Huu, oto jestem pod
moją nową szkołą, pomyślałam przykładając dłoń do czoła, by ochronić się przed
słońcem.
Jestem Adsuro Uchiro,
mam 17 lat, lecz jestem niska w porównaniu do rówieśników. Mam granatowe włosy
sięgające łopatek i niebieskie oczy. Chodzę do drugiej liceum, lecz jestem
najmłodsza z rocznika, gdyż urodziłam się 31.12 ...
Powoli poszłam w
kierunku budynku, nic a nic mi się nie śpieszyło. Mimo że to był mój pierwszy
dzień. W dodatku w nowym mieście, po drodze zechciałam pójść na dach szkoły,
ale w każdej szkole, w której byłam, wejście tam było zakazane.
- Tutaj jesteś! -
usłyszałam za sobą czyjś głos. - Twoja wychowawczyni powiedziała mi, że jeszcze
ciebie nie ma, sądzę, że zabłądziłaś. Chodź za mną. - mówiła kobieta o lekko
siwych włosach. Miała brązowe oczy, które były za okularami, jej twarz była
pulchna przez co wyglądała jak starsza poczciwa pani.
- Kim pani jest? -
spytałam unosząc brwi.
- Dyrektorką moje
dziecko, dyrektorką. - odparła.
- Miło panią poznać.
- uśmiechnęłam się do niej.
- Skoro mamy to już
za sobą to chodźmy na drugie piętro do sali lekcyjnej, nauczycielka powinna
przekazać ci plan lekcji. - weszłyśmy po schodach, a potem stanęłyśmy pod salą
lekcyjną. - To baw się dobrze. - powiedziała do mnie i odeszła w swoim
kierunku. Ja chwilę stałam pod salą i patrzyłam się tępo w drzwi. Westchnęłam,
szarpnęłam za drzwi i weszłam do środka.
- Dzień dobry! -
zawołałam z głupią miną.
- Dzień... a! Ty
musisz być Adsuro Uchiro! Ta nowa uczennica! W końcu jesteś! - krzyknęła
uradowana kobieta o brązowych włosach oraz szarych oczach i podbiegła do mnie.
- Jestem twoją wychowawczynią. Nazywam się Chie Gensai. Mów mi Gensai-sensei~
- Tak, też myślę, że
mamy ładną pogodę. - odparłam z tak tępą miną jak tylko potrafiłam.
Nagle podbiegła do
mnie jakaś dziewczyna, stanęła przy mnie przeciągnęła rękę od mojej głowy przez
powietrze do swojej głowy.
- Ha! Nie jestem już
najniższa! Widzicie ile różnicy jest między nami?! - zawołała uradowana.
Przez chwilę miałam
otwarte usta, ale zaraz je zamknęłam, gdyż zostałam otoczona przez kilka
dziewczyn, które przekrzykiwały się nawzajem.
- Dobra! Stop!
Odsunąć się od niej! - zarządziła nauczycielka, utorowała sobie drogę. - A
teraz, załóż to! - powiedziała wyciągając kocie uszy z szuflady.
Ja wystawiłam rękę
przed siebie na znak stopu.
- Odmawiam! - i jakby
nigdy nic poszłam do ostatniej ławki pod oknem. - Ta ławka jest wolna? -
zapytałam, a czarnowłosa dziewczyna, która zajmowała ławkę wcześniej kiwnęła
głową. Wtedy spojrzałam na mojego sąsiada po prawej, który po prostu spał.
- A Kastiel znowu
usnął, mógłby chociaż spojrzeć na nową. - burknęła jedna z dziewcząt.
- No chyba sobie
żartujesz, on? Pan Góra Lodowa? - zaśmiał się jeden z chłopców.
- Racja. -
odpowiedziała znudzona.
- Dobra, zrobię wam
wolną lekcję, możecie się zapoznać z nową i tak dalej, i tak dalej! -
nauczycielka zaczęła machać jedną ręką w prawo i w lewo, po czym zaczęła coś
pisać w dzienniku.
- Jestem Ken Kishi.
Miło mi słodką panienkę poznać. - chłopak o czarnych włosach i niebieskich
oczach ujął moją dłoń i pocałował.
- Też m... -
zaczęłam, ale śpiący kolega się obudził.
- Znowu będziesz
podrywał każdą laskę jaką zobaczysz? To się już robi nudne. - burknął, a potem
ziewnął opierając głowę na dłoni. Wtedy mogłam przyjrzeć mu. Miał czerwone
włosy sięgające do ramion oraz czarne oczy. Jak dla mnie był przystojny.
- Kastiel, ty
nieczuły draniu, nie odzywaj się. - odpowiedział z uśmiechem.
- Wiesz, że mam
gdzieś to co do mnie mówisz. - warknął.
Przez chwilę
patrzyłam na jednego i drugiego.
- Dzisiejsza pogoda
jest naprawdę ładna! - wypaliłam, ale chyba mnie zignorowali. Nic tylko takim w
głowy przywalić, ale nie. Nie zrobię tego. Westchnęłam, usiadłam na ławce,
oparłam brodę o rękę i zaczęłam przeglądać sms'y w telefonie. Akurat jak na
zawołanie dostałam jednego. Dźwięku nie miałam wyciszonego więc każdy usłyszał
rockowy kawałek na sygnale.
