? –
zapytał, delikatnie kładąc ręce na moich plecach. Jedną ręką zaczął mnie
głaskać po głowie, próbując uspokoić. - Chodź, zaprowadzę cię do pokoju w
którym będziesz spać - mówiąc to złapał mnie za rękę i pociągnął przez ciemny
korytarz. Co jakiś czas musiałam podbiegać by dorównać mu kroku.
- Korki wysiadły -
powiedział i dalej szliśmy w ciszy.
- Duży masz dom.. -
zaczęłam próbując jakoś nawiązać rozmowę.
- Tak się wydaje jak
się samemu mieszka - odparł.
- A twoi rodzice?
- Podróżują -
otworzył drzwi do pokoju i zaprosił mnie gestem ręki do środka. - Ja będę w
pokoju obok - i wyszedł zostawiając mnie samą w pokoju, w którym było dość duże
łóżko pod oknem, szafa pod ścianą i biurko. Więcej nie widziałam, było zbyt
ciemno.
Stałam przez chwilę
patrząc się w okno o które uderzały krople deszczu. Na moich oczach niebo
przebił piorun. Moje źrenice się rozszerzyły. Boję się. Usłyszałam huk.
Podbiegłam do łóżka i schowałam się pod kołdrą, zaciskając powieki i
zasłaniając rękoma uszy.
- Zaśnij, zaśnij,
zaśnij... - powtarzałam kurczowo, ale to nic nie dało. Nienawidzę burzy! Mimo
że pioruny wyglądają pięknie, to boję się ich. Senpai umarła właśnie przez
jeden z nich kilka lat temu...
*Kastiel*
Kiedy znowu uderzył
piorun, spojrzałem się na drzwi.
- Pewno się boi... -
westchnąłem i wyszedłem z pokoju, bez pukania wchodząc do tego w którym była
ona. Podszedłem do łóżka i zdjąłem kołdrę z jej twarzy, nachylając się. Miała
przerażoną minę i łzy w oczach. Uszy zakrywała dłońmi. - Posuń się -
powiedziałem. Adsuro patrzyła na mnie przez chwilę przestraszonym wzrokiem, ale
zrobiła miejsce na łóżku. Położyłem się obok niej i przytuliłem zakrywając
rękoma jej uszy, trzymając tym samym jej dłonie przez chwilę. Po chwili cofnęła
ręce.
- A teraz śpij. -
szepnąłem, delikatnie zetknąłem moją głowę z jej.
Rozluźniła się i
oparła dłonie o moją klatkę piersiową.
Po chwili zasnęła.
Ona... tak bardzo się
boi..., ale dlaczego? Jest przecież w domu, nic jej nie grozi... Nie
rozumiem...
Przytuliłem ją
mocniej do siebie.
Taka mała i krucha...
Przez myśl
przeleciało mi wspomnienie, jak wyskoczyła z okna w klasie i poszła się bić
razem z Kitsune.
Ja.. Chyba zakochałem
się w niej...?, pomyślałem lekko zaskoczony tym stwierdzeniem, otwierając na
chwilę szerzej oczy. Pomyślę nad tym rano...
I nawet nie wiem
kiedy zasnąłem...
*Narrator*
Zamek od drzwi został
otworzony kluczem, a dwoje ludzi weszło do środka.
- Ale ulewa! -
powiedziała kobieta zdejmując płaszcz, a mężczyzna spróbował zapalić światło w
przedpokoju, lecz nie działało. Sięgnął do komódki, wyciągnął świeczkę na
podstawce i podpalił zapałkami, które również znalazł w komódce. Ona miała
czerwone włosy za biust związane z boku głowy w kitkę oraz zielone oczy, a on
ni to czarne, ni to szare włosy i czarne oczy.
- Ciekawe czy synuś już śpi... - zaczęła robiąc minę dziecka i przykładając do policzka
palec.
- Nie nazywaj go
"synuś", bo się wścieknie na ciebie. W końcu ma osiemnaście
lat. Jest dorosły - westchnął mężczyzna drapiąc się w głowę.
- Ale zawsze będzie
moim synkiem! - zawołała z łzami w oczach.
- Chyba nigdy nie
przemówię ci do rozumu... Uparta jak zawsze – mruknął mężczyzna, zdejmując
buty.
- Hm... skoro są
światła pogaszone to śpi. W takim razie pójdę mu zrobić zdjęcie♥! - kobieta
szybkim ruchem pozbyła się obuwia, wyciągając aparat z torby pobiegła po
schodach do pokoju syna.
Mężczyzna chciał
powiedzieć, że korki wysiadły, ale ta już była na górze.
Gdy otwierała drzwi z
hukiem trzasnął piorun rozświetlając wszystko.
- Oh... Nie
spodziewałam się tego... ♥ - mówiąc to zrobiła zdjęcie z fleszem. Chyba miała
szczęście, bo wtedy znów uderzył piorun. I dość długo się utrzymał, gdyż
zdążyła dla pewności zrobić dwa zdjęcia. - Kochanie! - zawołała schodząc po
schodach i podchodząc do męża. - Nasz synuś ma już dziewczynę! Spójrz! - a na
wyświetlaczu było zdjęcie, jak Umehara przytulał Uchiro.
- Słodka -
odpowiedział na to mężczyzna.
- Aż się nie mogę
doczekać by ją poznać ♥!
Omo Omo Omo! Ty naprawdę sprawiasz że nie mogę się oderwać od opowiadania! Reakcja rodziców - Ahahah bezcenna ^^
OdpowiedzUsuń