sobota, 2 marca 2013

V. Popis przy tablicy.



*Adsuro*
- Właśnie, Ayano-san, udało ci się "obalić samorząd"? - spytała Matsuri.
- "Obalić samorząd"?! WuTeeF?! - krzyknęłam zdziwiona.
- Tak! Jestem przewodniczącą, Adsuro mianowałam zastępcą, a Hiratę skarbnikiem. Ktoś chce jeszcze do nas dołączyć? - zapytała dumna z samej siebie Kitsune.
- Czemu ja? - zadałam pytanie z przybitą miną.
- Bo ty - odparła wzruszając ramionami.
- Ale mam zajęcia klubowe! Na każdej przerwie! Nie będę mieć czasu! - dodałam szybko.
- Będziesz mu.. jak to na każdej przerwie!? - zawołała zdziwiona. W sumie nie tylko ona była zszokowana. Wszyscy byli. Ja na początku też.
- Okej... od dziś jesteś z nami w klubie, będziemy musieli się z tobą zapoznać, by wiedzieć w jakich rolach będziesz dobra, jak potrafisz śpiewać, etc. - powiedział Hiro.
- Jednym słowem, co przerwę tutaj przychodzisz - dodała Chitose.
- Co przerwę...!? - zdziwiłam się.
- Tak, w to wchodzą próby. Wiesz, czasem na lekcjach też będziemy cię ściągać - uśmiechnął się przewodniczący.
- A co z waszą szkołą? Przecież też chodzicie, prawda? - spytałam.
- Ahahah, pierwszy raz usłyszałam takie pytanie. Otóż, jest tutaj trzecie piętro, na którym my mamy lekcje. Jak coś ono jest zamknięte i tylko nasza "szkoła" wie, jak na nie wejść. - odparła Chitose.
- Ohh... rozumiem - kiwnęłam głową.
- Ha ha ha ha, gdybyś widziała swoją minę - zaśmiałam się.
- Czyli żartowałaś? - zapytał Kastiel.
- Otóż... nie. - burknęłam przygnębiona.
- Ha ha i dałaś się wrobić w coś takiego - zawołała Ayano klepiąc mnie po głowie, a ja jak zwykle zamykałam przy tym oczy i otwierałam. - Ale i tak będziesz moim zastępcą!
- Poddaje się. - mruknęłam do siebie z przybitą miną.
- Ma się to coś - powiedziała nee-san z miną cwaniaka.
- Oczywiście, ten urok osobisty, talent i w ogóle - odparłam z sarkazmem, wzruszając ramionami.
Zadzwonił dzwonek i wszyscy ruszyliśmy w kierunku sali.
- Ryusaki, chodź na chwilę, potrzebuję pomocy - za nami odezwał się głos jednej z nauczycielek.

*Seiko*
Kiedy nauczycielka poprosiła mnie o pomoc to bez słowa poszłam za nią.
- Potrzebuję, byś wzięła te teczki i pomogła mi zanieść je do sekretariatu - odezwała się w końcu, pokazując mi kilka dość grubych teczek.
Wychodząc z pokoju wpadłam na kogoś, przez co teczki wypadły mi z rąk i upadły na ziemię.
- Przepraszam! - zawołał chłopak, pomagając mi zbierać je.
Wtedy przez przypadek nasze dłonie wylądowały na tej samej teczce. On automatycznie ją zabrał.
- Przepraszam! - po raz drugi zawołał, ale teraz bardziej zakłopotany.
Spojrzałam na niego. Przecież to Yamada z mojej klasy...
- Nie szkodzi. - odparłam. Taisuke wziął ode mnie kilka teczek, oferując pomoc i razem poszliśmy odnieść je na miejsce, a potem wróciliśmy do klasy, gdzie panował rozgardiasz.
Zaczęłam się rozglądać za tą niską, wesołą osóbką, którą tak polubiłam, ale jej nie widziałam..., lecz słyszałam jej śmiech.
- Żartujesz?! - teraz usłyszałam głos wychowawczyni. Dziwne, przecież mamy teraz lekcję, której ona nie prowadzi. Obróciłam głowę i ujrzałam nauczycielkę od matematyki.
- Taka mała, a taka utalentowana. - ktoś inny z klasy krzyknął.
- Nie żartuje! To jest prawda! - zawołała ze śmiechem.
Czemu ona się śmieje...?, pomyślałam lekko zdziwiona. Przepchałam się przez kilka osób i zobaczyłam, że jest łaskotana.
- Proszę... przestań, ha ha ha... - śmiała się próbując osłonić przed palcami... wychowawczyni.
- Sensei! To podchodzi pod molestowanie! - powiedziałam szybko to, co mi przyszło do głowy, by jej pomóc.
- Wcale nieee... - odparła patrząc na mnie.
- Wcale tak! - krzyknęła Kitsune, przepchała się przez wszystkich i usiadła w swojej ławce.
- No dobra... Ach! Przecież ja mam lekcje! - krzyknęła i wybiegła z klasy.
- W końcu... - burknęła matematyczka. - Siadać na swoje miejsca! Już! Hmm... dziś do tablicy na pierwszy ogień przyjdzie... Uchiro! Otwórz podręcznik na 93 stronie, zadanie 13.
- Cz-czemu ja?! - zawołała załamana dziewczyna.
- Bo każdy już choć raz był przy tablicy w tym miesiącu prócz ciebie.
A jest końcówka listopada..., dodałam w myślach.
- Ale ja nie chce... - jęknęła otwierając podręcznik. - W dodatku nie umiem... – mruknęła, wlokąc się do tablicy. Stała tak pod nią minutę, dwie, nawet sześć, aż w końcu nauczycielka odwróciła się w jej stronę i podała jej wzór, którego ma użyć. A potem się w obliczeniach pomyliła... biedna Adsuro.
- Dobra, siadaj, Kitsune, ty rozwiąż, bo ona czegoś takiego nie potrafi.
- Ale.. my tego jeszcze nie mieliśmy. - odpowiedziała jej Ayano.
- Nie ście... faktycznie.. przepraszam, miała być 73 strona, zadanie 8. Mimo wszystko ty podejdź i je rozwiąż.

*Adsuro*
- To była... żenada. - mruknęłam do siebie, wsadzając nos w książkę, by ukryć zażenowanie.
- Popisałaś się - zaśmiał się Kastiel do mnie.
- To nie jest śmieszne! – odpowiedziałam, patrząc na niego kątem oka. - Znając ciebie, też byś nie zrobił tego zadania.
- Nawet bym nie poszedł - wzruszył ramionami.
- Leń - powiedziałam ze śmiechem.
- Ehh... trzeba będzie zadać wam jakąś pracę, nie? - spytała sama siebie nauczycielka.
- Nie - odparła chórem klasa.
- A może jednak?
- A może jednak nie?
- To jutro kartkóweczka!
- Chyba mnie jutro nie będzie w szkole - burknął Kastiel. Popatrzyłam na niego.
- Jedno dniowa choroba, co? - zaśmiałam się.
- Możliwe - powiedział.
- Może ja też zachoruję...? - spytałam z uśmiechem.
  Spojrzał na mnie z ukosa.
- Jak chcesz – odparł zawadiackim tonem.

2 komentarze:

  1. wooo ale fajnie ^^ aż mam ochotę na więcej :* /Yori

    OdpowiedzUsuń
  2. Adsuro i Kastiel byli by uroczą parą Adsiel *_* * dopiero co zaczęła czytać a już paringi wymyśla >.< *

    OdpowiedzUsuń