- O, znasz IchiNiSanYOU?
- spytał Kastiel.
- Tak, to jeden z
lepszych zespołów rockowych. - odparłam tak jakby to było oczywiste.
- Oho! Chyba Nowa
znalazła wspólny język z Górą Lodową. - zaśmiała się nauczycielka do siebie pod
nosem. Ale mimo wszystko ja to usłyszałam.
- A znasz może
Wordead? - spytał odchylając się do tyłu na krześle.
- Oczywiście! -
zawołałam. - A ty znasz Christkaze?
- Żartujesz? -
zapytał unosząc brwi i mierząc mnie poważnym wzrokiem. - Oczywiście, że znam!
Wyszczerzyłam się do
niego. Wcale nie był taki straszny jak mówili przed chwilą.
Nagle drzwi od sali
zostały gwałtownie otwarte.
- Adsuro Uchiro!! -
dana osoba podbiegła do mnie, złapała za kołnierz koszuli, podniosła do góry i
zaczęła potrząsać. - Czemu mi nie powiedziałaś, że się przenosisz?! - wołała z
wyrzutem.
- Aaa, dostane zaraz
wstrząsu mózgu... - powiedziałam beznamiętnie. Wtedy dziewczyna podniosła mnie
za ramiona bym patrzyła jej w oczy, gdyż była o głowę wyższa. - Dawno ciebie
nie widziałam! - i przytuliła mnie.
- Ohayahooo! -
wypaliłam, kiedy mnie odstawiła na podłogę. - Ciebie też dobrze widzieć.
- Nie urosłaś. -
powiedziała.
Na moim czole
pojawiła się pulsująca żyłka.
- Morda! - krzyknęłam
uderzając ją łokciem w brzuch, lecz zablokowała cios.
- Już się nie
denerwuj tak króliczku. - wręcz nienawidziłam tego przezwiska. Zamachnęłam się
nogą, ale ona znowu zrobiła unik.
- Jak zawsze taka
agresywna. - zaśmiała się.
- Oho ho! Kolejna
pięk... - zaczął Ken, ale zatkało go, gdy zobaczył Ayano.
- To Kitsune Ayano...
- mruknęła dziewczyna przede mną siedząca w ławce.
- I co z nią? -
spytałam nachylając się nad nią, a ona spojrzała na mnie swoimi fioletowymi
oczami zza okularów.
- Podobno jej
umiejętności walki są na takim stopniu, że dwu metrowego faceta powaliła na
ziemię.
- Ha! Też coś! -
krzyknęła Ayano. - Razem z Adsu nie takich powalałyśmy w dzieciństwie, nie?! -
mówiąc to oparła rękę na mojej głowie. Z moich ust cichutko poleciała sterta
przekleństw.
- Tak, tak, jasne. -
burknęłam takim tonem, że każdy pomyślałby o tym jak o żarcie.
- Dobra, zaraz się
przepiszę do tej klasy! - mówiąc to wyszła.
- I jak powiedziała
tak zrobi! - skwitowałam załamana.
- Znasz ją?! -
zawołała wychowawczyni.
- Nom, to jest...
jakby to powiedzieć... wiem. - uderzyłam pięścią w dłoń. - To jest moja
siostra.
- Coooo!? - wrzasnęło
kilka osób.
- To długa historia.
- uśmiechnęłam się.
- Adsuruś, powiedz
mi, jak się pisze twoje imię? - zapytała nagle nauczycielka.
- Czyta się ADsuro,
ale pisze przez ATsuro. - powiedziałam znowu siadając na ławce.
- Ktoś ma po lekcjach
czas? - spytała wychowawczyni, ale każdy przecząco kiwał głową, prócz Kastiela.
- Umehara oprowadzisz Nową po szkole! - zawołała do niego.
- Czemu ja? -
znudzony uniósł brwi.
- Bo ty nie masz nic
do roboty i tak, i tak? - mruknęła sarkastycznie. - Jeżeli nią się dzisiaj
zajmiesz przymknę oko na kilka twoich ucieczek z lekcji.
- Niech będzie.
A ja patrzyłam chwilę
na niego, potem na nauczycielkę.
Po lekcjach Umehara z
rękoma w kieszeniach zaczął oprowadzać mnie po szkole.
- Teraz pokażę ci
miejsce, do którego nikt nie ma dostępu, znaczy, żaden uczeń. - zaczęliśmy iść
po schodach, a kiedy dotarliśmy na miejsce, otworzył drzwi zamknięte na klucz i
wyszliśmy na dach.
- Wow! - zawołałam. -
Chciałam zobaczyć miasto z dachu, ale nie sądziłam, że to będzie coś takiego!
- Nieźle, co? -
spytał uśmiechając się pod nosem.
- A żebyś wiedział!
****
Jak widać, przeniosłam moje Blacretions na blogspota. Mam nadzieję, że z nim wypali.
Wkrótce ukaże się podstrona "Bohaterowie" "Linki" "Autorka" itp. Jak ogarnę to... XD
Dawaj note następną <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńI WANT MOOOOREEEEE *w* /Yori
Wrzucaj ile sił! Tylko uważaj żeby nie spierniczyć nauczycielki...
OdpowiedzUsuńAww *u* Podoba mi się, mimo że rzadko czytam styl Anime ~
OdpowiedzUsuńHwaiting!