*Adsuro*
- Właśnie, Ayano-san,
udało ci się "obalić samorząd"? - spytała Matsuri.
- "Obalić
samorząd"?! WuTeeF?! - krzyknęłam zdziwiona.
- Tak! Jestem
przewodniczącą, Adsuro mianowałam zastępcą, a Hiratę skarbnikiem. Ktoś chce
jeszcze do nas dołączyć? - zapytała dumna z samej siebie Kitsune.
- Czemu ja? - zadałam
pytanie z przybitą miną.
- Bo ty - odparła
wzruszając ramionami.
- Ale mam zajęcia
klubowe! Na każdej przerwie! Nie będę mieć czasu! - dodałam szybko.
- Będziesz mu.. jak
to na każdej przerwie!? - zawołała zdziwiona. W sumie nie tylko ona była
zszokowana. Wszyscy byli. Ja na początku też.
- Okej... od dziś
jesteś z nami w klubie, będziemy musieli się z tobą zapoznać, by wiedzieć w
jakich rolach będziesz dobra, jak potrafisz śpiewać, etc. - powiedział Hiro.
- Jednym słowem, co
przerwę tutaj przychodzisz - dodała Chitose.
- Co przerwę...!? -
zdziwiłam się.
- Tak, w to wchodzą
próby. Wiesz, czasem na lekcjach też będziemy cię ściągać - uśmiechnął się
przewodniczący.
- A co z waszą
szkołą? Przecież też chodzicie, prawda? - spytałam.
- Ahahah, pierwszy
raz usłyszałam takie pytanie. Otóż, jest tutaj trzecie piętro, na którym my
mamy lekcje. Jak coś ono jest zamknięte i tylko nasza "szkoła" wie,
jak na nie wejść. - odparła Chitose.
- Ohh... rozumiem -
kiwnęłam głową.
- Ha ha ha ha, gdybyś
widziała swoją minę - zaśmiałam się.
- Czyli żartowałaś? -
zapytał Kastiel.
- Otóż... nie. -
burknęłam przygnębiona.
- Ha ha i dałaś się
wrobić w coś takiego - zawołała Ayano klepiąc mnie po głowie, a ja jak zwykle
zamykałam przy tym oczy i otwierałam. - Ale i tak będziesz moim zastępcą!
- Poddaje się. -
mruknęłam do siebie z przybitą miną.
- Ma się to coś -
powiedziała nee-san z miną cwaniaka.
- Oczywiście, ten
urok osobisty, talent i w ogóle - odparłam z sarkazmem, wzruszając ramionami.
Zadzwonił dzwonek i
wszyscy ruszyliśmy w kierunku sali.
- Ryusaki, chodź na
chwilę, potrzebuję pomocy - za nami odezwał się głos jednej z nauczycielek.
*Seiko*
Kiedy nauczycielka
poprosiła mnie o pomoc to bez słowa poszłam za nią.
- Potrzebuję, byś
wzięła te teczki i pomogła mi zanieść je do sekretariatu - odezwała się w
końcu, pokazując mi kilka dość grubych teczek.
Wychodząc z pokoju
wpadłam na kogoś, przez co teczki wypadły mi z rąk i upadły na ziemię.
- Przepraszam! -
zawołał chłopak, pomagając mi zbierać je.
Wtedy przez przypadek
nasze dłonie wylądowały na tej samej teczce. On automatycznie ją zabrał.
- Przepraszam! - po
raz drugi zawołał, ale teraz bardziej zakłopotany.
Spojrzałam na niego.
Przecież to Yamada z mojej klasy...
- Nie szkodzi. -
odparłam. Taisuke wziął ode mnie kilka teczek, oferując pomoc i razem poszliśmy
odnieść je na miejsce, a potem wróciliśmy do klasy, gdzie panował rozgardiasz.
Zaczęłam się
rozglądać za tą niską, wesołą osóbką, którą tak polubiłam, ale jej nie
widziałam..., lecz słyszałam jej śmiech.
- Żartujesz?! - teraz
usłyszałam głos wychowawczyni. Dziwne, przecież mamy teraz lekcję, której ona
nie prowadzi. Obróciłam głowę i ujrzałam nauczycielkę od matematyki.
- Taka mała, a taka
utalentowana. - ktoś inny z klasy krzyknął.
- Nie żartuje! To
jest prawda! - zawołała ze śmiechem.
Czemu ona się
śmieje...?, pomyślałam lekko zdziwiona. Przepchałam się przez kilka osób i
zobaczyłam, że jest łaskotana.
- Proszę... przestań,
ha ha ha... - śmiała się próbując osłonić przed palcami... wychowawczyni.
- Sensei! To
podchodzi pod molestowanie! - powiedziałam szybko to, co mi przyszło do głowy,
by jej pomóc.
- Wcale nieee... -
odparła patrząc na mnie.
- Wcale tak! -
krzyknęła Kitsune, przepchała się przez wszystkich i usiadła w swojej ławce.
- No dobra... Ach!
Przecież ja mam lekcje! - krzyknęła i wybiegła z klasy.
- W końcu... -
burknęła matematyczka. - Siadać na swoje miejsca! Już! Hmm... dziś do tablicy
na pierwszy ogień przyjdzie... Uchiro! Otwórz podręcznik na 93 stronie, zadanie
13.
- Cz-czemu ja?! -
zawołała załamana dziewczyna.
- Bo każdy już choć raz
był przy tablicy w tym miesiącu prócz ciebie.
A jest końcówka
listopada..., dodałam w myślach.
- Ale ja nie chce...
- jęknęła otwierając podręcznik. - W dodatku nie umiem... – mruknęła, wlokąc
się do tablicy. Stała tak pod nią minutę, dwie, nawet sześć, aż w końcu
nauczycielka odwróciła się w jej stronę i podała jej wzór, którego ma użyć. A
potem się w obliczeniach pomyliła... biedna Adsuro.
- Dobra, siadaj,
Kitsune, ty rozwiąż, bo ona czegoś takiego nie potrafi.
- Ale.. my tego
jeszcze nie mieliśmy. - odpowiedziała jej Ayano.
- Nie ście...
faktycznie.. przepraszam, miała być 73 strona, zadanie 8. Mimo wszystko ty
podejdź i je rozwiąż.
*Adsuro*
- To była... żenada.
- mruknęłam do siebie, wsadzając nos w książkę, by ukryć zażenowanie.
- Popisałaś się - zaśmiał
się Kastiel do mnie.
- To nie jest
śmieszne! – odpowiedziałam, patrząc na niego kątem oka. - Znając ciebie, też
byś nie zrobił tego zadania.
- Nawet bym nie
poszedł - wzruszył ramionami.
- Leń - powiedziałam
ze śmiechem.
- Ehh... trzeba
będzie zadać wam jakąś pracę, nie? - spytała sama siebie nauczycielka.
- Nie - odparła
chórem klasa.
- A może jednak?
- A może jednak nie?
- To jutro
kartkóweczka!
- Chyba mnie jutro
nie będzie w szkole - burknął Kastiel. Popatrzyłam na niego.
- Jedno dniowa
choroba, co? - zaśmiałam się.
- Możliwe -
powiedział.
- Może ja też
zachoruję...? - spytałam z uśmiechem.
Spojrzał na mnie z ukosa.
- Jak chcesz – odparł
zawadiackim tonem.
wooo ale fajnie ^^ aż mam ochotę na więcej :* /Yori
OdpowiedzUsuńAdsuro i Kastiel byli by uroczą parą Adsiel *_* * dopiero co zaczęła czytać a już paringi wymyśla >.< *
OdpowiedzUsuń